Od 2018 roku opłata za parkowanie w centrum Wrocławia może kosztować trzy razy drożej niż do tej pory. Kierowcy, którzy wbrew przepisom nie zapłacą za postój, poniosą karę nawet do 200 złotych. Stawki określi Rada Miejska Wrocławia na podstawie ustawy, którą jeszcze tej jesieni ma uchwalić parlament.
Śródmiejska Strefa Płatnego Parkowania z podniesionym limitem opłat za pierwszą godzinę postoju – to jeden z pomysłów nowelizacji, nad którą przez kilka miesięcy pracowało Ministerstwo Rozwoju. Projekt ustawy o drogach publicznych jest już po konsultacjach publicznych i prawdopodobnie jesienią trafi pod obrady Sejmu. Wejście w życie ustawy planowane jest na początek 2018 roku.
Z nowego rozwiązania będą mogły skorzystać miasta, w których mieszka powyżej 100 tys. osób, czyli między innymi Wrocław, Wałbrzych i Legnica. Zdecydują one, czy chcą pozostać przy zwykłej strefie płatnego parkowania czy utworzyć tzw. strefę śródmiejską ze znacznie wyższymi opłatami.
Celem proponowanych przepisów jest rozładowanie ruchu samochodów w centrach miast, zwiększenie rotacji na miejscach parkingowych i zachęcenie kierowców do korzystania z komunikacji publicznej. W ten sposób ma być też czystsze powietrze, którym oddychają na co dzień mieszkańcy największych polskich aglomeracji. Nie wiadomo jednak, czy kierowcy odetchną z ulgą, gdy zmierzą się z nowym cennikiem opłat.
Ile może wynieść nowa opłata za parkowanie w centrum Wrocławia?
Limit opłaty za pierwszą godzinę postoju reguluje ustawa o drogach publicznych. Zgodnie z obecnymi przepisami nie może być ona wyższa niż 3 złote. Proponowana ustawa przewiduje nowy rodzaj strefy płatnego parkowania, ale ogranicza też dopuszczalne stawki opłaty. Górna granica nie będzie określona za pomocą sztywnej kwoty, ale zależna od wysokości minimalnego wynagrodzenia za pracę.
Opłata za pierwszą godzinę postoju w zwykłej strefie płatnego parkowania będzie mogła wynosić nie więcej niż 0,15% płacy minimalnej, natomiast w strefie śródmiejskiej – nie więcej niż 0,45%. To wynagrodzenie wynosi obecnie 2000 zł brutto, łatwo więc policzyć, że parkowanie w droższej strefie będzie kosztować do 9 złotych. To trzykrotnie więcej niż dotychczasowa maksymalna stawka.
Nie opłaca się nie płacić
Drugą projektowaną zmianę odczują ci, którzy unikają należności za parking. Opłata dodatkowa za brak ważnego biletu będzie mogła sięgać 10% minimalnej pensji, czyli nawet 200 złotych. Obecnie wynosi ona cztery razy mniej, czyli 50 złotych. Posłużenie się nowym procentowym wskaźnikiem ma sprawić, że kary będą bardziej adekwatne do zarobków Polaków.
Nowelizacja nie zmieni natomiast zasad ustalania opłat za kolejne godziny parkowania. Zgodnie z nimi, druga godzina nie będzie mogła być droższa od pierwszej o więcej niż 20 procent, podobnie trzecia godzina w stosunku do drugiej. Cena za czwartą i kolejne godziny nie może przekraczać stawki za pierwszą.
Parkowanie w soboty znów będzie odpłatne?
Od lipca zeszłego roku we Wrocławiu nie musimy kupować biletów parkingowych w soboty. Pisaliśmy o tym tutaj. Radni znieśli opłatę, powołując się na wyroki kolejnych sądów administracyjnych, które kwestionowały przepisy nakazujące płacenie za postój w ten dzień. Orzekały, że jest to niezgodne z prawem, bo ustawa o drogach publicznych pozwala pobierać opłaty tylko w ,,określone dni robocze”. A sobota dniem roboczym nie jest.
Projekt rządu zakłada zniesienie tego zapisu, co oznacza, że pobór opłat będzie teoretycznie możliwy także w soboty i niedziele. Wprowadzenie opłat za parkowanie w dni wolne od pracy jest uzasadniane tym, że wiele miejscowości przeżywa oblężenie turystów i mieszkańców właśnie w weekendy. We Wrocławiu widać to szczególnie w okolicach Hali Stulecia i ZOO.
Decyzja należy do samorządów
Uchwalenie nowych przepisów nie oznacza automatycznie, że opłata za parkowanie w centrum Wrocławia wzrośnie. Strefę płatnego parkowania ustala rada danego miasta na wniosek prezydenta. Tworzenie śródmiejskiej stref będzie więc uprawnieniem, a nie obowiązkiem samorządów, podobnie jak wprowadzenie opłat za parkowanie w dni wolne od pracy.
Lokalne władze otrzymają wolną rękę w wytyczeniu granic śródmiejskiej strefy ,,na obszarach, które stanowią faktyczne centrum miasta lub dzielnicy, jeżeli ustanowienie [zwykłej] strefy płatnego parkowania może nie być wystarczające do realizacji lokalnej polityki transportowej lub polityki ochrony środowiska”.
Samorządy będą mogły również swobodnie zdecydować o tym, że chcą poprzestać tylko na podstawowej stawce. Ten ostatni wariant wydaje się mało prawdopodobny. Jeżeli opłata za parkowanie w centrum Wrocławia wzrośnie, wszelkie dodatkowe wpływy wynikające z podwyższenia opłat za parkowanie będą zasilać budżet miasta. Trudno spodziewać się, aby magistrat zrezygnował z możliwości czerpania większych przychodów.
– Decyzja samorządu o zmianie limitu w tych strefach może być np. skutecznym narzędziem walki ze smogiem, korkami, a także sposobem promocji ekologicznego transportu publicznego, ruchu pieszego i rowerowego w centrach – zachęca na swojej stronie Ministerstwo Rozwoju.
Urząd Miejski Wrocławia: nie spodziewamy się rewolucji w wysokości opłat
Wprowadzenie odrębnych, droższych stref parkowania w ścisłych centrach miast nie jest nowym pomysłem. Taki postulat od kilku lat wysuwają organizacje pozarządowe, ekolodzy czy przedstawiciele świata nauki (np. Politechniki Krakowskiej). Tomasz Stefanicki, oficer pieszy Urzędu Miejskiego Wrocławia uważa, że zmiany są uzasadnione i większość dużych miast jest zgodna, że to krok w dobrym kierunku.
– Stawki opłat za parkowanie, ustalone kilkanaście lat temu, są nieadekwatne do obecnego stanu faktycznego. Popyt na miejsca parkingowe w ścisłym centrum jest tak duży, że opłaty rzędu 2-3 złotych nie pozwalają regulować liczby samochodów – argumentuje Tomasz Stefanicki.
Tę prawidłowość podkreśla również Patryk Wild, radny sejmiku województwa dolnośląskiego, z wykształcenia architekt i urbanista.
– Mamy dzisiaj do czynienia z sytuacją, w której znacznej liczbie osób opłaca się codziennie dojeżdżać samochodem do pracy i zostawiać pojazd na cały dzień, często na publicznym parkingu. W efekcie osoby, które przyjeżdżają do centrum załatwić konkretną sprawę, mają duże problemy ze znalezieniem wolnego miejsca. Wszystkie europejskie metropolie dążą do tego, aby odwrócić ten niekorzystny trend i skłonić mieszkańców pracujących w centrach miast do skorzystania z komunikacji publicznej – argumentuje Patryk Wild.
Ewentualną uchwałę o podwyższeniu opłat podejmą miejscy radni. Tomasz Stefanicki przewiduje, że zmiany będą stopniowe.
– Nie obawiałbym się gwałtownego wzrostu opłat. Radni Wrocławia podejmują decyzje z myślą o mieszkańcach, a nie wbrew im – uspokaja.
W dyskusji o wyższych opłatach jednym z argumentów za wprowadzeniem takiej możliwości było zobowiązanie gmin do tego, aby przeznaczały nadwyżkę dochodów na inwestycje w transport publiczny, modernizację dróg czy tereny zielone. Decydowanie o budżecie należy jednak do rady miejskiej i nie można jej narzucić sztywnych ram wydatków – zastrzega Tomasz Stefanicki.
– W czerwcu i lipcu, przy okazji konsultacji na temat poszerzenia strefy płatnego parkowania zaproponowałem, aby opłaty parkingowe i abonamenty ponoszone przez mieszkańców ,,wracały” do nich w poprzez inwestycje miasta. Podliczalibyśmy wpływy z danej podstrefy i kolejnego roku przeznaczali nie mniejszą kwotę np. na remonty w okolicy. Chodzi o pewną deklarację co do sposobu postępowania ze strony władz miasta, a nie zapis prawny. Na podobnej zasadzie funkcjonuje obecnie Wrocławski Budżet Obywatelski – mówi oficer pieszy miasta Wrocławia.


