Gigantyczne opóźnienia w doręczaniu listów na północy Wrocławia. Mieszkańcy Psiego Pola i Zakrzowa skarżą się, że na list polecony dostarczany przez Pocztę trzeba czekać wieczność. Okazuje się, że niedoręczone przesyłki tygodniami leżą na poczcie w Mirkowie. O sprawę zapytaliśmy biuro prasowe Poczty Polskiej.

Mieszkańcy Wrocławia od jakiegoś czasu skarżą się na opóźnienia w dostawie przesyłek i chodzi tu już nie tylko o zwykłe listy, ale też i przesyłki polecone. Ostatnio sprawę na Facebooku nagłośnili m.in. aktywiści ze stowarzyszenia „Zmieniaj Zakrzów”, gdzie opóźnienia w doręczeniu przesyłek sięgają już nawet kilku tygodni.

– Jeśli ktoś z mieszkańców podejrzewa, że może powinna była przyjść do niego jakaś korespondencja, to powinien (uzbrojony w cierpliwość) udać się do UP w Mirkowie przy ul. Wolności 42 i tam (bez żadnego awizo) zapytać, czy dla niego nie ma przypadkiem żadnej korespondencji – radzą aktywiści.

Skarg tego typu jest we Wrocławiu więcej. Biuro prasowe Poczty Polskiej tłumaczy, że powodem opóźnień są wakaty spowodowane pandemią koronawirusa.

– Poczta Polska, podobnie jak i wiele innych podmiotów funkcjonujących na rynku, odczuwa jeszcze skutki pandemii. Piąta fala, potęgowana przez zimowy okres chorobowy, oznacza dla nas więcej absencji pracowników, również w placówkach pocztowych, w tym w UP Mirków – czytamy w oświadczeniu przesłanym do naszej redakcji.

Poczta zapewnia, że już podjęto działania zmierzające do przyspieszenia doręczeń na Psim Polu. – W celu poprawienia sytuacji zatrudniliśmy tu ostatnio dwóch nowych pracowników – zapewnili nas pracownicy centrali Poczty. – Naszych Klientów, którzy doświadczyli nieterminowej obsługi przesyłek, najmocniej przepraszamy. W celu dotrzymania deklarowanych terminów doręczeń, staramy się m.in. dostosować posiadane zasoby oraz godziny pracy do zaistniałych okoliczności – tłumaczy biuro prasowe PP.