MPK szuka firmy, od której wydzierżawi 60 nowych autobusów. W planach jest też zakup 56 tramwajów. – Bez dużego zastrzyku pieniędzy z miasta, nie widzę szans na te zakupy. A Wrocław przeznacza na transport miejski relatywnie najmniej ze wszystkich dużych polskich miast i dlatego stoi w permanentnym korku – komentuje były wiceprezes spółki przewozowej.

Tramwaj MPK

fot. MPK Wrocław

Na przełomie listopada i grudnia wrocławskie MPK ogłosiło przetarg na dzierżawę 60 autobusów. Przewoźnik chce wydzierżawić fabrycznie nowe, niskopodłogowe i klimatyzowane pojazdy – 40 przegubowych i 20 krótkich.

Oferty poznamy pod koniec stycznia 2017 roku, a dostawy zaczną się 6 miesięcy po podpisaniu umowy. Autobusy trafią do Wrocławia w czterech partiach, co oznacza – jak tłumaczą w MPK – że wszystkie wyjadą na ulice stolicy Dolnego Śląska jesienią przyszłego roku.

MPK wymienia autobusy

Spółka planuje też zawrzeć w umowie tzw. prawo opcji, które pozwoli w przyszłości na rozszerzenie zamówienia o nawet sto kolejnych autobusów.

– Jeśli zaoferowane w przetargu ceny dzierżawy będą mieściły się w środkach, którymi MPK będzie dysponowało w kolejnych latach, to opcja da nam możliwość pozyskania kolejnych, nowych pojazdów od tego samego producenta. Nie będzie wtedy konieczności ogłaszania kolejnego przetargu, co przyspieszy wymianę starego taboru na nowy. Korzystne będzie to również z uwagi na późniejsze serwisowanie – im więcej pojazdów od jednego producenta, tym efektywniejsza ich eksploatacja – wyjaśnia Jolanta Szczepańska, prezes wrocławskiego MPK.

Nowe pojazdy zastąpią najbardziej wyeksploatowane autobusy marki Volvo. Wozy mają mieć udogodnienia dla niepełnosprawnych (niska podłoga, zapowiedzi głosowe wewnętrzne/zewnętrzne, jaskrawe wyświetlacze informacji pasażerskiej), być wyposażone w bramki liczące pasażerów i gniazda z ładowarkami USB i spełniać najnowsze normy spalania EURO 6.

Patryk Wild, radny Dolnego Śląska i były wiceprezes MPK, tłumaczy, że dzierżawa – pod względem ekonomicznym – jest gorszym rozwiązaniem niż zakup, ale jeśli firma nie ma pieniędzy ani zdolności kredytowej, to pozostaje jedynym wyjściem.

– Pojazdy po upływie dzierżawy, 8-10-letnie, wracają do producenta, mimo że w tym okresie firma całkowicie je spłaci, a zazwyczaj mogą jeszcze całkiem długo służyć. Przykładowo autobusy Volvo używane we Wrocławiu maja już po 13-15 lat i gdyby były dzierżawione, to dawno byśmy ich już nie mieli. Zatem nie jest to optymalne rozwiązanie, ale czasem jedyne możliwe – podkreśla Wild.

Unia dołoży do zakupu tramwajów

Wspomniane prawo opcji zostało już wykorzystane przez MPK w zamówieniu dla poznańskiego Modertransu, który pod koniec 2015 roku dostarczył do Wrocławia sześć Moderusów Beta. Spółka zdecydowała się już zamówić trzy dodatkowe sztuki (które mają pojawić się w naszym mieście na początku przyszłego roku), przewoźnikowi pozostała jeszcze możliwość dokupienia kolejnych 13 tramwajów.

Łącznie MPK zamierza kupić w najbliższych latach, czyli do końca 2020 roku, 56 nowych tramwajów, ale zakupy będą możliwe, jeśli uda się zdobyć na ten cel dofinansowanie z Unii Europejskiej. Projekt znajduje się na liście podstawowej przedsięwzięć starających się o unijne środki.

Przewoźnik chce skorzystać z prawa opcji zagwarantowanego umową z Modertransem, a na resztę planowanych do zakupu pojazdów ogłosić kolejny przetarg.

Skąd wziąć pieniądze na nowy tabor?

– To od miasta zależy, czy MPK kupi nowe tramwaje. MPK nie ma swoich pieniędzy, tylko te, które w budżecie przekaże spółce Rada Miejska. One od 8 lat co roku są zbyt małe, by zwrócić koszty spółki i dlatego spółka notuje stratę i nie jest w stanie normalnie funkcjonować, w tym kupować taboru – wyjaśnia Patryk Wild.

I – jak tłumaczy Wild – chociaż Unia Europejska zgodziła się dofinansować zakup 56 tramwajów, to spółka nie ma na razie środków na wkład własny .

– Bez dużego zastrzyku pieniędzy z miasta, nie widzę szans na te zakupy. A Wrocław przeznacza na transport miejski relatywnie najmniej ze wszystkich dużych polskich miast i dlatego stoi w permanentnym korku. Za to ma ESK i World Games. Coś za coś – podkreśla Patryk Wild.

Radny Dolnego Śląska mówi, że MPK powinno kupować zarówno Moderusy z dostępnej opcji, czyli jeszcze 13 sztuk, jak i pojazdy w większym stopniu niskopodłogowe.

– Nie wszędzie, nie na wszystkich liniach potrzeba pojazdów ze 100% udziałem niskiej podłogi, a Moderusy zarówno w eksploatacji, jak i w zakupie są radykalnie tańsze od tramwajów Skody czy Pesy. Tego nie chcą zazwyczaj rozumieć teoretycy komunikacji miejskiej, którzy nie widzą finansowych ograniczeń budżetu – we Wrocławiu szczególnie dotkliwych dla komunikacji zbiorowej – dodaje Patryk Wild.