W Kolejkowie powstała nowa, piernikowa makieta – po słodkim miasteczku porusza się czekoladowy pociąg, a wśród budynków znajdziemy m.in. wrocławski ratusz i krasnale. Do budowy makiety zużyto ponad tonę korzennego ciasta.

W czerwcu tego roku mogliśmy już zwierzać popularną atrakcję turystyczną w nowej lokalizacji, a zimowe zwiedzanie Kolejkowa może wprawić w prawdziwie świąteczny nastrój. 25 listopada otwarta została nowa, piernikowa makieta – jest to ponad 100 metrów kwadratowych budowli z korzennego ciasta: 300 domów, w tym wrocławski ratusz z otaczającymi go kamienicami, a także kościół oraz zamek. Pośród nich przejeżdżają piernikowe pociągi, a całość rozświetlona jest świątecznymi lampkami, i pokryta cukrowym śniegiem. Pachnie i wygląda wyjątkowo apetycznie.

Makieta była budowana przez kilka miesięcy – w przygotowaniach brało udział dwóch mistrzów piernikarstwa, odpowiedzialnych za wykonanie elementów z piernika, oraz ośmiu konstruktorów Kolejkowa, którzy składali konstrukcję z dostarczonych przez cukierników materiałów. Można powiedzieć, że powstanie miasteczka jest nawiązaniem do tradycji Wrocławia. W XIV wieku miasto uchodziło za jeden z silniejszych ośrodków piernikarstwa. Wówczas smak piernika różnił się od tego, który znamy dziś. Czasami dodawano do niego spore ilości pieprzu, a czasami nadziewano migdałami i kandyzowanymi skórkami owoców. Jednak historia tego specjału sięga jeszcze głębiej.

– Najwcześniejsza wzmianka o zwyczaju wypiekania pierników pochodzi z 7 lutego 1293 roku z Dolnego Śląska. Jest to najstarsza wzmianka o piernikach w Europie Środkowej! Pierwsze wzmianki o piernikach toruńskich pochodzą z 1380 roku, czyli dolnośląskie pierniki są prawie 90 lat starsze – opowiada Marcin Goetz, cukiernik, jeden z twórców makiety.

Łakomczuchy czekają na zakończenie wystawy

Do budowy miasteczka wykorzystano 1,2 tony piernikowego ciasta. Aby je wykonać potrzebne było 98 kg miodu, 34 kg przyprawy do piernika, a do wykonania lukru użyto 304 jaj, 143 cytryny i 28 kg cukru pudru. Marcin Goetz mówi, że swoją korzenną przyprawę sprowadza aż z Austrii – w jej skład wchodzą cynamon, gałka muszkatołowa, kolendra, imbir, koper, goździki, ziele angielskie, anyż, kardamon a także… pieprz, od którego zresztą wywodzi się nazwa piernik (od staropolskiego słowa „pierny”, czyli pieprzny). Makieta ma powierzchnię 100 metrów kwadratowych a wszystkie elementy są jadalne. Co się stanie z budowlami po zakończeniu wystawy?

– Wiem, że wszyscy chcieliby te pierniki zjeść. Jeśli wszystkie elementy dotrwają do końca wystawy, to pewnie zrobimy jakąś piernikową ucztę – odpowiada Jakub Paczyński, pomysłodawca Kolejkowa.

Wpadnij na pierniki do swojego CALu

Tradycja pieczenia i zdobienia pierników, choć ma we Wrocławiu ponad 700 lat, nadal jest entuzjastycznie kultywowana w wielu miejscach, tak komercyjnych, jak i skupiających społeczność osiedla czy rodziny. Dzieje się tak dlatego, że jak mówi Marcin Goetz, piernik jest bardzo wdzięcznym ciastem, który można traktować jako materiał plastyczny. Jego wykonanie, w podstawowej formie, jest proste i nie zajmuje dużo czasu. Warsztaty ze zdobienia pierników zapowiedziało wiele Centrów Aktywności Lokalnej, a także inne ośrodki kultury np. Odra Centrum. Niestety, mimo zaangażowania sił redakcyjnych, nie udało się odnaleźć typowego, wrocławskiego przepisu na pierniki. Zachęcamy jednak do eksperymentów, lub sięgnięcia do tradycji rodzinnych, o których chętnie poczytamy!