„Dzieciaki bez biletów” – to nazwa obywatelskiego projektu, który trafił do rady miejskiej Wrocławia. Zakłada on wprowadzenie bezpłatnych przejazdów komunikacją miejską dla wszystkich uczniów szkół podstawowych.
Przez rok czasu zbierano podpisy wrocławian, aby obywatelski projekt „Dzieciaki bez biletów” mógł trafić pod obrady rady miejskiej. Autorzy tegoż projektu ze stowarzyszenia OK Wrocław oraz Inicjatywy Polskiej Barbary Nowackiej zebrali ich ponad 5 tysięcy i w czwartek przynieśli je do ratusza.
Projekt zakłada, że dzieci do ukończenia szkoły podstawowej będą mogły jeździć komunikacją miejską nieodpłatnie. Takie rozwiązania funkcjonują już np. w Warszawie i w Krakowie. W Lubinie komunikacja miejska jest darmowa dla wszystkich.
– Jeśli chodzi o obniżanie kosztów dla klientów komunikacji miejskiej, to oczywiście działanie pozytywne i niespecjalnie innowacyjne, bo wiele samorządów tak zrobiło – mówi Patryk Wild, radny sejmiku województwa dolnośląskiego i były wiceprezes MPK Wrocław.
„Dzieciaki bez biletów” – za i przeciw
Autorzy projektu argumentują, że gdy wejdzie on w życie, to dzięki darmowej komunikacji dla dzieci, w domowym budżecie pojawią się oszczędności sięgające nawet 100 złotych w skali miesiąca. Ponadto darmowa powinno to spowodować wzrost liczby dorosłych pasażerów, ponieważ przejazd samochodem stanie się nieopłacalny. A co za tym idzie, będzie się to wiązało ze zmniejszeniem korków oraz poprawą jakości powietrza. Według autorów projektu, darmowa komunikacja dla dzieci będzie kosztowała budżet miasta około 4,4-5 mln złotych.
– Nie wiem, czy w budżecie jest przewidziane, że od września, kiedy w życie wszedłby przepis o darmowej komunikacji dla dzieci, zmniejszą się wpływy z biletów. Warszawa wydaje na komunikację dwadzieścia kilka procent z budżetu, natomiast Wrocław około 8 procent. Uważam, że gdy projekt wejdzie w życie, to odbije się to na mniejszym finasowaniu transportu zbiorowego, a co za tym idzie, pogorszeniem jego jakości – mówi Patryk Wild.
Wrocław wydaje najmniej
– Głównym problemem we Wrocławiu jest to, że jakość komunikacji jest niewystarczająca w stosunku do aspiracji miasta. Wrocław wydaje na nią najmniej spośród wszystkich dużych miast w Polsce. Zmniejszenie przychodów z komunikacji o kolejne miliony złotych może spowodować, że na ten cel będzie przeznaczane jeszcze mniej pieniędzy. Zamiast zrobić dobrą komunikację zmierza się w kierunku, aby dla niektórych była ona darmowa. Inaczej rzecz ujmując będzie chała, ale za to za dramo – dodaje Patryk Wild.
Spośród Gdańska, Krakowa i Poznania (Warszawa jest odrębną kategorią) to Wrocław zaplanował w tym roku najniższe wydatki na lokalny transport zbiorowy: Gdańsk przeznacza na ten cel 489,39 mln zł, Kraków 520,24 mln zł, Poznań 668,64 mln zł, a stolica Dolnego Śląska jedynie 447,18 mln zł. Co gorsza, nie jest to tylko kwestia jednego roku, ale stały trend.
Za dramo przed wyborami
Kilka dni temu o darmowej komunikacji dla dzieci zrobiło się głośno. Jacek Sutryk, dyrektor departamentu ds. społecznych napisał na Twitterze, że rozmawiał na ten temat z prezydentem Wrocławia i ustalił, że wprowadzenie darmowej komunikacji dla uczniów jest możliwe już od września tego roku.
– Pan Jacek Sutryk, z dużym dla niego szacunkiem, zbyt dużych szans w wyborach na prezydenta Wrocławia nie ma. Będzie to zatem podrzucenie kukułczego jaja następcy Rafała Dutkiewicza – komentuje Patryk Wild.
Generalnie jestem zwolennikiem obniżania kosztów korzystania z komunikacji. Jednak to rozwiązanie, w tym akurat kontekście, trudno oceniać jako pomysł systemowy, który wpisuje się w jakąś szerszą politykę. Dla mnie jest to pomysł, który ma się pojawić we wrześniu i skutkować w wyborach samorządowych. I tak na to patrząc nie mogę powiedzieć, abym był tym pomysłem zachwycony – kończy Patryk Wild.

