Wśród 500 najlepszych liceów w Polsce, sklasyfikowanych w rankingu szkół ponadgimnazjalnych „Perspektywy 2018”, zajęli szóste miejsce. O najlepszym obecnie liceum na Dolnym Śląsku i we Wrocławiu, z tytułem „Złotej Szkoły 2018”, z Michałem Głowackim – dyrektorem III Liceum Ogólnokształcącego im. Adama Mickiewicza we Wrocławiu – rozmawia Paweł Pluta.

18 miejsce w 2015 roku, 12 miejsce w 2016. Przed rokiem ósma pozycja, obecnie szóste miejsce w Polsce i numer 1 we Wrocławiu – po wyprzedzeniu LO nr XIV. Progres widać gołym okiem. Co składa się na ten sukces III Liceum Ogólnokształcącego?

W rankingu brane są pod uwagę zaledwie dwa, ale za to bardzo wymierne wskaźniki: wyniki matury (na obu poziomach) oraz sukcesy w olimpiadach przedmiotowych. Kluczowa, w przypadku naszego liceum, jest jednak matura – na ten wskaźnik wpływa praca wszystkich uczniów. Każdy z nich ma tutaj swój wkład. Wskaźnik mówi więc o całości szkoły, o „objętości”, i jest kluczowy, bo dotyczy realizacji podstawowej misji szkoły zapisanej w jej statucie.

W tym roku pobiliśmy nasz „rekord wszech czasów” w rankingu maturalnym, zdobywając trzecią pozycję w Polsce: za warszawskim Staszicem i prywatnym, też stołecznym, liceum Jana Nowaka-Jeziorańskiego. To skutek naszego programu, którego celem nie jest wygrywanie, ale dawanie uczniom najlepszych możliwości edukacyjnych w ramach państwowego mecenatu. Dotąd w rankingu maturalnym byliśmy na miejscu 4-5 (lub nieco niżej) w Polsce i – niezmiennie od lat – na pierwszym miejscu w województwie dolnośląskim. W tym roku udało nam się wskoczyć na podium ogólnopolskie, z czego jesteśmy niezmiernie dumni. Warto podkreślić, że sukces ten zawdzięczamy w dużym stopniu maturze na poziomie rozszerzonym. Naszą swoistą cechą jest wysoka wybieralność przedmiotów dodatkowych – zdawanych, jak wiadomo, na poziomie rozszerzonym. Prawie 100% naszych maturzystów zdaje na tym poziomie matematykę i fizykę, zaś 30% uczniów informatykę – najwięcej w Polsce – i podobny procent język polski rozszerzony. A są jeszcze inne przedmioty, wśród których wymienię historię sztuki, którą zdaje największa we Wrocławiu liczba maturzystów. Od miesięcznika „Perspektywy” otrzymaliśmy nawet dyplom dla szkoły, która ma największą w Polsce tzw. wybieralność przedmiotów dodatkowych. To bardzo cenne dla nas wyróżnienie – mówi ono tyleż o jakości, co i „objętości” kształcenia na poziomie zaawansowanym.

Ale to nie wszystko…

Szukając dalej odpowiedzi na postawione przez Pana pytanie, trzeba zaznaczyć, że rekordowy sukces odnieśliśmy w tym roku w rywalizacji olimpijskiej. Na tym polu „Trójka” odnotowuje największe postępy: awansowaliśmy o dwie pozycje w górę na miejsce 7. z miejsca 9. (rok temu) i 21. (2 lata temu). Ten wynik odzwierciedla rozwój „ducha olimpijskiego” wśród naszych uzdolnionych uczniów. Ducha, który wzrasta dzięki motywacji wewnętrznej uczniów, troskliwej opiece nauczycieli oraz wszechstronnej, na miarę naszych możliwości, pomocy szkoły. Podkreślmy przy tym, że obcy jest nam wszelki przymus zewnętrzny, wygórowane oczekiwania wobec uczniów czy wywieranie na nich jakiejkolwiek innej presji. To nie nasza bajka. Odnotowujemy za to z radością rosnącą aktywność „olimpijską” uczniów wszystkich klas. W minionym roku w olimpiadach na szczeblu szkolnym i okręgowym uczestniczyło ponad 200 uczniów i uczennic – niemal połowa szkoły! Znów trzeba wspomnieć o misji szkoły, o skupieniu uwagi na każdym uczniu, o prymacie motywacji wewnętrznej nad zewnętrznym przymusem. Liczy się każdy wysiłek ucznia, każda próba własnych sił, każde pozytywne zaangażowanie. To właśnie jest celem, to zasługuje na najwyższe docenienie. Dobry wynik – jeśli się zdarzy – oczywiście ogromnie cieszy. Ponad 50 uczniów (więcej niż 10% szkoły) uzyskało najlepszy, najbardziej prestiżowy wynik – zdobyli oni tytuł laureata lub finalisty olimpiady ogólnopolskiej. Medale i wyróżnienia w etapie międzynarodowym zdobyła trójka „Trójkowiczów”: medal srebrny matematycy Basia Zięba (w Zurychu) i Jakub Kamiński (Wilno), a wyróżnienie (mention honorable) Patryk Rachwał w Tajlandii (fizyka i astronomia).

Sukces olimpijski wiąże się z faktem, że konsekwentnie, od kilku lat, realizujemy nasz autorski program wspierania uzdolnień uczniów pod nazwą „Bloki olimpijskie” oraz pracę w formie indywidualnych programów nauczania. Program jest otwarty dla wszystkich chętnych pierwszaków i zainteresowanych uczniów klas starszych.

Chciałbym przytoczyć coś w rodzaju naszego credo. Wyniki rankingu to prosta pochodna wieloletniej, systematycznej pracy szkoły. Pracy – dodajmy – opartej na niezmiennym od lat paradygmacie pedagogicznym, etycznym i wychowawczym. Mamy w „Trójce” przekonanie, że opowiedzenie się za wartościami trwałymi i wierność tym wartościom bez oglądania się na zewnętrzne mody, ideologie czy zmieniające się szybko pomysły na „uzdrowienie” oświaty to droga do prawdziwego sukcesu. Sukcesu rozumianego nie jako miejsce w rankingu, a raczej jako zmianę świadomości ludzi (wszystkich – uczniów, nauczycieli i odpowiadającego na te pytania) tworzących szkołę, utrwalanie dobrych zwyczajów i dobrych standardów, wysoką etykę pracy, osobistą identyfikację ze szkołą. To, co naprawdę zmienia uczniów, to okoliczność, że my, jako nauczyciele i dyrektorzy, zmieniamy się nieustannie (na lepsze) pod ich wpływem.

Gdyby miał Pan w kilku zdaniach zachęcić młodego człowieka, by wstąpił w progi III LO, to co by Pan mu dziś powiedział?

Z naborem nie mamy kłopotu. Bez trudu moglibyśmy przyjąć dwukrotnie większą liczbę kandydatów, i to bez uszczerbku dla jakości naboru. Mówią o tym od lat dane rekrutacyjne kandydatów – dwóch do czterech chętnych na jedno miejsce (w zależności od profilu klasy), duża liczba laureatów olimpiad i konkursów dla gimnazjalistów (w klasie matematycznej laureaci zabierają ok. 50% miejsc), progi rekrutacyjne wynoszą od 180 do 190 punktów zależnie od klasy (na maksimum 200), a średni wynik wśród uczniów przyjętych wynosi 186 punktów. Nie możemy jednak przyjąć wszystkich kandydatów, bo nie pomieścimy się w szkole.

Ważniejsze jest jednak to, że nie chcemy zepsuć szkoły, tworząc z niej kombinat. Obecnie mamy 540 uczniów, a i tak brakuje nam podstawowych przestrzeni edukacyjnych dedykowanych do swoich funkcji (jak aula, szatnia, biblioteka, wymiarowa sala gimnastyczna). Oczywiście to wszystko jest, jakoś działa, jednak w warunkach improwizowanych i bardzo skompresowanych. Jesteśmy trochę taką „campingową” szkołą: każda przestrzeń jest współdzielona i łączy kilka (nieraz sprzecznych ze sobą) funkcji. Przykłady? Sala gimnastyczna to jednocześnie aula, biblioteka to poczekalnia (świetlica) i zarazem sala dydaktyczna, korytarz I piętra – bufet i kawiarenka szkolna, korytarz parteru to szatnia i jednocześnie salka dydaktyczna, korytarz I piętra – gabinet wicedyrektora, gabinet pedagoga jest pomieszczeniem redakcji szkolnego radiowęzła i, zarazem, miejscem spotkań szkolnego samorządu itd. itp. Cóż, nie jest łatwo… No, ale może wystarczy już tego biadolenia.

W każdym razie w tej sytuacji naprawdę wspaniałe jest to, że nasi absolwenci, uczniowie i rodzice – znając wszystkie wymienione przeze mnie ograniczenia – wybierają „Trójkę”. Najwyraźniej cenią sobie tę szkołę. Zapytani mówią, że odnajdują tutaj inne wartości, niematerialne, te, o których wspominałem wcześniej. Może to jest właśnie sukces, o który chodzi najbardziej, a o którym nie mówią rankingi?

Czy III LO to bardziej szkoła dla humanistów czy umysłów ścisłych?

Dla umysłów otwartych, ciekawych ludzi i świata, mobilnych duchowo i fizycznie, niestroniących od wysiłku i pracy nie tylko dla siebie. Zapraszamy do nas uczniów, którzy chcą się uczyć, umieją i cenią sobie możliwości i ofertę, którą daje im III LO. Którzy nie pytają: „Co mi da ta szkoła” lecz myślą: „Co ja mogę dać tej szkole”. Podział na humanistów i ścisłowców u nas nie obowiązuje. Nie ma zresztą takich dwóch wykluczających się kategorii. Obserwujemy coś wręcz przeciwnego: silną korelację powyższych dwóch zainteresowań. Myślę, że stereotyp fałszywego podziału nie wynika z predyspozycji umysłu młodych ludzi, lecz z jakości ich doświadczeń edukacyjnych na wcześniejszych szkolnych etapach.

Czy ma Pan jakieś dane na temat, jak wasi absolwenci radzą sobie po maturze?

Na uroczystości 70-lecia, które obchodziliśmy w ubiegłym roku szkolnym, w gronie naszych absolwentów odwiedziło swoje byłe liceum 4 rektorów, 12 dziekanów, wielu wybitnych uczonych – profesorów uczelni polskich i zagranicznych, ludzi sztuki i kultury, działaczy społecznych i politycznych, księży. W gronie gości honorowych jubileuszu znalazło się dwóch byłych ministrów: profesor Andrzej Wiszniewski i profesor Roman Duda (profesor Duda jest absolwentem „Trójki”, ale też założycielem, razem ze śp. profesorem Stanisławem Hartmanem), matematycznych klas uniwersyteckich w LO nr III). Nasi absolwenci wzięli udział w specjalnej, całodniowej konferencji, w czasie której wygłosili dla naszych uczniów szereg wykładów nawiązujących do swoich osiągnięć, do swojej osobistej drogi życiowej, która wiodła ze Składowej 5 (gdzie obecnie znajduje się szkoła) do miejsca, w którym znajdują się obecnie. Każde spotkanie i każdy wykład były wydarzeniem. Konferencja i wykłady zostały potem opisane i wydane w formie książkowej pod tytułem „Reflektor Trójki”.

Ranking rankingiem, a życie swoje. Jakim problemom musi stawiać czoła na co dzień III LO i jego dyrektor?

O kłopotach lokalowych już wspomniałem. To, niestety, niejako genetyczny problem szkoły. Nie da się tego łatwo zmienić. Od lat trwają rozmowy z prezydentem Wrocławia i władzami samorządowymi na temat rozbudowy III LO w obecnej lokalizacji. Mamy już nawet projekt (koncepcję) architektoniczną inwestycji, ale niedługo straci on ważność, a ciągle nie widać na horyzoncie zdecydowanych ruchów w stronę realizacji. Szkoła bardzo potrzebuje modernizacji, rozszerzenia swojej bazy. Nie rozumiemy, dlaczego proces decyzyjny trwa tak długo (zapewne już ponad 10 lat)? To byłaby inwestycja dobra dla Wrocławia, która z pewnością szybko się zwróci.

W XXI wieku nie wolno przyjmować uczniów do szkoły niespełniającej norm ergonomicznych (ilość miejsca w sali, zaplecze socjalne, hole, ciągi ewakuacyjne itp.). Nie wspominając o atrakcyjności miejsca, które powinno zachęcać uczniów przestrzenią, wymiarową salą gimnastyczną, boiskiem, wyposażeniem laboratoriów, zapleczem socjalnym, aulą i wreszcie parkingiem dla kadry etatowej i dojeżdżających do nas na zajęcia i gościnne wykłady profesorów czy wykładowców wyższych uczelni.

Robimy, co w naszej mocy, ale jestem przekonany, że nasi uczniowie i pracownicy zasługują na zdecydowanie lepsze warunki pracy. Szkoła w obecnym miejscu (dzielnica Nadodrze) przyczynia się do społecznego rozwoju, awansu kulturowego tej położonej na zapleczu Rynku dzielnicy. Nasi uczniowie w ramach wolontariatu douczają dzieci z pobliskiej szkoły podstawowej. Popołudniami nasze boisko udostępniane jest, pod kontrolą, okolicznej młodzieży. Mamy liczne związki z parafią pw. św. Bonifacego, Wydziałem Fizyki Uniwersytetu Wrocławskiego przy pl. Maxa Borna, fundacjami i placówkami kultury Nadodrza. Po rozbudowie nowoczesny budynek szkoły stanowiłby wizytówkę tej rozwijającej się dzielnicy. Wyjście nad Odrę przez teren przekazany nam już przez miasto – mówimy o pasie nabrzeża od strony Kępy Mieszczańskiej i terenie przylegającym od strony ulicy Składowej – daje dodatkową, potencjalnie bardzo ciekawą perspektywę podniesienia standardów edukacyjnych i atrakcyjności szkoły.

Bardzo, ale to bardzo potrzebne byłoby dodatkowe finansowanie indywidualnych programów nauczania. Jak dotąd tę wyjątkowo wymagającą i czasochłonną pracę koledzy i koleżanki – opiekunowie tych programów – wykonują całkowicie nieodpłatnie, tj. poza normalnym pensum dydaktycznym. Wartość tej pracy dla uczniów, dla edukacji, jest jednak nie do przecenienia. Oczywiście szkoła stara się tworzyć jak najlepsze warunki zachęcające nauczycieli do tej pracy, jednak tak się nieszczęśliwie składa, że pula dodatków motywacyjnych nie jest w żaden sposób powiązana z wynikami uczniów: zależy tylko od prostej sumy etatów. Nieszczęście polega na tym, że chcąc docenić materialnie czyjąś pracę, trzeba komuś innemu zabrać część jego dodatku motywacyjnego. Bądź tu mądry i rządź! Dziękuję moim nauczycielom, że to rozumieją i akceptują, choć przyznaję, iż czasem muszę podejmować bardzo trudne decyzje dotyczące ich wynagrodzenia.

Na koniec nieco refleksyjnie. Jaki Pana zdaniem jest obraz dzisiejszego wrocławskiego licealisty?

Nie ośmielę się tutaj na jakąś generalizację. Znamy po prostu, w jakimś stopniu, naszych uczniów. Cenimy ich i lubimy. Powiedziałbym więcej: szanujemy ich jako partnerów, współgospodarzy szkoły. To młodzi ludzie, którzy z jednej strony są już bardzo rozwinięci i samodzielni, a z drugiej, jak kania dżdżu, łakną autorytetu, prawdy, ideałów i sensu. Potwierdzenia wartości, których szukają. Tego potwierdzenia oczekują od nas. Jako nauczyciele musimy być wiarygodni, niezakłamani i zaangażowani po stronie uczniów. Nie wolno nam zawieść ich zaufania. Duże słowa, ale tak właśnie jest.

Na koniec, jeśli można, pragnę pogratulować i podziękować całej naszej społeczności szkolnej, wszystkim uczniom, olimpijczykom, maturzystom z roku 2016/2017, a nade wszystko wspaniałemu zespołowi uczącemu i wychowawcom LO nr III za wyniki w tegorocznym rankingu. Nawiązując do pierwszego pytania, niejako na podsumowanie, chcę podkreślić, że osiągnięty wynik jest rezultatem wytężonej, systematycznej pracy, dużych kompetencji nauczycieli. Ten sukces wynika wprost z dobrej (chwilami nawet bardzo dobrej) relacji uczeń – nauczyciel, serdecznej i opartej na dialogu współpracy z rodzicami oraz – ogólnie – zdrowej atmosfery wychowawczej panującej w naszej szkole.

Za to wszystko – kochani „Trójkowicze”, szanowni Państwo, drodzy rodzice – najserdeczniej dziękuję!

RANKING LICEÓW

Pełen ranking liceów „Perspektywy 2018”: http://www.perspektywy.pl/portal/index.php?option=com_content&view=article&id=3718:ranking-liceow-ogolnoksztalcacych-2018&catid=240&Itemid=445&strona=1