Awaria prądu i problemy z widocznością – to główne mankamenty wczorajszej ceremonii otwarcia Europejskiej Stolicy Kultury 2016.  Pomimo tego, że w marszach nie uczestniczyło tyle osób, ile się spodziewano, to i tak tłum był na tyle liczny, że radość z oglądania poszczególnych elementów show mieli najczęściej tylko ci, którzy znajdowali się w pobliżu artystów.

Alternatywą miały być telebimy umieszczone w okolicach Rynku, jednak w ocenie sporej grupy uczestników transmisja pozostawiała wiele do życzenia.

Marsze trwały dłużej niż planowano co sprawiło, że impreza nieco wytraciła impet. Nie brakowało jednak takich, którzy pomimo chłodu i niedogodności doskonale się bawili.

Miasto żyło otwarciem nawet tam, gdzie organizatorzy nic nie zaplanowali – tysiące wrocławian zdecydowało się na marsz przez miasto, co samo w sobie nadało tej niedzieli wyjątkowy klimat. Bez dwóch zdań Wrocław był tego dnia jednym z najciekawszych miejsc nie tylko w Europie, ale i na świecie.