Wrocławskie Plenery Fotograficzne to inicjatywa, która pozwala młodym fotografom i modelom na darmowy udział w sesjach zdjęciowych w miejscach, do których dostęp jest bardzo ograniczony. O początkach działań grupy, i jej założeniach, rozmawiamy z założycielką – Anną „Gudrun” Śliwą.

Facebookowa grupa Wrocławskie Plenery Fotograficzne istnieje od 2018 roku, ma 2000 członków, modeli i fotografów, a na swoim koncie 60 zorganizowanych plenerów. Skąd wziął się pomysł na takie działania?

Gdy kilka lat temu zajęłam się fotografią bardziej na poważnie, przekonałam się, jak bardzo hermetyczne i elitarne jest to środowisko. Załapanie się na jeden z profesjonalnych plenerów jest zupełnie niemożliwe, jeśli nie zna się odpowiednich ludzi – trzeba być „wprowadzonym”. A co ma zrobić fotograf, który chciałby się rozwijać, ale nie ma jak? Byłam kiedyś na wycieczce w pałacu w Kamieńcu Ząbkowickim, który jest bardzo romantyczny, i tak sobie pomyślałam – może by tak przyjechać tu małą grupką i pofotografować, chociażby siebie nawzajem? Uzyskałam niezbędne zezwolenie i z grupką ok. 10 osób urządziliśmy sobie pierwszy plener. Byli modele, były romantyczne stroje, nawet były szpady. Było to wesołe doświadczenie, a nasze zdjęcia publikowane na Facebooku bardzo się wszystkim podobały. Ludzie pytali, czy powtórzymy coś podobnego w przyszłości. Założyłam więc grupę i działamy.

Wspominałaś o „elitarności” organizowanych w innych miejscach plenerów. Czy na wasze wydarzenia też trzeba być wprowadzonym?

Nie! Robimy mnóstwo spotkań na zasadzie „kto pierwszy ten lepszy” – ogłaszam pomysł i miejsce, biorę pierwsze 10 osób, które się zgłaszają, a o resztę muszą się już martwić sami. Jeśli zrobią słabe zdjęcia to mam nadzieję, że wyciągną z tego wnioski. Robimy też plenery typu: „hej, jest mgła, będę dziś o 19 w Siechnicach z modelem fotografować żółte niebo, kto jedzie ze mną?” i nawet nie wiem, kto przyjedzie, ale na pewno coś niesamowitego się zdarzy. Oczywiście są też plenery, na których trzeba pokazać portfolio, żeby się zakwalifikować, i wybieram fotografów którzy spełniają określone oczekiwania, np. są dobrymi portrecistami albo są alternatywni.

Jakie były najciekawsze miejsca, w których robiliście zdjęcia?

Niedługo idziemy robić zdjęcia w budynku Biblioteki Uniwersyteckiej na Joliot-Curie, nie możemy się doczekać! W Ziębicach wpuszczono nas do Starej Cukrowni, zabytku architektury przemysłowej. Czuliśmy się tak, jakby ktoś nas zaprosił do fotograficznego Disneylandu! Takim fotograficznym samograjem był też pałac Gorzanów. Byliśmy na białej pustyni pod Bolesławcem, spektakularny krajobraz. Robiliśmy fantastyczne zdjęcia pod mostem Rędzińskim, pozowali nam harleyowcy, którzy jeździli po wyschniętej ziemi wznosząc tumany kurzu w promieniach zachodzącego słońca. Często robimy zdjęcia po prostu we Wrocławiu, na placu Wolności, w parku, na Ostrowiu Tumskim, w różnych publicznych budynkach.

Plener w Ziebicach, mod. Andrzej Łaban

Kto może z Wami pojechać na plener? Czy mogę sobie po prostu pomyśleć, że chciałabym dołączyć – zgłaszam się i jadę? Wspominałaś, że zabierasz po prostu pierwsze zainteresowane osoby, a ich kompetencje to ich sprawa. Dobrze to zrozumiałam?

W zależności od sytuacji rekrutuję na różne sposoby. Czasem starannie wybieram, jeśli mamy plener tematyczny, lub w jakimś szczególnym miejscu, a czasem kto pierwszy ten lepszy, albo nawet wszyscy, którzy mają ochotę – jeśli np. jedziemy do parku, czy w jakieś miejsce, gdzie nie ma limitu miejsc. Oczywiście, niektórzy robią wybitne zdjęcia, które wygrywają konkursy, są publikowane, a inni ciągle się uczą. Mi to nie przeszkadza. Zdarza się, że ktoś jest tak młody i niedoświadczony, że nie ma portfolio, a robi takie zdjęcia, że wszystkim opadają szczęki.

Jak wygląda sprawa z modelami? Czy potrzebne jest doświadczenie w modelingu?

Z modelami jest trochę inaczej. Po szeregu nieudanych decyzji doszliśmy do momentu, kiedy modeli wybierają fotografowie a nie ja, nie decyduje też kolejność zgłoszeń. Gdy ogłaszam plener, proszę też o zgłoszenia modeli. Jeśli fotograf szuka modela, może z tych zgłoszeń skorzystać, albo znaleźć odpowiedniego modela w inny sposób. Doświadczenie w modelingu nie jest konieczne, chociaż oczywiście jest mile widziane. Sama często współpracuję z modelką, którą fotografowałam po raz pierwszy, gdy miała 15 lat, a teraz jest doświadczoną modelką, która chętnie staje przed obiektywem. Uczestnikami plenerów są zatem samo-tworzące się teamy: fotograf+model, co znacznie podnosi powszechne zadowolenie, ponieważ nikt nie marudzi, że mu się modele nie podobają. Podczas pleneru niejednokrotnie fotografujemy też osoby przyprowadzone przez innych fotografów. Niektórzy modele jeżdżą z nami na plenery wielokrotnie, są zaprzyjaźnieni i chętnie fotografowani przez wszystkich.

Czy wasze plenery są płatne?

Nie. Nikt nikomu nie płaci. Fotografowie nie płacą modelom, modele nie płacą za zdjęcia, w większości przepadków udaje się zorganizować darmowy dostęp do różnych miejsc. Czasem płacimy, np. za nocleg, ale to wyjątkowe sytuacje. Za to w regulaminie każdego pleneru jest punkt o tym, że zdjęć powstałych na plenerze nie można wykorzystywać komercyjnie.

Co robicie ze zdjęciami z plenerów?

Publikujemy w różnych miejscach, na grupie, na grupowym Instagramie, na Instagramach fotografów, modeli, wysyłamy nasze prace na konkursy. Mieliśmy też już trzy wystawy grupowe, z czego jedną w Gminie Ziębice, która nas zaprosiła na plener, a następnie zorganizowała nam wystawę poplenerową. Czuliśmy się bardzo wyróżnieni.

Dlaczego fotografujecie w grupie, a nie indywidualnie?

W grupie jest łatwiej uzyskać bezpłatny dostęp do różnych wspaniałych lokacji, w których sesja fotograficzna potrafi kosztować nawet 1500 zł od osoby. Podczas jednej sesji mamy możliwość fotografować kilkoro modeli, co byłoby trudne organizacyjnie w pojedynkę. Pożyczamy sobie nawzajem sprzęt i rekwizyty. Podwozimy się samochodami, informujemy nawzajem o lokacjach. Podglądając kolegów uczymy się i inspirujemy, trochę też rywalizujemy oczywiście, ale wychodzi nam to na dobre. No i oczywiście jest świetnie się razem bawimy. Powstało nawet coś, co określiłabym jako specyficzna kultura środowiska WPF – jest to kultura przyjaźni, otwartości, zgłaszania się na ochotnika. Nie ma pogoni za zyskiem, jest za to chęć dzielenia się – ostatnio zaczęliśmy nawet regularnie się spotykać w każdą środę, żeby rozmawiać o swoich inspiracjach i pomysłach na zdjęcia. W środowisku fotograficznym to bardzo cenne doświadczenia.

Jak można do Was dołączyć?

Trzeba dołączyć do naszej grupy na Facebooku i zapisać się na swój pierwszy plener – to wystarczy.

Grupa Wrocławskie Plenery Fotograficzne || IG Wrocławskie Plenery Fotograficzne

Anna „Gudrun” Śliwa jest założycielką i organizatorką działań grupy Wrocławskie Plenery Fotograficzne (WPF). Jest przykładem osoby, która „musi, bo inaczej się udusi”: zanim zajęła się plenerami, organizowała m.in. konferencje TEDx i była asystentką reżysera w alternatywnym teatrze. Gdy nie fotografuje, ani nie organizuje, uczy studentów na wrocławskiej uczelni, jeździ rowerem i ogląda dziwne filmy. Chętnie fotografuje ludzi w „filmowych” kontekstach, uwielbia kicz i nowe inspiracje.

Zdjęcia w tekście: Anna „Gudrun” Śliwa

Foto główne: Plener w Siechnicach, mod. Artur Czechowicz, fot. Anna „Gudrun” Śliwa