Dziś Wielka Środa, więc mamy jeszcze chwilę do Wielkanocy. Wielki Tydzień kiedyś upływał pod znakiem przygotowań do Wielkiej Niedzieli. Przez stulecia, przez cały ten czas wierni uczestniczyli w najważniejszych Maszach nawiązujących do męki Chrystusa i Jego Zmartwychwstania. Ale z tym okresem wiązały się też różne przesądy i wróżby sięgające jeszcze czasów słowiańskich.
Wielki Tydzień miał odzwierciedlać pogodę na pozostałą część roku. Toteż, wiosnę miała określać aura z Wielkiej Środy, lato miało być takie jak pogoda w Wielki Czwartek. Wielki Piątek wróżył pogodę na żniwa i wykopki. Prognozę na zimę niosła Wielka Sobota.
W Wielką Środę był zwyczaj święcenia pól, aby były obfite
plony. Gospodarze czynili to poświęconą w ubiegłym roku wodą. Liturgia Wielkiej
Środy koncentruje się wokół postaci Judasza.
Więc nie powinno dziwić, że w minionych wiekach Wielka Środa była też czasem
rozprawienia się z Judaszem. Był zwyczaj robienia kukły Judasza ze słomy, w
czarnych szatach z sakiewką do której wrzucano szkło dla brzęku (na pamiątkę 30
srebrników). Przed kościołem bito kukłę Judasza kijami, wyśmiewano ją, wkładano
na taczki i obwożono po wsi. Na koniec topiono go lub palono. Ten zwyczaj był
zwany „pojmaniem Judasza” lub tzw. judaszkami. Ponieważ był to zwyczaj dość okrutny,
Kościół zakazał tego widowiska. Pozostałości tej tradycji można odnaleźć w
Pruchniku.
Wracając do liturgii, w dawnej Polsce w Wielką Środę w kościołach odbywała się tak zwana ciemna jutrznia. Nabożeństwo było odprawiane wcześnie rano, w trakcie po każdym odśpiewanym psalmie gaszono jedną z kościelnych świec. Miało to symbolizować ciemności, jakie nastały po męczeńskiej śmierci Chrystusa na krzyżu.
Wielka Środa nie była łatwa dla gospodyń, gdyż był to dzień porządków i przygotowań do Świąt. Zarówno w domu jak i na podwórku wszystko musiało być wysprzątane, tego dni panie zaczynały również przyrządzać świąteczne potrawy.

