Czy kolej aglomeracyjna odkorkuje miasto i drogi dojazdowe do Wrocławia? Zaprezentowano ambitne plany.

O wrocławskiej kolei aglomeracyjnej zrobiło się szczególnie głośno przed wyborami parlamentarnymi. Wybory już za nami i jak dotąd niewiele się w tej materii zmieniło. Kolej aglomeracyjna ma łączyć Wrocław z najbliższymi miastami – między innymi Wołowem, Strzelinem, Jelczem, Oławą, Oleśnicą czy Trzebnicą.

W lutym marszałek województwa dolnośląskiego Cezary Przybylski i Jerzy Michalak zorganizowali konferencję na której omawiali plany kolei. Aktualnie zarząd województwa negocjuje z PKP PLK powstanie nowych stacji które mają być łatwo dostępne dla pasażerów. W planach są perony na Szczepinie, Ołbinie, Karłowicach, Maślicach i osiedlu Sobieskiego a poza Wrocławiem w Iwinach i Mokronosie Górnym. Cezary Przybylski zapowiedział, że w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego województwo zainwestuje w kolej 272 miliony złotych.

Szynobus

Pierwszym etapem wdrożenia kolei aglomeracyjnej ma być zwiększenie częstotliwości połączeń. Najpierw ma to dotyczyć połączeń na liniach już zmodernizowanych: do Legnicy, Oławy, Żmigrodu czy Brzegu. W planach jest także remont linii kolejowej do Oleśnicy.

W drugiej kolejności uzupełnieniem kolei mają być mają dodatkowe połączenia w ramach samego Wrocławia. Prezydent Rafał Dutkiewicz i Jerzy Michalak deklarowali, że miasto będzie „dostosowywać trasy i rozkłady komunikacji miejskiej by zwiększyć atrakcyjność połączeń kolejowych”. Przy każdej stacji systemu kolei aglomeracyjnej ma powstać parking rowerowy. W pobliżu niektórych ma się też zwiększyć możliwość parkowania samochodów. To jednak tylko dość szerokie ogólniki. Nie jest dokładnie powiedziane, które ze stacji mają zostać włączone w ten system, przy których powstaną dodatkowe parkingi ani ile ich będzie. Podobnie nic dokładnie nie jest określone jeśli chodzi o zmiany w trasach autobusów i tramwajów. Czy to realne plany czy tylko czysty PR?

Trudno o konkrety

Zbigniew Komar, zastępca dyrektora departamentu infrastruktury, zapytany co konkretnie w tym roku gmina Wrocław zamierza zrobić z koleją aglomeracyjną nie był w stanie podać wiele więcej niż kilka ogólników. Stwierdził jedynie, że służby miejskie i prezydent planują „wspierać wszelkie działania na rzecz uruchomienia kolejowych przewozów aglomeracyjnych”. Spór dotyczy kompetencji poszczególnych samorządów i kwestii finansowych. Wrocław ma na razie przygotowywać dla województwa opracowania i koncepcje oraz aktywnie lobbować w poszczególnych spółkach PKP za modernizacją infrastruktury.

Jerzy Michalak w imieniu urzędu wojewódzkiego, poinformował, że jak na razie, z powodu czasochłonności całego przedsięwzięcia „nie jest możliwe wskazanie granicznej daty” po której kolej aglomeracyjna będzie funkcjonować. Uznał jednocześnie, że zwiększenie częstotliwości połączeń powinno być częściowo finansowane przez lokalne samorządy. Żadne kwoty tutaj jednak nie padają.

Jak na razie ułatwieniem dla mieszkańców jest możliwość korzystania z kolei dzięki Urban Card. Osoby, które mają wykupione karty miejskie i zakodowany bilet mogą w obrębie Wrocławia poruszać się pociągami osobowymi bez dodatkowego biletu.

Brak konkretów i decyzji w sprawie kolei miejskiej dostrzegł urząd miejski. Odpowiedzią jest kolejny pomysł. Zapowiedziano, że jeżeli w ciągu dwóch lat nie powstanie kolej aglomeracyjna to miasto uruchomi tramwaj dwusystemowy. Będzie on jeździć zarówno po torach tramwajowych jak i kolejowych. W planach powinien dojechać do Bielan Wrocławskich, Kamieńca Wrocławskiego i Pracz Odrzańskich. Zbigniew Komar deklaruje, że pomysł czeka w kolejce po pieniądze z Unii, ale nie może stwierdzić, że taki tramwaj na pewno będzie. Jest to więc kolejny pomysł, który pozostaje w sferze planów.

Przykłady połączeń

W tym momencie kolej aglomeracyjna jest raczej na papierze. Najlepszym przykładem jest Dworzec Nadodrze. Mimo hucznej rewitalizacji dzielnicy, sam budynek prezentuje się raczej kiepsko. Odjeżdżają stamtąd przede wszystkim pociągi do Oleśnicy i Trzebnicy. O ile drugą linię obsługują dość nowoczesne szynobusy o tyle pierwsza, obsługiwana przez Przewozy Regionalne jest w średnim stanie. Pociągi są stare, a składy zazwyczaj za krótkie. Stacja Wrocław Osobowice obsługująca ruch na Żmigród i Oborniki nie posiada dworca z poczekalnią. Z kolei na trasie do Strzelina za Dworcem Głównym nie ma już ani jednej stacji w obrębie miasta. To tylko kilka przykładów, ale oddają one dobrze stan faktyczny. Jest to o tyle istotne, że do Wrocławia codziennie dojeżdżają dziesiątki tysięcy ludzi, którzy muszą radzić sobie inaczej.

Na tym tle pozytywnie wypada nowo powstała stacja Wrocław Stadion. Jest doskonale połączona z przystankami tramwajowymi. Może obsługiwać ruch pasażerski w czasie wydarzeń organizowanych na stadionie. Niestety pociągi z Dworca Głównego kursują tam jedynie raz na godzinę a sama stacja na co dzień raczej świeci pustkami.

Szacuje się, że w 2015 roku z kolei regionalnych skorzystało kilkanaście milionów osób. Z tego ponad 10 milionów w aglomeracji wrocławskiej. Na dziś łączy ona z Wrocławiem ponad 20 dolnośląskich gmin . Urząd miejski szacuje, że dzięki temu do miasta wjeżdża dziennie ponad 20 tysięcy samochodów mniej.

A co teraz

Niektórzy liczą na pewną poprawę połączeń kolejowych związaną z przejęciem władzy w województwie przez Bezpartyjnych Samorządowców. Patryk Wild, przewodniczący klubu wiąże swoje nadzieje z programem przejmowania i uruchamiania połączeń kolejowych prowadzących do głównych atrakcji kulturowych, turystycznych i przyrodniczych Dolnego Śląska. Mają one też łączyć większe ośrodki miejskie.

Bezpartyjni Samorządowcy chcą rozwinąć wrocławską kolej aglomeracyjną. W planach jest przejecie linii prowadzącej do Świdnicy przez Bielany Wrocławskie i Sobótkę. Mają też powstać nowe przystanki kolejowe. Warto wspomnieć o takim pomyśle jak stworzenie Kolei Aglomeracji Miedziowej Legnica – Lubin – Polkowice – Głogów. W jej ramach ma ma powstać nowy odcinek torów z Polkowic w stronę Głogowa.

Sławomir Czarnecki