Każdy ma taką limuzynę, na jaką zasłużył. Jeśli masz w portfelu ostatnie 9 złotych to możesz zabrać ukochaną osobę na wycieczkę po Wrocławiu. Ta kwota wystarczy ci na 3 kilometry w taksówce lub wycieczkę dookoła miasta…. tramwajem. Sprawdzamy, który pojazd MPK jest najbardziej romantyczny.
Zdaję sobie sprawę, że pandemia może się wydawać nie najlepszym czasem do korzystania z komunikacji miejskiej. Z drugiej strony – dla osób, które do tej pory były zniechęcone do usług MPK może być to dobra okazja, aby zapoznać się z ofertą „limuzyn” na szynach. Przy obecnych obostrzeniach sanitarnych do pojazdu może wejść 30% pasażerów. Ilość osób korzystających z usług przewoźnika drastycznie się zmniejszyła – według szacunków MPK między lutym 2020 roku a marcem 2021 z komunikacji miejskiej skorzystało prawie 55% pasażerów mniej, niż rok wcześniej. Może się zatem zdarzyć, co wiem z własnego doświadczenia, że w mniej uczęszczanych liniach i poza godzinami powrotu z pracy, będziecie dzielić przestrzeń pojazdu jedynie z kilkoma innymi osobami.
Nie będę nikogo przekonywać, że to dobry pomysł. Bezpieczeństwo i rozsądek powinien być naszym pierwszym doradcą. Mogą jednak przemówić do Was dane – niemiecki Instytutu Kocha przebadał 55 tysięcy osób zarażonych podczas pierwszych czterech miesięcy pandemii. Wyniki wskazują, że w komunikacji zbiorowej doszło do 0,2% zarażeń (najwięcej było ich… w domach i w miejscach pracy).
Przekonani? Nadal nie?! Przyznajcie się sami przed sobą, że to nie chodzi o koronawirusa, tylko o ogólne podejście do tramwajów. Mocno to odczułam, gdy próbowałam namówić kogoś z moich znajomych do randki w zbiorkomie:
– Co w tym jest romantycznego? – spytają codzienni użytkownicy MPK.

W poszukiwaniu tramwajowch romansów
Aby rozprawić się z krzywdzącymi mitami, i przygotować rzetelny, randkowy materiał, w ciągu ostatniego tygodnia spędziłam w tramwajach ponad 120 godzin, przejechałam w tym czasie jakieś 30 kilometrów i wysłuchałam setek opowiadanych przez telefon historii mieszkańców.
Tak naprawdę to nie. Ale jeżdżę komunikacją odkąd mieszkam we Wrocławiu i jestem wielką fanką MPK. Czuję się kompetentna aby doradzić Wam, którym tramwajem udać się na wycieczkę z ukochaną osobą.
Po ulicach Wrocławia jeździ, według różnych źródeł, od 210 do 225 tramwajów. Jak można przypuszczać – nie każdy nadaje się na randkę. Przyjmując wyjściowe założenie, że jakiś się jednak nadaje, poszukamy odpowiedzi na pytanie – który?
Początek rozwoju tej gałęzi transportu to w naszym mieście rok 1877 a pierwsza linia tramwajowa łączyła ulicę Krasińskiego i ZOO. Choć hejterom może wydawać się inaczej, pojazdy z tego okresu nie jeżdżą już po ulicach (także dlatego, że były to tramwaje konne). Najstarszym tramwajem jest model Konstal 105Na i od niego zaczniemy naszą analizę.
Mknie po szynach niebieski Konstal
Jeśli myślisz o wrocławskich, niebieskich tramwajach to prawdopodobnie masz przed oczami staruszka Konstala. Jest to klasyczna, dwuwagonowa konstrukcja, bez wygód i udziwnień. Ot, sprawna maszyna, która przewiezie cię z miejsca A do B. Przestrzeni jest spoko, po obu stronach pojazdu ustawione są jeden za drugim pojedyncze siedzenia. Szału nie ma. Jeździ ich po mieście dużo, bo ponad sto. Jeśli na swoją wymarzoną randkę przyjdzie Wam pojechać Konstalem to jest jedna fajna rzecz, którą można zrobić. Trzeba wsiąść do ostatniego wagonu i stanąć sobie przy tylnej szybie – obracając się tyłem do pasażerów będziecie mieli przyjemny, szeroki widok na mijane miasto. Można, na przykład, wysiąść w jakimś uroczym, wypatrzonym miejscu i cieszyć się wycieczką – pieszo. Jazda Konstalem nie jest romantyczna.
Protram i Moderus (czyli w sumie Protram po lifingu)
Moderus chciałby być bogatym wujkiem z Ameryki ale z perspektywy pasażera wygląda jak sprawdzony Protram. Oba te modele są wysokopodłogowe, z środkowym członem wydzielonym dla osób z niepełnosprawnościami i wózków dziecięcych. Dobre i to, ale biorąc pod uwagę, że ci dwaj panowie stanowią 1/3 taboru, można być niepocieszonym. Zwłaszcza, że z zewnątrz Moderus wygląda jak fajna, nowoczesna maszyna. W środku jednak znajdziemy, podobnie jak w Konstalu, dwa równoległe rzędy siedzeń i niewielką część niskopodłogową. Ewentualnie, jeśli podróżujecie samodzielnie, mogę polecić nietypowe, jednoosobowe siedzenie tuż ponad obniżoną częścią. Umieszczone jest naprzeciwko dużej szyby – na city tour w sam raz. Ale co robić w Moderusie będąc z kimś? Stanąć przy szybie z tyłu, pooglądać widoczki i jak najszybciej wysiąść. Najlepiej na dużym węźle komunikacyjnym, gdzie może po nas przyjechać księżniczka Pesa.
Pesa – tramwaj królów i zakochanych
Limuzyna wśród tramwajów, rzadka i piękna jak prawdziwa królewna. Pesa raczy nas powiewem luksusu i nowoczesności. To prawdziwa perełka wśród wrocławskiego taboru – niestety, jeździ ich po mieście jedynie osiem. Pesa jest jak biała czekolada w kakaowej babeczce, jak zapomniana parasolka znaleziona w torebce w deszczowy dzień. Jest tym, czego pragniesz, i najlepszym, co możesz dostać. Jak trafić na księżniczkę? Według różnych źródeł jeżdżą na liniach 3, 5, 11, 23 i 33.
Pesa służy zarówno do niedzielnych wycieczek i przewożenia pracowników czy studentów. Jest bardzo pojemna i pozwala na wyborów fikuśnych miejsc siedzących. Na końcu pojazdu znajdują się fotele dedykowane zakochanym – do słodkiego patrzenia sobie w oczy (pojedyncze, naprzeciwko siebie) lub przytulania się – tutaj szczególnie polecam królewskie miejsce na samym końcu, stworzone do miłości! Taka wycieczka Pesą może być przyjemnością samą w sobie.
Skoda – porządna robota kreatywnych Czechów
Jest jeszcze jedna, bardziej dostępna opcja – Skoda, choć nie każda. W Czechach można legalnie palić marihuanę, robią tam też fajne tramwaje. Jeśli jechaliście czasami Skodami to pewnie wiecie, że może to mieć pewien punkt wspólny. Konstruktorzy naszego tramwaju wykazali się bardzo dużą kreatywnością dostosowując jego wnętrze do „bebechów” – czyli nietypowego rozłożenia jednostek napędowych. W Skodzie najbardziej fascynują mnie środkowe, sprzyjające bliskości siedzenia, ułożone naprzeciwko siebie. Można ryzykować zapoznanie miłego nieznajomego, z którym przymusowo patrzymy sobie w oczy lub kopiemy się niby przypadkiem po nogach.
Znakomicie na randkę nadają się natomiast siedzenia położone z tyłu. Przestrzenne, wygodne i w odróżnieniu od Pesy – dzięki obniżonej tylnej szybie możemy mieć widok 180 stopni na mijaną okolicę. Fajnie? Pewnie! Jest jeden haczyk.
Pierwsza partia dostarczonych do miasta Skód to tramwaje jednokierunkowe. Niestety, potem ktoś wymyślił, żeby to w dwie strony działało (tak zwany system w te i we wte). W drugiej dostawie cały piękny, wygodny, luksusowy tył został wymieniony na kabinę motorniczego. Myślę, że warto ryzykować i wsiąść do Skody, a jeśli jednak trafimy na tą popsutą, to w środku mam kilka innych, wygodnych miejsc siedzących.
Otwórz się na przygody i wybierz tramwaj zamiast auta
Wszystko nam pozamykano. Nie jest to wymarzony czas na randki ale jeśli sytuacja tego wymaga – można ścisnąć w ręku kamień zielony, w drugiej – rękę ukochanej osoby, i wsiąść do tramwaju. Ale nie byle jakiego – bo niektóre nadają się tylko, żeby nas zawieść do parku czy na spacer po rynku. Jeśli jednak mamy w sobie dość fantazji, i odrobinę odwagi, można spędzić miło czas na rozmowie w Pesie lub Skodzie. Są jakby luksusowe.





