Prezydent naszego miasta przyznał na antenie Radia Wrocław, że stan torowisk w stolicy Dolnego Śląska pozostawia wciąż wiele do życzenia. Odniósł się także do wyliczeń aktywistów, wedle których tramwaje we Wrocławiu wykoleiły się w tym roku już 100 razy. – To nieprecyzyjne dane – mówił Jacek Sutryk.
Sutryk w środę 30 października był gościem Rozmowy Dnia w Radiu Wrocław, w trakcie której podsumował pierwszy rok swojej prezydentury. Wśród największych sukcesów wymienił m.in. rozpoczęcie budowy trasy autobusowo-tramwajowej na Nowy Dwór i trasy tramwajowej na Popowice, a także pozyskanie działki na wrocławskich Wojszycach pod duży zespół szkolno-przedszkolny na ponad 1000 dzieci.
Prezydent Wrocławia został też zapytany o to, czego nie udało się przez ten rok zrobić.
– W mieście wiele rzeczy odbywa się w cyklu procesowym, ale martwi mnie to, że jeszcze ciągle stan naszych torowisk tramwajowych jest, jaki jest – przyznał Jacek Sutryk.
Prezydent podkreślił, że już przeznaczył 130 milionów na remonty istniejących torowisk.
– Tylko, że tego nie da rady zrobić w ciągu miesiąca, dwóch, a nawet roku. To jest cały proces związany z diagnozą, inwentaryzacją, później zamówieniem, wyprodukowaniem, wreszcie zamontowaniem w taki sposób, aby nie sparaliżować miasta. To się już dzieje. Proszę zobaczyć: torowisko przebudowane w ulicy Ślężnej, teraz skończyliśmy ulicę Podwale, nowe rozjazdy zamontowane na placu Legionów, kolejne są już zamówione i będą montowane – wyliczał Sutryk.

100 wykolejeń we Wrocławiu
Kilka dni temu aktywiści z Akcji Miasto wręczyli prezydentowi Wrocławia tort z okazji setnego w tym roku wykolejenia tramwaju w naszym mieście. Jak wyliczyli społecznicy, setne wykolejenie zdarzyło się w czwartek 24 października na pętli Biskupin.
– Bazujemy na oficjalnych statystykach MPK. Zestawienie wykolejeń w tym roku dostaliśmy od przewoźnika w połowie października i od tego czasu sami monitorowaliśmy kolejne zdarzenia i czekaliśmy na to jubileuszowe – wyjaśnia Aleksander Obłąk z Akcji Miasto.
Prezydent Sutryk odniósł się na antenie Radia Wrocław do tych wyliczeń.
– To są nieprecyzyjne dane, ponieważ one mówią o liczbie wszystkich zdarzeń tramwajowych. Wiele z nich jest powodowanych nie przez same tramwaje. Natomiast co do ogólnego bilansu, tam jest podawana w istocie jedna narracja, że tory są złe. To jest nieprawda. Ja każdego dnia dostaję raport, który mówi o powodach, dla których ruch tramwajowy został wstrzymany. Proszę mi wierzyć, to nie jest tak, że to z powodu wykolejeń w największym stopniu. Jest wiele innych zdarzeń drogowych, niezależnych od samych tramwajów i stanu torowisk. To trochę zgrany temat, ale ja naprawdę zdaję sobie sprawę z wyzwań w tym zakresie. Nie mówię, że jest świetnie, jest dużo pracy przed nami. Będę to robił, pieniądze przeznaczyłem, po prostu musimy uzbroić się w cierpliwość – mówił Jacek Sutryk.
Gdzie tramwaje wypadają z torów?
Jak wyliczyli aktywiści z Akcji Miasto, we Wrocławiu do wykolejenia tramwaju dochodzi średnio co 3 dni. Zaznaczają, że to gorszy wynik niż w 2018 roku, kiedy było ich: 65 do końca października i 78 przez cały rok.
Społecznicy przeanalizowali też dokładnie, w jakich miejscach dochodzi do wykolejeń. Okazuje się, że problemem nie są wyłącznie torowiska w najgorszym stanie.
– Niemal połowa wykolejeń ma miejsce na torowiskach w stanie przeciętnym. Ale one stanowią 31% wszystkich torowisk pod względem długości. To oznacza, że na torowiskach w stanie przeciętnym ryzyko wykolejenia tramwaju jest większe niż średnia. Bez remontów torów przeciętnych nie rozwiążemy problemu wykolejeń - zauważa Marcin Nieroda, członek Akcji Miasto.
Jak przypominają społecznicy, prezydent Sutryk wielokrotnie zapewniał, że poprawa stanu torowisk jest dla niego priorytetem, a według jego obietnic przez kolejne 4 lata na remonty torów miasto wyda 130 mln złotych. Podkreślają, że w częściowo ujawnionych planach na te lata nie widać jednak takich miejsc jak ulica Legnicka, pl. Bema, czy pętle na Kowalach i Księżu Małym. A to tam – ich zdaniem – regularnie dochodzi do wykolejeń tramwajów.
– Naszym zdaniem środki na remonty torowisk muszą być większe, by uwzględniały też torowiska w stanie przeciętnym. Sam ZDiUM wycenia potrzeby na 370 mln, więc niemal 3 razy więcej niż obiecywał pan prezydent. Dlatego składaliśmy wnioski do Wieloletniego Planu Inwestycyjnego. W lutym prosiliśmy o spotkanie Rady Mobilności na temat remontów torowisk. Wniosek nie przyniósł efektu, a spotkania wciąż nie było - komentuje Jakub Nowotarski, prezes Akcji Miasto.
Społecznicy dodają, że dobry stan torowisk to warunek konieczny, żeby mieszkańcy przesiedli się do MPK, a taki jest oficjalny cel polityki transportowej miasta. Czy potrzebne środki się znajdą?
– Bardzo na to liczymy. Magistrat aktualizuje obecnie Wieloletni Plan Inwestycyjny, mamy nadzieję zobaczyć tam kwotę znacznie większą niż deklarowane przez prezydenta 130 mln – podsumowuje Nowotarski.

