125 malarzy, 65 tysięcy obrazów, 10 tysięcy litrów farby olejnej… Tak powstawał, m.in. we Wrocławiu, pierwszy na świecie w całości namalowany film. „Twój Vincent” to absolutny fenomen gatunkowy produkcji polsko-brytyjskiej, który może poszczycić się nominacją do Oscara w kategorii najlepszy długometrażowy film animowany.
Vincent van Gogh to znany na całym świecie holenderski malarz nurtu postimpresjonistycznego, którego twórczość silnie wpłynęła na późniejszą sztukę. Ten niedoceniany za życia artysta uznawany był powszechnie za szaleńca. W końcu jaki człowiek przy zdrowych zmysłach odcina sobie ucho lub sam postanawia zakończyć swoje życie?
Nic więc dziwnego, że postać ta cieszy się dużym zainteresowaniem również wśród filmowców. Wielu reżyserów postanawiało przedstawić tragiczne losy van Gogha, często przez wykorzystanie jego wzruszających i obnażających prawdziwe oblicze listów do brata, jak na przykład w filmie „Vincent. Życie i śmierć Vincenta van Gogha” lub jak w produkcji z 2010 roku pt. „Van Gogh: Malowane słowami”, gdzie odtwórcą głównej roli jest znany brytyjski aktor Benedict Cumberbatch.
7 lat żmudnej pracy
Twórcy „Twojego Vincenta” również przedstawiają sylwetkę malarza, która zarysowuje się nam dzięki postaci Armanda Roulina, starającego się rozwikłać sprawę śmierci van Gogha. Jednak to nie ta lekko kryminalna i wciągająca fabuła stanowi źródło fenomenu filmu, lecz sposób jego stworzenia. To pierwsza na świecie pełnometrażowa produkcja wykonana w technice animacji malarskiej.
Proces tworzenia „Twojego Vincenta” był żmudny i długotrwały, ale przyniósł wyjątkowe efekty.
– Prace nad filmem zajęły około 7 lat. Przez pierwszych kilka lat trwały intensywne przygotowania, podczas których reżyserzy – Dorota Kobiela i Hugh Welchman – przeczytali około 40 różnych publikacji na temat Vincenta van Gogha: biografii, opracowań naukowych, esejów i beletrystyki. Odwiedzili również 19 muzeów, w których obejrzeli około 400 obrazów artysty, a także rozmawiali z pracownikami Muzeum Vincenta van Gogha w Amsterdamie. Po dopracowaniu koncepcji twórczej i stworzeniu ostatecznej wersji scenariusza rozpoczęła się produkcja filmu, czyli zdjęcia aktorskie, malowanie obrazów, a następnie postprodukcja – mówi Robert Banasiak, dyrektor wrocławskiego Centrum Technologii Audiowizualnych, gdzie realizowano część produkcji.
Reżyserski duet miał nie lada zadanie, ponieważ by zrealizować swoją wizję, musiał zorganizować casting nie tylko na odtwórców roli w filmie, ale także na malarzy. – Obrazy do filmu tworzyło 125 malarzy z całego świata. Przy produkcji „Twojego Vincenta” pracowali m.in. artyści z Polski, Grecji, Ukrainy, USA, Hiszpanii, Indii, Japonii, Australii czy Meksyku. Proces rekrutacji malarzy trwał długo, bo poszukiwano osób, które posiadają zarówno solidny warsztat malarski, jak również umiejętność malowania w stylu van Gogha. Pierwszym etapem były kilkudniowe testy, na które twórcy zapraszali artystów wybranych na podstawie przesłanego portfolio. Ci, którzy przeszli je pomyślnie, rozpoczynali następnie kilkunastodniowe szkolenie, po którym twórcy podejmowali decyzję o wyborze malarzy do pracy przy filmie – dodaje Robert Banasiak.
Vincent z Wrocławia i Legnicy
Wygląd aktorów starano się dopasować do aparycji postaci z obrazów van Gogha, które stworzyły fabułę filmu. Odtwórcą roli wielkiego mistrza został Robert Gulaczyk, który przyznaje, że był to jego debiut przed kamerą, gdyż na co dzień jest aktorem teatralnym. Gulaczyk jest absolwentem Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej we Wrocławiu. Od 2009 roku gra na deskach Teatru im. Heleny Modrzejewskiej w Legnicy.
– Przede wszystkim jestem aktorem i jak większość ludzi wykonujących ten zawód próbuję swoich sił na każdym możliwym polu. To, że pracowałem głównie w teatrze, wynika oczywiście z mojej ogromnej miłości i wiary w niego. Natomiast fakt, że nie pracowałem w filmie, wynika już niekoniecznie z moich decyzji – mówi Robert Gulaczyk. – Zawód aktora jest niewdzięczny pod tym względem. Wymaga szczęścia. Ja je miałem w przypadku Vincenta. Nie zgłaszałem się na żaden casting. Nie wiedziałem nawet, że taki film powstaje. Pewnego dnia dostałem esemesa z mojej agencji z pytaniem o znajomość języka angielskiego, ponieważ jestem brany pod uwagę do produkcji polsko-brytyjskiej. Odpowiedziałem, że komunikatywnie się dogaduję, ale nie podejmę się aktorskiej roboty w tym języku. Sprawa ucichła i mniej więcej po 10 dniach dostałem telefon z zaproszeniem na spotkanie z reżyserami Dorotą i Hugh. Po około 20 minutach rozmowy postawili mnie przed kamerą i kręciliśmy już pierwsze ujęcia. Tak to się zaczęło – opowiada Robert Gulaczyk.
Z odgrywaną przez niego postacią połączyła go głęboka więź.
– Każdy, kto wykonuje ten zawód na poważnie, utożsamia się ze swoimi rolami, innej możliwości nie znam. I każda istotna rola zostawia w aktorze ślad i w jakiś sposób go kształtuje. Z Vincentem jest podobnie. Zrozumiałem go po swojemu i wbrew powszechnej opinii bardziej niż szaleńca widzę w nim samotnego, piekielnie inteligentnego wrażliwca. Cieszę się, że mogłem tę swoją wizję wcielić w życie. Nie każdy dostaje taką szansę – mówi aktor. Obok Roberta Gulaczyka w filmie zagrali: Douglas Booth, Jerome Flynn, Helen McCrory, Saoirse Ronan, Chris O’Dowd, John Sessions oraz Eleanor Tomlinson.
Stenka, Stuhr, Więckiewicz, Bończak i Frycz
Zdjęcia w całości odbywały się na blueboxie w studiu w Londynie oraz w Centrum Technologii Audiowizualnych (CeTA) we Wrocławiu, powstałym w 2011 roku przez przekształcenie się wrocławskiej Wytwórni Filmów Fabularnych. CeTA razem z Miastem Wrocław, Odra-Film i Polskim Instytutem Sztuki Filmowej jest koproducentem „Twojego Vincenta”.
Nagrane ujęcia, gotowe po odpowiedniej obróbce do przeniesienia na płótno, otrzymali malarze, w wyniku czego powstawało 12 obrazów na jedną sekundę filmu. Malowane były one w pracowniach we Wrocławiu, Gdańsku oraz Atenach. Reszta pracy pozostała animatorom, którzy musieli te dzieła poruszyć i skleić w jeden fabularny ciąg.
W polskiej wersji językowej postaciom swoich głosów użyczyli tacy aktorzy, jak: Jerzy Stuhr, Danuta Stenka, Maciej Stuhr, Robert Więckiewicz, Jerzy Bończak, Olga Frycz, Józef Pawłowski czy Zofia Wichłacz. Bardzo istotną dla pełnego odbioru filmu ścieżkę dźwiękową skomponował Clint Mansell, autor muzyki do produkcji takich jak „Czarny Łabędź” i „Requiem dla snu”.
Powszechne uznanie
Światowa premiera „Twojego Vincenta” miała miejsce 12 czerwca 2017 roku, a w polskich kinach film pojawił się 6 października. Został świetnie przyjęty przez środowisko, o czym świadczyła nominacja do Złotych Globów, a potem oczywiście do Oscara. „Twój Vincent” otrzymał także najbardziej prestiżową na kontynencie Europejską Nagrodę Filmową, którą uważa się za odpowiednik amerykańskich Oscarów.
Jednak to nie nagrody i nominacje są najbardziej istotne, o czym zapewnia Robert Gulaczyk. – Oczywiście jestem z tego dumny i cieszę się, ale staram się nie ekscytować, bo to są rzeczy, które rządzą się swoimi prawami i na które nie mam wpływu. Ja otrzymałem od tego projektu największą nagrodę, jaką mogłem dostać: wzrosła moja pewność siebie. To niezwykle ważna cecha dla aktora i chyba już niezbywalna. Inne nagrody, z perspektywy wpływu na moją codzienność, są naprawdę mało istotne – podsumowuje odtwórca roli Vincenta van Gogha.
Oliwia Rybiałek





