W kolejnej odsłonie cyklu „Wrocławscy artyści” przedstawiamy Gosię Kulik.

Ukończyła Akademię Sztuk Pięknych w Katowicach w 2012 na wydziale malarstwa. Aneks dyplomowy realizowała w pracowni grafiki książki. Interesują ją narracyjne aspekty sztuk wizualnych: relacje pomiędzy obrazami oraz obrazami a tekstem. Konstrukcje fabularne, narracja, czasem ironiczna lub paradoksalna pointa są dla niej ważne i zazwyczaj obecne w podejmowanych przez nią działaniach. Tworzy ilustracje, plakaty, autorskie picturebooki, krótkie formy komiksowe, powieści graficzne oraz prace malarskie.

Od 2014 roku współpracuje z Tomkiem Żarneckim. Wspólnie stworzyli album „Fontanny i muszle, czyli przewodnik po wrocławskich szaletach” oraz trzy obficie ilustrowane książki dla dzieci „Niezłe ziółko | Głośne zniknięcie” (która to książka otrzymała wyróżnienie w konkursie Nami Concours w Korei za ilustracje) oraz edukacyjną książkę dla młodzieży „Chore historie”. Ilustracje z ich najnowszej wspólnie stworzonej książki „Jak ugryźć teatr współczesny?” (wyd. Fundacja na Rzecz Kultury i Edukacji im. Tymoteusza Karpowicza, Wrocław 2020) będą prezentowane na festiwalu Bologna Children’s Book Fair 2020, najważniejszym festiwalu książki ilustrowanej w Europie. Jej powieść graficzna „Ta małpa poszła do nieba” została nominowana do najlepszego komiksu roku na festiwalu komiksu w Łodzi w 2018 roku oraz dostała nominację nagrody Warto w dziedzinie literatury. 

Stworzyła dwa cykle rysunkowe powołane dzięki projektom Grzegorza Czekańskiego: „Pamiętam Przemysł” oraz „Powódź. Pamiętam.”, z których jest bardzo dumna.

fot. Gosia Kulik

Gosia Kulik o swojej twórczości

Każde moje działanie twórcze rozpoczyna się od dosyć intensywnego poszukiwania wszelkich możliwych skojarzeń i kontekstów, które dotyczą podejmowanego przeze mnie tematu. Często pracuję cyklami, jeśli coś mnie zainteresuje, zaczynam prowadzić obszerne notatki zarówno werbalne, jak i rysunkowe. Szkicownik to dla mnie podstawa, punkt wyjściowy. Lubię określać swoją pracę nad obrazami jako „kryklanie”, gdyż słowo to kojarzy mi się z takim pierwotnym, intuicyjnym podejściem do rysowania. Zależy mi na tym, aby ten rodzaj jakości twórczej był obecny w moich rysunkach. Interesują mnie przestrzenie i ludzie, którzy w ich obrębie działają, są w nich zanurzeni. 

Bardzo lubię rysować miejsca publiczne silnie scharakteryzowane przez funkcje, które spełniają (sklepy, szpitale, bary mleczne, targowiska, baseny). Prowadzę rysunkowe archiwum wielu miejsc, które mają takie samo przeznaczenie, szukając pomiędzy nimi różnic i podobieństw. W każdej pracy staram się znaleźć potencjał narracyjny, zaszyć jakąś mikro historię. Jestem współautorką książek, które wydaliśmy wraz z Tomkiem, więc miałam tam pełną kontrolę nad treścią. Ale bardzo lubię ilustrować teksty z „zewnątrz”, napisane przez kogoś innego, lub teksty do książek, które najbardziej lubię.

Często znajduję inspirację w tekstach nieoczywistych, niekoniecznie literackich, jak słowniki, poradniki, przepisy. Jednym z moich niespełnionych marzeń jest zilustrowanie fragmentów książki „Technologia farszów rybnych”. „Kryklanie” na potrzeby artykułów, tekstów innych autorów lub – jak w przypadku wspaniałych projektów Grzesia Czekańskiego z Fundacji im. Tymoteusza Karpowicza – na bazie innych danych wizualnych, którym były filmy archiwalne z polskiej kroniki filmowej, lub wspomnień powodzian – to dla mnie zawsze ogromne wyzwanie i wielka satysfakcja.