Dobry zwyczaj – nie pożyczaj. Z dystansem do tego przysłowia podchodzą nie tylko włodarze naszego miasta. Pogłębiające się zadłużenie to także cecha nie tylko okolicznych gmin, ale również miejskich spółek, funduszy celowych czy w końcu – całego państwa.
Nie zawsze kredyt jest zły. Jeśli ma służyć inwestycjom pozwalającym w przyszłości czerpać zyski lub niwelować koszty, jest często bardzo sensownym rozwiązaniem. Gorzej, jeśli przy pomocy bankowego kredytu finansuje się monumentalne budowle, mające się nijak do rachunku zysków i strat lub gdy staje się on naturalnym sposobem konstruowania budżetu. Z takiego obrotu spraw powody do zadowolenia ma tylko jedna strona – wierzyciel, który często zarabia krocie, praktycznie nic nie ryzykując. Oto jak wygląda zadłużenie Wrocławia na tle innych miast w Polsce.
Komentarz:
[testimonials ids=”135″]


