Na niewielkim osiedlu na południowym krańcu naszego miasta znajduje się druga, największa w Polsce stacja towarowa. To byłe kolejowe miasteczko stało się częścią Wrocławia w 1951 roku. Mieszkańcy łączą się wokół bogatej historii i całkiem nowoczesnych działań integrujących społeczność.

Najlepsze osiedle we Wrocławiu! – reklamuje swoje miejsce zamieszkania Piotr Szymański, radny osiedla.

Ciężko oprzeć się urokowi zielonego, przestrzennego, spokojnego Brochowa. Intuicyjnym celem podróży jest Centrum Aktywności Lokalnej, prowadzi je fundacja „Made in Brochów”. Znajduje się tuż obok przystanku kończącego linie autobusowe. Organizacja powstała w 2015 roku, założyły ją mieszkanki – Magdalena Skrok, Magdalena Dworaczek, Justyna Osadnik, Katarzyna Słysz-Michońska i Ilona Irach-Grabowska.

Na Brochowie niewiele się wtedy działo, a one miały dzieci – chciały zapewnić im jakieś zajęcia na miejscu, zamiast jeździć do centrum, gdzie faktycznie oferta edukacyjna jest ogromna. Stopniowo włączały w swoje działania coraz więcej podmiotów, w końcu urzędnicy miejscy zachęcili je, aby sformalizować działalność i zacząć prowadzić Centrum Aktywności Lokalnej.

To zresztą wspólny mianownik centrów – to miejsca organizowane przez mieszkańców, którzy mogą tam realizować swoje pomysły. Jednocześnie wpisuje się to w politykę miasta, które dąży do tego, żeby nie oferowały jedynie zajęć czasu wolnego, ale przede wszystkim angażowały lokalną społeczność, zachęcały do współorganizacji wydarzeń, a w konsekwencji do brania odpowiedzialności za swoje otoczenie.

Zadanie nie wydaje się trudne. Społeczność, mimo niewielkiej liczebności (a może dzięki temu?) jest niezwykle zgrana.

Mamy bardzo duży kapitał społeczny. – mówi radny. – Co roku udaje nam się dostać dofinansowanie z WBO a mamy tylko osiem tysięcy mieszkańców. Bardzo szybko asymilujemy nowych, ludzi przeprowadza się tutaj sporo. Fenomenem jest nasza grupa na Facebooku, do której należy ponad cztery tysiące osób – ponad połowa liczby mieszkańców osiedla.

Wystawa prac mieszkanki Brochowa, Anastasii Kovaleva, fot. Marta Muraszkowska

Niebywałe talenty mieszkańców… do wspólnej zabawy!

Frekwencja w dużej mierze zależy od tego, co proponujemy. – opowiada Ewelina Seklecka, pedagożka współpracująca z fundacją. – Najtrudniejsze są formy, gdzie nie ma konkretnego produktu tylko mamy coś zrobić razem, do czegoś się zmobilizować, zaktywizować. Ludzie nie wiedzą jeszcze do końca o co chodzi. Zawsze jednak przychodzi te 10 osób. Natomiast warsztaty, wystawy, czy jakieś imprezy plenerowe przyciągają czasami tłumy. Coroczna akcja „Brochów wita wiosnę”  – przemarsz przez całe osiedle, zabawy z Marzanną – to jest huczna impreza. Bierze w niej udział kilkaset osób.

Działalność obiektu, z przyczyn epidemicznych, jest obecnie zawieszona ale fundacja liczy, że rozpoczną zajęcia już za tydzień. Ostatnią „outdorową” akcją była budowa ogródka społecznego na terenie zielonym okalającym centrum. Mieszkańcy posadzili kwiaty, pomidory, zioła, zbudowali też kompostownik. Z powodu konieczności kontrolowania ilości uczestników oferta obecnie przeniosła się do środka obiektu. Mieszkańcy mogą pograć w planszówki, piłkarzyki, skorzystać z Internetu czy drukarki. Albo napić się kawy i porozmawiać, tak po prostu. Jest też mnóstwo zorganizowanych aktywności, jednorazowych lub cyklicznych. W grafiku na październik widnieją zajęcia z fizjoterapeutą, joga, aromaterapia, obsługa komputera a także… pieczenie piernika staropolskiego.

Naprawdę super jest to, że ludzie, którzy prowadzą te zajęcia sami się do nas zgłaszają, żeby odkryć przed nami swoje niebywałe talenty. – mówi Ewelina Seklecka. – Niedawno przyszła do nas pani Anastasia Kovaleva, mieszkanka Brochowa, która robi obrazy z suszonych płatków kwiatów i z odpadów. Niesamowite kolaże, umykające jakimś ramom sztuki. Można je nadal obejrzeć. Otwarcie wystawy połączone było z warsztatami dla dzieci i dorosłych.

Wnętrze Centrum Aktywności Lokalnej zachęca, aby spędzać tam czas. Fot. Marta Muraszkowska

Z szacunku do lokalnej historii

Brochów jest częścią Wrocławia od 1951 roku. Piotr Szymański mówi, że żyją jeszcze ludzie, którzy pamiętają, że mówiło się „w Brochowie” a nie „na Brochowie”. To dla nich w zeszłym roku zorganizowana została unikatowa, lokalna impreza – potańcówka kolejarska. Taka, jak za dawnych lat, z parkietem, z orkiestrą dętą która grała na żywo. Był też poczęstunek przygotowany wspólnie z mieszkańcami. Była to impreza w starym stylu, jakich ciężko szukać w innych częściach miasta, bo nawiązywała do historii Brochowa i czasów, kiedy takie potańcówki organizowane były w każdą niedzielę. A działo się na nich naprawdę dużo, o czym można słyszeć od starszych mieszkańców osiedla. Rada Osiedla, podkreślając szacunek dla lokalnej historii, planuje wykorzystać przyznany Fundusz Osiedlowy na remont skwerku w obrębie ulicy Afgańskiej i Pakistańskiej. Znajduje się tam pomnik Kolejarzy Poległych na Posterunku Pracy – miejsce upamiętniające tragiczne losy budowniczych osiedla.

Lokalny aktywiści nie zapominają też o młodszych mieszkańcach. Wiele inicjatyw, także finansowanych z WBO, obejmuje remonty i modernizację parków i terenów zielonych. Zgodnie w prośbą wielu brochowskich rodziców, oprócz budowy ławek i montowania oświetlenia, w parkach powstaną także miejsca do przewijania dzieci. Odnowiony zostanie także między innymi Plac Mongolski, gdzie mieścił się przed wojną rynek warzywny – do tej pory znajduje tam się maszt z lat 30 ubiegłego wieku. Miejsce to stało się nielegalnym parkingiem ale to ma się zmienić. W planach jest zdjęcie betonu, wybudowanie mniejszej, legalnej liczby miejsc parkingowych. Będą drzewa, ławki, leżanki i ścieżka rekreacyjna dla mieszkańców.

Fot. Marta Muraszkowska

Zawsze możemy liczyć na sąsiadów

Brochowska matka z dzieckiem naprawdę potrafi przyjść na spotkanie Rady Osiedla i dać nam do zrozumienia, że nie ma gdzie przewinąć dziecka w parku – opowiada radny. – Nasza Rada jest „swojska”, ludzie nie przychodzą do obcych osób ale do swoich sąsiadów. Czasami wyrażają swoje oczekiwania bardzo bezpośrednio – bo co to znaczy, że  „na mojej wsi” coś nie zostało jeszcze wykonane! To jest naprawdę bardzo przyjemne mieć tak swobodny kontakt z mieszkańcami, dostaje się natychmiastową informację zwrotną dotyczącą swojej pracy.

Czy dobrze się pracuje w takich warunkach? Jeśli spojrzymy na liczbę inicjatyw, które mają miejsce na Brochowie, możemy z całą pewnością powiedzieć, że tak.