Planujesz weekendowy wypad na imprezę do Pragi? Zakupowe szaleństwo w Londynie? Fiordy w Norwegii będę ci jadły z ręki? Najpierw trzeba wymienić złotówki na zagraniczną walutę. Zobacz, jak to zrobić, by za wiele nie stracić.

Kantory wymiany walut

Większość kantorów w Polsce zarabia na różnicy między kupnem i sprzedażą waluty, czyli spreadzie. To, co może zaskoczyć polskiego turystę za granicą, to prowizja. Wiele zagranicznych kantorów oferuje korzystne kursy wymiany, jednak pod spodem, mniejszą czcionką, widnieje informacja o „commission” albo „fee”. Oba oznaczają prowizję: czasem wyrażoną w procentach, czasem w stałej kwocie. W tym drugim przypadku im mniejszą sumę wymieniasz, tym bardziej cię zaboli.

Jeśli nie chcesz zrezygnować z kantorów, szukaj takich poza głównymi szlakami turystycznymi. Pamiętaj, by nigdy nie wymieniać pieniędzy u „cinkciarzy” na ulicy, chyba że bez problemów odróżnisz prawdziwą walutę od fałszywek. Pomyśl też, czy nie lepiej wymienić pieniądze jeszcze w Polsce. Właściciele kantorów z reguły mają problem z upłynnianiem pozyskanej waluty, więc może uda ci się wynegocjować lepsze stawki.

Koszt: od kilkunastu do nawet kilkudziesięciu procent.

Fot. Felipe Galvan

Płacenie polską kartą płatniczą

Twoja polska karta płatnicza będzie zaakceptowana w większości miejsc za granicą. Możesz nią swobodnie płacić i wyciągać pieniądze z bankomatów. Zdziwisz się dopiero przy otrzymaniu wyciągu z banku.

Pieniądze zostaną pobrane z twojego konta złotówkowego, ale najpierw przewalutowane po bardzo kiepskim kursie banku. Co więcej, możesz nadziać się na dwukrotne przewalutowanie. Twoja karta rozliczana jest w euro lub w dolarach, więc jeśli płacisz np. w koronie czeskiej, transakcja zostanie przewalutowana najpierw z korony na euro, a potem z euro na złotówki. Oczywiście dwa razy po tym gorszym kursie. Dodatkowo część banków przy transakcjach walutowych kartami złotówkowymi pobiera dodatkową prowizję, niezależnie od spreadu.

Jeśli zamierzasz za granicą płacić polską kartą, sprawdź dokładnie tabelę prowizji i opłat oraz zobacz, jakie spready pobiera bank przy przewalutowaniu.

Koszt: od kilku do kilkunastu procent.

Revolut

To brytyjski fintech, który, nomen omen, zrewolucjonizował wymianę walut podczas turystycznych wyjazdów. Żeby skorzystać z jego usług, należy zainstalować aplikację na smartfonie. Konto można doładować przelewem z banku lub z karty kredytowej, a następnie można wydawać pieniądze. Aplikacja automatycznie przewalutuje pieniądze po bardzo korzystnym kursie zbliżonym do rynkowego.

Do konta otrzymujemy kartę płatniczą, która normalnie kosztuje 5 funtów, ale co pewien czas pojawiają się promocje, gdy można ją dostać za darmo.

Wady? Revolut to zwykła firma, nie bank. Stąd nie obejmują go wszystkie gwarancje bankowe i nie należy powierzać mu zbyt dużych kwot.

Koszty: Przewalutowanie poniżej 1%, 5 GBP opłaty za kartę.

Karty wielowalutowe

Banki, zagrożone konkurencją Revoluta, wprowadziły w ostatnim roku nową ofertę. Jest to karta wielowalutowa. Ma ją w ofercie większość dużych banków, więc warto sprawdzić w swoim.

Taka karta automatycznie rozpoznaje, w jakiej walucie przeprowadzana jest transakcja, i pobiera środki z właściwego konta. Większość banków ma swoje kantory on-line, w których można tanio wymienić walutę.

Wady? Większość kart wymaga założenia dodatkowych rachunków walutowych, które mogą być dodatkowo płatne. Należy też sprawdzić, co się stanie, jeśli na koncie danej waluty nie ma środków. Czy transakcja zostanie odrzucona? Czy konto zostanie uzupełnione? Jeśli to drugie, to po jakim kursie?

Koszty: Przewalutowanie poniżej 1%. Mogą pojawić się inne opłaty.

Krzysztof Krzemień