Tylko 11% torów w naszym mieście jest w dobrym stanie geometrycznym – wynika z raportu zleconego przez MPK. – Pomiar potwierdził, że wrocławskie torowiska nie są w dobrym stanie, co też jest oczywistym powodem dużej aktywności MPK w ich remontowaniu – przyznaje przewoźnik.

Przypomnijmy, na przełomie lutego i marca ubiegłego roku na ulice stolicy Dolnego Śląska wyjechał wyposażony w specjalne czujniki tramwaj, który skontrolował torowiska w naszym mieście. Pracownicy firmy Deutzer, na zlecenie przewoźnika, mierzyli m.in. zużycie torów tramwajowych, łuki, rozstaw szyn i wysokość zawieszenia sieci trakcyjnej.

Pod koniec 2020 roku wrocławskie MPK upubliczniło liczący niespełna 300 stron raport z tego badania. Wynika z niego, że skontrolowano łącznie 236 kilometrów torów, w tym 52 kilometry zmierzono wielokrotnie.

Klasyfikacja wrocławskiej sieci tramwajowej według wadliwości W5 pokazuje, że na całej długości tras tylko niecałe 11% torów jest w dobrym stanie geometrycznym – czytamy w podsumowaniu raportu.

Zgodnie z raportem, wadliwość W5 to wskaźnik syntetyczny wyliczany z parametrów podstawowych. 

Do utworzenia wielkości pomiarowej „Wadliwość W5” musimy dokonać kilkukrotnej transformacji poszczególnych wielkości pomiarowych będących parametrami wadliwości W5 – wyjaśniają autorzy dokumentu.

Źródło: Deutzer

Wadliwość na odcinkach prostych i na łukach

Jak wyliczają twórcy raportu, odcinki o dostatecznym lub niezadowalającym stanie geometrycznym stanowią 78% całej sieci. Na odcinkach tych stwierdzono między innymi: ekstremalnie przekroczenia granicy prześwitu toru, mocno zużyte szyny rowkowe, odcinki szyny rowkowej bez kołnierzy, uszkodzenie torowiska, szyny Vignolesa torowiskach zabudowanych, czasem również bez prowadnic, przechyłki na prostych odcinkach, przekroczenia granicy dla strzałki poziomej na prostych odcinkach.

Źródło: Deutzer

Wadliwość dla odcinków prostych torowisk kształtuje się następująco:

Źródło: Deutzer

Z kolei wadliwość na łukach wygląda tak:

Źródło: Deutzer

MPK: pomiar potwierdził, że torowiska nie są w dobrym stanie

Przedstawiciele przewoźnika podkreślają, że specjalistycznego raportu dla inżynierów nie można porównywać do innych opracowań, np. wcześniejszych dokumentów, oględzin torów dokonywanych na bieżąco czy uwag raportowanych przez motorniczych i torowców. 

Specjalistyczna aparatura Deutzera badała m.in. takie parametry, jak szerokości i głębokości rowka dla obu szyn, zużycie główki szyny, promień łuku, prześwit toru, przechyłkę oraz wichrowatość. Teraz torowcy z MPK na otrzymanym od Deutzera oprogramowaniu analizują te dane filtrując przez różne parametry – wyjaśnia Bartosz Naskręski, rzecznik prasowy MPK Wrocław.

Jak zaznacza rzecznik spółki, trudno zebrane dane podsumować jednym zdaniem, bowiem w przypadku torowisk tramwajowych nie ma sytuacji zero-jedynkowych.

Nie ma też jednej polskiej normy, która określałaby jednoznacznie, jakie one powinny być i czy dany fragment infrastruktury spełnia normę czy też nie. Eksperci posiłkowali się częściowo normami wytyczonymi dla torów kolejowych, jednak nie zawsze można znaleźć tu analogie – tłumaczy Naskręski.

Przedstawiciele przewoźnika przyznają, że jedno jest pewne i niezaprzeczalne.

Pomiar potwierdził, że wrocławskie torowiska nie są w dobrym stanie, co też jest oczywistym powodem dużej aktywności MPK w ich remontowaniu. Badania firmy Deutzer wspomagają fachowców z MPK w wytyczaniu kierunków i priorytetów działań. Z pomiarów jasno wynikało, że ingerencji wymaga infrastruktura m.in. na ulicach Żmigrodzkiej, Hallera i Olszewskiego czy na pętli Sępolno. Trzy z tych inwestycji MPK już zakończyło, a jedna jest w toku. TORYwolucja trwa i trwać musi jeszcze przez parę lat – zapowiada Bartosz Naskręski.

Aktywiści: środki na remonty muszą być jak największe

Wyniki raportu skomentowali też aktywiści z Akcji Miasto.

Tylko 11% torowisk tramwajowych jest w stanie dobrym. Jeszcze 2 lata temu ZDiUM i Departament Infrastruktury i Transportu mówiły odwrotnie, że 11%… jest w stanie złym. Ale to nowe wyniki są bardziej obiektywne, bo bazują na twardych danych i dokładnej analizie, a nie ocenie na oko – zaznaczają społecznicy.

Jak podkreślają przedstawiciele Akcji Miasto, wyniki raportu oznaczają, że środki na remonty muszą być jak największe.

Przypomnijmy, w tym roku jest to 70-80 mln zł i taka kwota powinna utrzymać się w kolejnych latach. To jedyna droga, żeby przekonać kolejnych wrocławian do przesiadki z aut do MPK. Bez niezawodności tramwajów, które są kręgosłupem systemu transportu zbiorowego, nie ma na to szans. I wyjaśnijmy, wspomniana kwota to efekt opóźnień remontu na Olszewskiego i przetargu na Powstańców Śląskich/Kutnowskiej. One miały być pierwotnie realizowane w 2020. Kwota na ich remont przechodzi więc na ten rok i uzupełnia 53 mln zaplanowane na 19 zadań remontowych przez MPK na 2021 – wyliczają aktywiści.

.