Rejestracja kandydatów na osiedlowych radnych dobiega końca. Chęć startu w zaplanowanych na połowę października wyborach można zgłosić tylko do piątku. – Zostały trzy dni, a de facto 5,5 godziny, bo przez tyle będzie jeszcze pracować Miejska Komisja Wyborcza – mówią przedstawiciele Stowarzyszenia Bezpartyjny Wrocław.
Członkowie stowarzyszenia, które w sierpniu rozpoczęło akcję zachęcają do udziału w wyborach do Rad Osiedli, podkreślają, że to już naprawdę ostatnia szansa, żeby zdecydować się na kandydowanie.
– To ostatni dzwonek dla wszystkich, którzy jeszcze się wahają. Wrocławianie, decydujcie się! Następna okazja, żeby zostać bohaterką lub bohaterem swojego osiedla nadarzy się dopiero za 5 lat – apeluje dr Małgorzata Burnecka, wiceprezes Bezpartyjnego Wrocławia.
Miejska Komisja Wyborcza będzie przyjmować zgłoszenia już tylko w środę i czwartek od godziny 15.30 do 17, a w piątek do 18.
– Łącznie to więc 5,5 godziny, ale w ostatni dzień ten czas może się nieco wydłużyć. Na razie jednak kolejek nie było. Zachęcamy do kontaktu, czasu jest niewiele, ale wszystko damy radę zrobić – zapewnia dr Burnecka.
„Służymy wsparciem i informacją”
Tomasz Turalski, kandydat na radnego Osiedla Borek, podkreśla, że Bezpartyjny Wrocław służy pełnym wsparciem każdemu, kto podejmie decyzję.
– Zarówno młodym, jak i seniorom. Udzielamy informacji i pomagamy w formalnościach, zadbamy także o profesjonalną kampanię osiedlową wspieranych przez nas kandydatów – mówi Turalski.
Stowarzyszenie – żeby ułatwić potencjalnym kandydatom kontakt – uruchomiło specjalny numer telefonu 691 777 951.
– Dzwońcie, piszcie do nas, na pewno oddzwonimy i pomożemy Wam zaangażować się w lokalne sprawy – zachęca Bartłomiej Matura, kandydat na radnego Osiedla Karłowice-Różanka.

„Decyzja należy do nas”
Michał Tekliński, prezes Bezpartyjnego Wrocławia, przypomina, że 17 października wybory odbędą się na 48 osiedlach.
– To wyborcy zdecydują, kto otrzyma mandat radnego lub radnej. Nie warto ulegać przeświadczeniu, że obecni radni lub ktokolwiek inny decyduje o tym, kto zasiądzie w radzie. Decyzja należy do nas – podkreśla Tekliński,
Jak tłumaczy, warto wystartować w wyborach, bo osiedlowy radny może wiele rzeczy, a przede wszystkim wie, czego na osiedlu potrzeba.
– Ma kontakt bezpośrednio z mieszkańcami i sam jest jednym z nich. Opiniuje razem z całą radą różnego rodzaju akty prawne, zbiera informacje, pomaga w podejmowaniu decyzji radnym miejskim. Może również wyrażać swoją opinię w zakresie przyznawania koncesji alkoholowych. A sama rada może wnioskować o środki finansowe, m.in. w ramach Funduszu Osiedlowego czy Wrocławskiego Budżetu Obywatelskiego. Potrzebna jest aktywność, wola i chęć działania. To jest najważniejsze z punktu widzenia rady osiedli, jak i samych mieszkańców – dodaje Michał Tekliński.
„Zaktywizować lokalną społeczność”
Marta Muraszkowska chce zostać radną osiedlową na Placu Grunwaldzkim
– Bardzo chętnie angażuję się w społeczne inicjatywy, nie tylko na terenie osiedla, ale też w akcje pomocowe na terenie całego miasta. Postanowiłam, że teraz czas na nową przygodę, żeby zająć się lokalnymi sprawami. Chciałabym, żeby naszą radę było lepiej widać – mówi Muraszkowska.
Jak tłumaczy, Plac Grunwaldzki jako osiedle funkcjonuje dobrze, komunikacja miejska działa świetnie, a zabudowa jest spójna.
– Natomiast dość słabo rozwinięta jest społeczność lokalna. Przez wiele lat nic w tym aspekcie się nie działo. Widzę dużą potrzebę, żeby tę naszą małą społeczność zaktywizować – dodaje Marta Muraszkowska.

„Warto współpracować”
Tomasz Turalski ma już za sobą jedną kadencję jako radny osiedlowy na Borku. Teraz stara się o ponowny wybór do rady.
– Poznałem w trakcie pierwszej kadencji fantastyczną ekipę, chciałbym z nimi kontynuować współpracę, nadal spotykać się z mieszkańcami, organizować festyny, pikniki czy wycieczki dla seniorów – wyjaśnia Turalski.
Jak tłumaczy, priorytetem, jeśli chodzi o infrastrukturę, jest przebudowa ulicy Gajowickiej i doprowadzenie do tego, żeby prace budowlane fizycznie się rozpoczęły.
– Na tym polu wspólnie działają trzy rady osiedli: Borek, Gajowice i Powstańców Śląskich. Pokazuje to, że warto współpracować – dodaje Tomasz Turalski.
Zapytano o to, czy w ramach przebudowy ulicy Gajowickiej, od razu powinna powstać linia tramwajowa, odpowiada:
– Jako inżynier transportu uważam, że lepszym pomysłem byłyby autobusy na wodór. Rozmawiałem z mieszkańcami mieszkającymi bezpośrednio przy ulicy Gajowickiej i oni raczej niechętnie zapatrują się na pomysł tramwaju. Wiedzą bowiem, z jakim hałasem się to wiąże i obawiają się tego – zaznacza Turalski.

