Czy można uczyć gry na instrumencie dzieci w wieku 3, a nawet 2 lat? Okazuje się, że tak. I nie jest do tego potrzebna umiejętność czytania nut, gdyż dzieci bardzo szybko uczą się gry ze słuchu. Według metody Suzuki, czyli metody języka ojczystego, tak jak dziecko uczy się od rodziców mówić w trudnych dialektach, podobnie może przyswajać sobie „trudną” grę na skrzypcach – mówi Tymoteusz Rapak, nauczyciel Suzuki z Wrocławia.

Zajęcia metoda Suzuki

Fot. Ola Obuchowicz-Sawicz

Metoda nauki gry na instrumencie wymyślona przez japońskiego skrzypka, Shinichi Suzuki, staje się na świecie coraz bardziej popularna. Dzieje się tak między innymi dlatego, że nie zmusza dzieci do gry, ale raczej inspiruje je i wzbudza zainteresowanie muzyką od najmłodszych lat. Co ważne, zarówno w lekcjach, jak i domowych ćwiczeniach aktywny udział biorą rodzice. Nie jest to nauka gry na instrumencie, którą znamy z tradycyjnych szkół muzycznych. Nauczanie gry metodą Suzuki nie tylko umuzykalnia dziecko, ale też pogłębia więź z rodzicami.

W dzisiejszym szybkim i zabieganym świecie, te dodatkowe aspekty są nieocenione – nauka staje się sposobem wspólnego spędzania wolnego czasu, rodzinnej zabawy połączonej z procesem odkrywania własnych zdolności i możliwości – i to nie tylko w dzieciach.

Infografika Metoda Suzuki w Polsce

Autor infografiki: Maciej Kisiel

Radość gry

Metoda Suzuki różni się od szkolnego nauczania muzyki w wielu aspektach. Najważniejszym z nich jest cel. Sformalizowane nauczanie gry, które odbywa się w szkołach muzycznych różnego stopnia, ukierunkowane jest na kształcenie wirtuozów. Każdy z podopiecznych powinien zostać arcymistrzem w swojej dziedzinie. Generuje to rywalizację i ogromny stres, który dla nauki muzyki jest zgubny. Tymczasem celem metody Suzuki jest kształtowanie osobowości dzieci i zwiększenie ich wrażliwości. Nawet jeżeli uczeń nie zostaje wybitnym skrzypkiem, to nie jest to porażka.

Nauka budzi w nim pasję do muzykowania i muzyki, która nie wiąże się ze stresem i presją. „Suzukowe” dzieci grają często dla własnej przyjemności, koncertują w gronie najbliższej rodziny, swoich przyjaciół i rówieśników, i tę swobodę oraz radość z gry uważa się za pełny sukces. Nauczyciele metody Suzuki często przytaczają zdanie, które słynny chiński pianista, Fou Ts’ong, miał usłyszeć od swojego ojca: „Pamiętaj, synu, że najważniejsze, abyś był człowiekiem, potem artystą, następnie muzykiem, a na samym końcu – pianistą”.

metoda Suzuki

Fot. Ola Obuchowicz-Sawicz

Sam Shinichi Suzuki uważał, że talent można rozwinąć najlepiej w sprzyjającym i przyjaznym środowisku. Takim otoczeniem dla dziecka jest zazwyczaj najbliższa rodzina – rodzice i dziadkowie. Ich entuzjazm podczas osiągania kolejnych stopni rozwoju, motywuje dziecko do dalszej pracy i ćwiczeń. Suzuki często powtarzał, że „tam, gdzie jest miłość, wiele można osiągnąć”.

Podejście Shinichi Suzuki okazuje się wyjątkowo skuteczne. Wiele dzieci, które pierwsze kroki w edukacji muzycznej stawiało właśnie podczas nauki jego metodą, wyrosło później na wybitnych muzyków. Suzuki, który żył równo sto lat, wychował wielu arcymistrzów skrzypiec. W jego metodzie dzieci uczą się grać ze słuchu. Nauka gry z nut dochodzi dopiero na późniejszych etapach. Dzięki takiej kolejności, wielu z wychowanków okazuje się doskonałych w improwizacji i potrafi czysto zagrać dowolną, dopiero co usłyszaną melodię.

Każdy jest uzdolniony

Podstawą filozofii metody Suzuki jest założenie, że każde dziecko można nauczyć gry na instrumencie, sformułowane w postaci metody języka ojczystego. Shinichi Suzuki doszedł do oczywistego, ale jednocześnie odkrywczego stwierdzenia: założył, że dzieci – jedynie słuchając i naśladując otoczenie – potrafią opanować nawet najtrudniejszy język czy dialekt, i tak samo potrafią nauczyć się gry na instrumencie.

Metodyka nauczania jest specyficzna. Dziecko rozpoczyna swoją edukację od słuchania utworów, a następnie powtarzania w różnej formie podstawowych rytmów, już w wieku 2–3 lat. Tak wczesne nauczanie wiąże się z wyjątkowo intensywnym rozwojem słuchu i pamięci do 5 roku życia. Sam proces odbywa się w trójkącie: nauczyciel – rodzic – dziecko. Inaczej niż w klasycznych metodach – nauczyciel najpierw uczy gry na instrumencie rodzica.

Dopiero kiedy rodzic opanuje podstawy i zagra pierwsze rytmy, zaczyna się edukacja dziecka, nad którą czuwa odtąd dwójka dorosłych: nauczyciel – podczas krótkich, cotygodniowych lekcji oraz rodzic – każdego dnia. Naturalną metodą uczenia się dzieci jest naśladowanie swoich rodziców, dlatego są oni włączeni w proces edukacji i mają w nim do odegrania bardzo istotną rolę – nie tylko zachęcając do gry, ale aktywnie pomagając uporać się z problemami.

metoda suzuki

Fot. Ola Obuchowicz-Sawicz

Początkowy etap gry na skrzypcach szybciej opanowują właśnie rodzice: to, jak trzymać instrument, czy jak zachować właściwą postawę. Jednakże dość szybko dzieci przeskakują swoich rodziców. Ci ostatni mają większe doświadczenie poznawcze i łatwiej zapamiętują to, co mówi nauczyciel. Jednak wkrótce swoją rolę zaczyna grać stres
i obawa przed oceną. Dzieci są zrelaksowane, dorośli są spięci. Uważają, że powinni zagrać idealnie. Dostrzegają, co zagrali nieczysto, co jest niewłaściwe i nie takie, jak w oryginale, i ta wiedza często ich przytłacza.

Dzieci natomiast są bardziej naturalne i gra przychodzi im z dużo większą łatwością. Szybko okazują się lepsze od rodziców, których dalszy rozwój hamuje trema. Dzieci w swojej spontaniczności jej nie odczuwają, chętnie grają, występują przed publicznością, chwalą się swoimi osiągnięciami. Każdy dorosły również jest w stanie nauczyć się grać – może to zabrać jedynie więcej czasu niż w przypadku dziecka, i wymagać większej intensywności treningów.

W metodzie Suzuki nie porównuje się i nie krytykuje dzieci. To, co wychodzi dobrze, jest zawsze chwalone. Błędy natomiast nie są wytykane – nauczyciel szuka sposobu, aby je naprawić, proponując odpowiednie ćwiczenia, nowe zabawy. Ważne jest stałe motywowanie młodych adeptów do dalszej nauki, gdyż wiadomo, że małe dzieci łatwo zniechęcają się, napotykając trudności. Elementem każdego spotkania z nauczycielem jest ukłon. To znak, że lekcja się rozpoczyna, tak samo też się kończy. Każda lekcja jest małym występem – już pierwsze starania dzieci, czyli właśnie ukłony, są nagradzane.

– Pięknem metody Suzuki jest to, że dostosowuje się ją do umiejętności uczniów. W metodzie nie ma klas czy egzaminów, których ukończenie jest niezbędne do przejścia na kolejny poziom – wyjaśnia Tymoteusz Rapak, wrocławski nauczyciel gry na skrzypcach metodą Suzuki. – Dzieci chętnie grają także na lekcjach grupowych, które je motywują i są okazją do solowych występów.

 metoda suzuki

Fot. Ola Obuchowicz-Sawicz

Ćwiczenia, ale z przyjemnością

Metoda Suzuki nie jest jednak cudownym panaceum. Nie wystarczy jedna półgodzinna lekcja w tygodniu, żeby dziecko nauczyło się gry na instrumencie – potrzebne są codzienne, systematyczne ćwiczenia. Regularność jest ważniejsza, niż długość ćwiczeń. Podkreślał to sam Shinichi Suzuki. Tym bardziej, że małe dzieci szybko się dekoncentrują – w ich przypadku warto poświęcić 15 minut dziennie na ćwiczenia gry. Jeżeli dziecko jest zmęczone i nie ma danego dnia siły na próby, warto chociaż puścić mu przed snem utwory, których się uczy, żeby nie traciło z nimi kontaktu.

Ta systematyczność jest bardzo ważna w metodzie Suzuki. Jednak i rodzice, i nauczyciele muszą uważać, żeby nauka nie stała się dla dziecka przykrym obowiązkiem. Ważne jest, by dzieci same chciały grać. Stąd długość trwania lekcji. Teoretycznie trwa ona 30 minut. Jednak, jak zaznacza Tymoteusz Rapak, lekcję należy zakończyć na chwilę przed tym, zanim dziecko zacznie czuć znużenie czy zmęczenie. Nauka nie może kojarzyć się z uciążliwością i czymś nudnym.

– Staram się skończyć lekcję na chwilę przed momentem, w którym uczeń będzie miał już dość – tłumaczy Tymoteusz Rapak. Podobną metodę zaleca przy pracy w domu – Dobrze jest, kiedy ćwiczenie kojarzy się z czymś przyjemnym – dodaje.

Metoda Suzuki uczy nie tylko gry na instrumencie – poprawia też umiejętności językowe, rozwija pamięć i wpływa na zdolności matematyczne. Ważne jest, aby wszystko odbywało się w przyjaznej dziecku atmosferze. Szybkie postępy, jakie osiąga większość uczniów, pomagają małym muzykom uwierzyć we własne siły i umiejętności. Przekłada się to nie tylko na naukę muzyki, ale też pozostałe dziedziny życia.