Do budynku przy ulicy Obornickiej niedawno przeprowadzili się mieszkańcy domu socjalnego dla mężczyzn. To nie spodobało się części mieszkańców Różanki, którzy domagali się od miasta zmiany tej decyzji. – Urzędnicy nie zrobili nic, żeby rzetelnie poinformować mieszkańców osiedla, kto przeniesie się do tego domu – mówią członkowie stowarzyszenia Bezpartyjny Wrocław.
Przeniesienie prowadzonego przez stowarzyszenie „Ludzie ludziom” domu socjalnego dla mężczyzn z ulicy Reymonta na ulicę Obornicką było konieczne, bo w miejscu, gdzie znajdował się dotychczasowy dom, powstanie droga prowadząca do nowej inwestycji deweloperskiej. Przeprowadzka wzbudziła wiele kontrowersji, zwłaszcza wśród mieszkańców Różanki.
– Miasto wiedziało o tym fakcie już 4 lata temu i wtedy zaczęto przygotowania do przeniesienia tego domu. Mimo tego, że już ponad rok temu urzędnicy wiedzieli, gdzie dokładnie przeniosą lokatorów, nie zrobili nic, żeby przygotować na to mieszkańców Różanki. W związku z tym, ludzie mieszkający na osiedlu i rodzice uczniów szkoły, znajdującej się w bezpośrednim sąsiedztwie nowego domu socjalnego, najzwyczajniej w świecie przerazili się nowej sytuacji – tłumaczy Jacek Hamkało, prezes stowarzyszenia Bezpartyjny Wrocław.
Rzeczywiście, na początku lutego do wrocławskiego magistratu trafiła petycja, podpisana przez – jak wynika z informacji rady osiedla Karłowice-Różanka – ponad tysiąc mieszkańców. Autorzy pisma żądają przeniesienia domu socjalnego dla mężczyzn, który – jak czytamy w petycji – „podstępem został ulokowany w budynku przy ulicy Obornickiej 58a w bezpośrednim sąsiedztwie Szkoły Podstawowej nr 50”.
– W tej chwili mamy realny konflikt społeczny. Mieszkańcy domu są zastraszani, padają pod ich adresem groźby. Z 20 mieszkańców, którzy mieli się tam spokojnie resocjalizować, zostało w tej chwili 5 osób. Chcielibyśmy zaprosić Jacka Sutryka, dyrektora departamentu spraw społecznych, na jutrzejsze spotkanie. Zakładamy, że tylko on jest w stanie realnie rozwiązać problem, który narósł i który wygenerowała jego decyzja. Urzędnicy powinni stanąć twarzą w twarz z mieszkańcami i odpowiedzieć na ich wątpliwości – podkreśla Jacek Hamkało.
Otwarte spotkanie w sprawie przeniesienia na ulicę Obornicką domu socjalnego dla mężczyzn zaplanowano na sobotę 24 lutego, o godzinie 12 w Centrum Kultury Agora przy ulicy Serbskiej 5a.
Rada osiedla solidaryzuje się ze stowarzyszeniem „Ludzie ludziom”
Grzegorz Maślanka, przewodniczący zarządu Rady Osiedla Karłowice-Różanka, podkreśla, że sobotnie spotkanie jest bardzo ważne i potrzebne, ale zorganizowane zdecydowanie za późno.
– Cały problem rozpoczął się na początku stycznia, gdy mieszkańcy dowiedzieli się o przeniesieniu domu. I przez prawie dwa miesiące miasto nie zrobiło niemal nic z tym tematem – zaznacza Grzegorz Maślanka.
Nastroje wśród mieszkańców musiała tonować rada osiedla.
– Początkowo przeciwna była też rada rodziców, bo nie miała żadnych informacji na temat domu socjalnego. I dopiero, gdy sami, na własną rękę, rozpoczęli zbieranie informacji, zmienili zdanie i zrozumieli, że sąsiedztwo domu socjalnego nie jest takie straszne – tłumaczy Maślanka.
Sama rada osiedla o całej sprawie dowiedziała się przypadkiem, z materiału telewizyjnego, wyemitowanego na początku stycznia. Grzegorz Maślanka przyznaje, że i osiedlowi radni na początku zareagowali z dużymi obawami.
– Ale stopniowo gromadziliśmy informacje na temat domu socjalnego. Gdy zebraliśmy komplet informacji, przedyskutowaliśmy sprawę i podjęliśmy uchwałę solidaryzującą się ze stowarzyszeniem „Ludzie ludziom” – zaznacza Grzegorz Maślanka.
„Zabrakło informacji”
Radny podkreśla, że niektórzy mieszkańcy osiedla przesadzili w swoich reakcjach.
– Ale głównie dlatego, że dużo nieprawdziwych informacji kolportowanych było na osiedlu. Nie miałoby to miejsca, gdyby miasto poinformowało mieszkańców, kto tu będzie mieszkał, co dokładnie tu powstaje. A niektóre osoby podgrzewały tylko negatywne emocje. Efekt potem był taki, że gdy wybuchł pożar w budynku, niektórzy klaskali – mówi Grzegorz Maślanka.
Maślanka jest jednak przekonany, że po uchwale rady osiedla, nastroje się uspokoją.
– Trzeba jasno powiedzieć, kto w tej sprawie zawalił. Zabrakło informacji – miasto miało na to rok czasu, a nie zrobiło tego – podkreśla radny.
A co teraz powinien zrobić magistrat?
– Mleko już się rozlało, trzeba mieszkańców informować, organizować spotkania. Miasto powinno przedstawić statystyki, mówiące, jaki procent mieszkańców domu to osoby, które były wcześniej karane i za jakiego typu przestępstwa, a jaki procent nigdy nie miało problemów z prawem – wylicza Grzegorz Maślanka.
Co na to miasto?
O komentarz do całej sprawy poprosiliśmy wrocławskich urzędników. Oto treść oświadczenia, które otrzymaliśmy:
Urząd Miasta prowadzi rozmowy z zainteresowanymi mieszkańcami, samorządem osiedlowym, radą rodziców, oraz parafiami. Dodatkowo prowadzi spotkania mediacyjne na osiedlu, przy współpracy organizacji pozarządowych. 24 lutego w Centrum Kultury Agora organizujemy kolejne spotkanie, dla wszystkich zainteresowanych mieszkańców, podczas którego będziemy rozmawiać o działalności Domu, zasadach jakie w nim panują oraz poczuciu zagrożenia jakie błędnie wzbudza. Dodatkowo spotkanie będzie transmitowane przez internet. Oprócz powyższych działań, odpowiadamy na wszelkie pisma, petycje oraz zapytania zainteresowanych mieszkańców. Biorąc pod uwagę ilość spotkań odbytych i zaplanowanych w styczniu i lutym, w naszej ocenie miasto bardzo aktywnie komunikuje się z mieszkańcami w sprawie domu socjalnego dla mężczyzn. Na chwilę obecną nie przewidujmy przeniesienia tej instytucji.
Chciałbym jednocześnie podkreślić to o czym mówimy od początku działalności Domu. Stowarzyszenie Ludzie Ludziom prowadzi Dom od ok. 20 lat i w dotychczasowej działalności nie odnotowano sytuacji, która stwarzałaby niebezpieczeństwo dla mieszkańców Wrocławia. Działalność pana Erazma Humiennego i samego ośrodka przez lata została wielokrotnie doceniana i nagradzana, został on między innymi odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski oraz Srebrnym Krzyżem Zasługi przez prezydenta RP. Mieszkańcy Domu podejmują prace interwencyjne, które prowadzą m.in. w szkołach i przedszkolach na terenie Wrocławia. Zajmują się tam drobnymi remontami oraz pracami porządkowymi. W wyniku tej działalności do Wydziału Edukacji nie wpłynęła żadna skarga czy uwaga. Z naszej wiedzy wynika, że nie kierowano ich także w stronę innych podmiotów. Mieszkaniec Domu trafia do niego poprzez MOPS lub kuratora co sprawia, że znana jest przeszłość każdego mężczyzny, który w nim przebywa. Osoby te mają do 5 dni na znalezienie legalnej pracy. W ośrodku mogą przebywać przez kilka miesięcy a później wracają do społeczeństwa, wynajmują mieszkania, czasem zakładają rodziny, mieszkają obok nas. Statystyki ośrodka wyraźnie pokazują, że większości mieszkańców Domu udaje się zacząć życie od nowa.
Co ważne, zmienione kilka lat temu przepisy, nie pozwalają na to, aby w Domu przebywały osoby skazane za przestępstwa, których mieszkańcy obawiają się najbardziej – głównie w kontekście sąsiedztwa szkoły.

