Ma 40 lat i przez najbliższą dekadę chce rządzić w stolicy Dolnego Śląska. Jacek Sutryk, nowy prezydent Wrocławia, w drugiej połowie listopada przejmie schedę po Rafale Dutkiewiczu.
To był nokaut. Przedwyborcze sondaże wskazywały, że walka o prezydenturę we Wrocławiu rozstrzygnie się dopiero w drugiej turze wyborów samorządowych. Tymczasem okazało się, że dogrywka nie będzie konieczna. Niemal 130 tysięcy mieszkańców stolicy Dolnego Śląska postawiło bowiem krzyżyk przy nazwisku Jacka Sutryka, co przełożyło się na 50,20% wszystkich głosów. Najpoważniejsza rywalka kandydata Koalicji Obywatelskiej (Platformy Obywatelskiej i .Nowoczesnej), Mirosława Stachowiak-Różecka z Prawa i Sprawiedliwości, zdobyła o niespełna 60 tys. głosów mniej. Sam Sutryk podkreśla, że nie spodziewał się aż tak dobrego wyniku i zwycięstwa już w pierwszej turze.
„Nie mógłbym żyć nigdzie indziej”
Nowy prezydent stolicy Dolnego Śląska urodził się we Wrocławiu w 1978 roku. – To miasto moich rodziców, mojej babci i dziadka. Wszystko, co dla mnie ważne, wydarzyło się właśnie tutaj. Tu przeżyłem cudowne dzieciństwo, otoczony ciepłem i miłością, tu zapalczywie doświadczałem młodości oraz wreszcie dojrzałem jako mężczyzna i jako człowiek. Wrocław mnie ukształtował, noszę go w sobie. Nie mógłbym żyć nigdzie indziej. To moje miejsce – podkreśla Jacek Sutryk.
Jest absolwentem socjologii na Uniwersytecie Wrocławskim i doktorantem Kolegium Ekonomiczno-Społecznego Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie. Wykładał w stołecznej Wyższej Szkole Pedagogicznej. Przewodniczył Radzie Pomocy Społecznej, był też dyrektorem Wspólnoty Roboczej Związków Organizacji Socjalnych w Warszawie.
– Socjologia przygotowała mnie do tego, bym już jako urzędnik sięgał po profesjonalne metody diagnozowania tego, co „boli” mieszkańców. Znając odpowiedzi na te pytania, wiem, na czym trzeba się skupić w planowaniu i szukaniu rozwiązań. Ale jako socjolog wiem też, że nic nie zastąpi bezpośredniego kontaktu. Każda wspólnota musi być oparta na relacjach i dialogu. Dlatego od zawsze spotykałem się z ludźmi, spotykam się nadal oraz nie zamierzam z tych spotkań zrezygnować w przyszłości – zaznacza Sutryk.
Zanim trafił do wrocławskiego urzędu miejskiego, przez 5 lat był dyrektorem Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej, a od listopada 2011 roku szefował Departamentowi Spraw Społecznych w magistracie. Tam odpowiadał m.in. za współpracę z organizacjami pozarządowymi, zdrowie, pomoc społeczną, sport i rekreację.
„Będzie najlepszym prezydentem w historii”
Jak wspomina, decyzję o starcie w wyborach prezydenckich podjął już na początku 2017 roku, po tym jak Rafał Dutkiewicz ogłosił, że nie będzie ubiegał się o kolejną kadencję.
– Wówczas zrodziła się we mnie myśl, czy nie wziąć większej odpowiedzialności za to miasto. I od tej myśli zaczęły się rozmowy, a Rafał Dutkiewicz wspierał mnie od samego początku – mówił na antenie Radia Wrocław.
Potem wokół jego osoby zbudowała się szersza koalicja – poparły go m.in. Platforma Obywatelska i .Nowoczesna, mimo że pierwotnie obie partie miały innych kandydatów na prezydenta Wrocławia (PO – najpierw prof. Alicję Chybicką, potem Kazimierza Michała Ujazdowskiego, a .Nowoczesna – Michała Jarosa).
Kampanię wyborczą zaczął wcześnie, a zdaniem niektórych nawet zbyt wcześnie. Głośno było o billboardach z jego wizerunkiem, które pojawiły się – w ramach akcji „Wrocław dziękuje” – w naszym mieście jeszcze zanim poznaliśmy termin wyborów samorządowych.
Nie obyło się bez potknięć także w trakcie właściwej kampanii. Fala krytyki wylała się na Sutryka i jego sztab za odmowę udziału w przedwyborczej debacie zorganizowanej przez TOK FM, mimo że dwa dni wcześniej sam kandydat deklarował gotowość do takich debat. Zarzucano mu też wykorzystywanie dyrektorskiego stanowiska w magistracie do promowania własnej osoby. W połowie września Jacek Sutryk poszedł więc na urlop, a do pracy wrócił tuż po wyborach.
Choć oficjalnie był kandydatem na prezydenta Koalicji Obywatelskiej, we Wrocławiu wszyscy wiedzą, że na swojego następcę namaścił go ustępujący ze stanowiska po 16 latach Rafał Dutkiewicz, który tuż po ogłoszeniu sondażowych wyników wyborów stwierdził: Jacek Sutryk będzie bardzo dobrym, najlepszym w historii prezydentem naszego miasta.
„Wrocław na wyciągnięcie ręki”
Sutryk niejednokrotnie zapowiadał, że ma wizję rozwoju Wrocławia na najbliższe 10 lat. Czyli że chce rządzić przez dwie, 5-letnie kadencje.
– Chciałbym, żebyśmy za 10 lat żyli w mieście dobrze zorganizowanej komunikacji publicznej. W mieście czystym, w którym nie ma smogu i w którym mamy dużo terenów zielonych. W mieście, w którym budujemy wspólnotę i w którym jesteśmy ze sobą połączeni. W mieście europejskim, z którego jesteśmy absolutnie dumni. W mieście, do którego przyjeżdżają turyści, ale też nowi mieszkańcy – podkreślał na antenie Radia Wrocław.
Zapytany przez nas, czym jego prezydentura będzie różnić się od prezydentury Rafała Dutkiewicza, odpowiada: Każda prezydentura jest inna, każda jest na swój sposób autorska. Chciałbym, żeby moja prezydentura była bliżej ludzi, żeby była prezydenturą codziennych, społecznych spraw.
Sutryk podkreśla, że myśli o zrównoważonym rozwoju miasta. – Chciałbym, żeby właśnie tak wyglądała ta najbliższa kadencja. W sposób szczególny zależy mi na wrocławskich osiedlach. To Wrocław na wyciągnięcie ręki, o którym bardzo często mówię. Wrocław, w którym codzienny komfort życia rośnie. Na tym będę się skupiał – zapowiada.
„Będziemy bacznie się przyglądać”
Z tych zapowiedzi cieszą się osiedlowi radni, ale i podkreślają, że nowemu prezydentowi zamierzają patrzeć na ręce.
– Rzeczywiście, Jacek Sutryk przed wyborami obiecywał większe kompetencje i większe budżety dla rad osiedli. Mam nadzieję, że dotrzyma słowa. Będę bacznie obserwował postępy w pracach nad reformą rad osiedli, tym bardziej że od początku uczestniczę w konsultacjach nad tzw. Nową Konstytucją Osiedli. Z całą pewnością ważne inwestycje osiedlowe powinny być konsultowane ze społecznością lokalną, a w tej chwili to się nie dzieje – komentuje Grzegorz Maślanka, przewodniczący zarządu Osiedla Karłowice-Różanka.
Jak podkreśla, przed nowym prezydentem stoi bardzo dużo wyzwań, ponieważ Wrocław jest zaniedbany w wielu dziedzinach. – Należy wykonać remonty wielu dróg, torowisk i chodników. Ważne jest, aby przeprowadził skuteczną walkę ze smogiem. Jest pilna potrzeba budowy nowego zespołu szkolno-przedszkolnego na Lipie Piotrowskiej. Jednym z priorytetów powinna być budowa północnego odcinka Obwodnicy Śródmiejskiej. Trzeba też pochylić się nad problemami osiedli peryferyjnych, takich jak Kłokoczyce, gdzie mieszkańcy nie mają ani kanalizacji, ani chodników, ani oświetlenia, ani jednego placu zabaw – wylicza Maślanka.
Również Piotr Szymański, prezes Towarzystwa Upiększania Miasta Wrocławia, przyznaje, że przed nowym prezydentem stoją niełatwe zadania. – To likwidacja pieców w mieszkaniach komunalnych, kontynuacja rowerowej rewolucji, skok jakościowy w funkcjonowaniu transportu zbiorowego – nowe trasy tramwajowe i częstsze kursy czy wreszcie tak powszechnie wnioskowane przez rady osiedli remonty chodników i lokalne inwestycje w centra aktywności – wyjaśnia Szymański. I dodaje: Życzymy panu Sutrykowi i nowym władzom Wrocławia tego, by sprostali tym wyzwaniom i żeby w tej kadencji planowanie miasta po wrocławsku mogło zacząć kojarzyć się ze zrównoważonym rozwojem, tworzeniem kompaktowych i kompletnych funkcjonalnie osiedli oraz przyjaznych dla człowieka przestrzeni publicznych.
Jak zaznacza Szymański, sukcesy nowych władz będą sukcesami nas wszystkich, a porażki – porażkami nas wszystkich. – Dlatego nie oceniamy a priori, jakim prezydentem będzie Jacek Sutryk. Będziemy przyglądać się jego decyzjom i tak jak dotychczas chwalić to, co warto chwalić, krytykować złe decyzje oraz proponować nowe koncepcje i rozwiązania – dodaje prezes TUMW.
„Wybić się na niezależność”
Katarzyna Obara-Kowalska, która w wyborach prezydenta Wrocławia zanotowała trzeci najlepszy wynik (na kandydatkę Bezpartyjnego Wrocławia zagłosowało 7,38% wyborców), ma nadzieję, że Jacek Sutryk przede wszystkim zrealizuje deklaracje dotyczące niezależności w zarządzaniu miastem.
– Z pewnością jego sukces jest także udziałem partii, które go poparły, więc to „wybicie się na niepodległość” może być bolesne i kosztowne, ale chcę wierzyć, że nie były to tylko czcze obietnice na czas kampanii – mówi Obara-Kowalska.
Jak podkreśla, zaletą Sutryka jest z pewnością znajomość miasta wynikająca z dotychczasowej pracy w urzędzie. – Ale paradoksalnie ta wieloletnia praca w strukturach urzędu może być i kulą u nogi. Trudno bowiem nagle zyskać świeże spojrzenie na proces, którego się było częścią. Liczę też na to, że Jacek Sutryk dostrzeże zauważane przez mieszkańców patologie w zarządzaniu miastem i funkcjonowaniu urzędników oraz będzie na tyle silny, aby wykorzenić te wieloletnie zaszłości – zaznacza Katarzyna Obara-Kowalska.
Piotr Uhle, radny miejski Koalicji Obywatelskiej, który zanotował świetny wynik w swoim okręgu wyborczym (zagłosowało na niego ponad 7,5 tys. wrocławian), wierzy, że Wrocław Jacka Sutryka będzie miastem silnym wobec silnych i wrażliwym wobec tych, którzy potrzebują wsparcia. – Najsilniejszą stroną prezydenta elekta jest to, że potrafi nie tylko słuchać, ale też słyszeć mieszkańców. Spodziewam się, że najbliższe 5 lat pełne będzie dyskusji, często trudnych. Ale to właśnie ten czas zdecyduje o kierunkach rozwoju miasta na dekady, dlatego słuch społeczny będzie bardzo użyteczny – zaznacza Uhle.
Jak podkreśla, za wcześnie jest, by mówić o wadach prezydenta Sutryka. – Rozmawiamy przecież chwilę po jego wygranej w pierwszej turze wyborów! Jesteśmy u progu kompletnego przewartościowania systemu wsparcia Unii Europejskiej. To zbyt ważny moment dla rozwoju miasta, byśmy popełnili błędy. Nie ma ludzi idealnych: prezydentów, radnych, urzędników, aktywistów, ale właśnie dlatego najważniejsze jest, żebyśmy do pracy zasiadali wspólnie – podkreśla Uhle.
Marcin Krzyżanowski z Prawa i Sprawiedliwości, który w poprzedniej kadencji był miejskim radnym, a teraz dostał się do sejmiku Dolnego Śląska, tłumaczy, że bez wątpienia Jacek Sutryk będzie prezydentem przywiązującym dużą uwagę do swojego wizerunku. – Z wypowiedzi modystek wynika, że zna się na modzie, a z jego wypowiedzi widać, że zna się również na butach. Jego atutem jest sprawność marketingowa. Będąc odpowiedzialny w mieście za sprawy społeczne, zapewne zna tę problematykę, choć do tej pory ze skutecznością bywało różnie. Główna słabość to brak własnego zaplecza i zależność od wspierających go partii politycznych. Obawiam się, że nie ma doświadczenia i charakteru, żeby wybić się na niezależność. Zresztą sam Grzegorz Schetyna powiedział o nim, że ma duże doświadczenie urzędnicze, tyle że nie ma to nic wspólnego z formatem prezydenta – mówi Krzyżanowski.
„Obiecać łatwiej niż zrobić”
Jak tłumaczy Katarzyna Obara-Kowalska, wyzwania nowy prezydent określił sobie właściwie sam na kilkanaście dni przed wyborami w swoim niemal godzinnym wystąpieniu programowym, które zasięgiem spraw do naprawienia przyprawiało o zawrót głowy i nie dawało najlepszego świadectwa poprzednikowi.
– Obiecać jednak łatwiej niż zrobić. Do tego dochodzi z pewnością świadomość obywatelskiego, bezpartyjnego środowiska, które wyraźnie dało o sobie znać w tych wyborach i na pewno nie pozwoli, aby „mushroom management” był dominującą formą zarządzania w mieście, bo jedno jest pewne: świadomość obywatelska nie dotyczy tylko obowiązku pójścia na wybory, ale także – jeśli nie przede wszystkim – kontrolowania i rozliczania władz z działań na bieżąco, nie tylko co 5 lat – mówi Obara-Kowalska.
Zdaniem Piotra Uhle, najważniejszym wyzwaniem w najbliższych latach jest rewitalizacja. – Liczę na to, że szybko usiądziemy na nowo do prac nad Gminnym Planem Rewitalizacji, by uruchomić nowe możliwości dla przywrócenia dawnego blasku śródmiejskim osiedlom. Powinniśmy również możliwie aktywnie szukać środków zewnętrznych, które pomogą sfinansować zmiany na lepsze, jak na przykład dofinansowany przez Komisję Europejską program parków kieszonkowych „Grow Green” – wylicza Uhle.
Jak tłumaczy radny, osobną sprawą jest wypracowanie standardów remontów zabytkowych kamienic, by pod warstwą styropianu nie ginął historyczny charakter stuletnich kamienic. – Równolegle muszą toczyć się prace nad rozwojem programów antysmogowych. Powinniśmy jeszcze szerzej otworzyć możliwości wymiany pieców dla osób o niższych dochodach i wspierać termomodernizację. Zupełnie odrębną dziedziną jest transport zbiorowy i stan kluczowej infrastruktury – przede wszystkim torowisk i ulic nadal pokrytych poniemiecką kostką – dodaje Piotr Uhle.
Również Marcin Krzyżanowski podkreśla, że przed nowym prezydentem stoją duże wyzwania. – Problem smogu, komunikacji publicznej, problem brakujących szkół, przedszkoli i żłobków. Większością z tych spraw się nie zajmował. Zobaczymy, jak sobie poradzi – dodaje radny PiS.
„Przebiec wrocławski maraton”
Jednak nie samą pracą człowiek – nawet prezydent Wrocławia – żyje. Na nasze pytanie, jak spędza wolny czas, Jacek Sutryk odpowiada bez wahania: na sportowo. – Sport to istotny element mojego życia. To daje mi energię, której tak dużo potrzebuję do codziennych obowiązków. Sport zawsze dla mnie był, jest i będzie odskocznią, która pozwala choć na moment zapomnieć o wielu sprawach – tłumaczy.
To przede wszystkim rower, ale także bieganie czy pływanie.– W zimie jeżdżę na nartach. Latem uprawiam żeglarstwo śródlądowe na Mazurach, już od wielu lat z moimi przyjaciółmi. Gram też w tenisa. Gdy jesteśmy aktywni sportowo, nabieramy dystansu i to poprawia nasz ogólny dobrostan psychiczny. Nie zamierzam z tego rezygnować – mówi następca Rafała Dutkiewicza.
Sutryka, jeszcze jako dyrektora Departamentu Spraw Społecznych, można było spotkać na trasie wrocławskiego, nocnego półmaratonu. – Chciałbym nadal startować w półmaratonie. Mam już za sobą dwa, ale moim marzeniem jest przebiec maraton wrocławski. Wszystko przede mną, ale do tego trzeba się porządnie przygotować. To już nie są żarty. Jak będę miał czas, możliwość i dobrze się przygotuję, wówczas pobiegnę – zapowiada.
Jak dodaje, zawsze potrafił tak poukładać swój grafik, by znaleźć czas na sport. – Myślę, że również teraz uda mi się pogodzić obowiązki zawodowe z aktywnością fizyczną – podkreśla.
Jacek Sutryk jest także kibicem wrocławskich żużlowców, siatkarek i koszykarek. A co poza sportem? – Uwielbiam spotkania z rodziną i przyjaciółmi. Szanuję cudzą prywatność i tego wymagam od innych. U ludzi cenię poczucie humoru i dotrzymywanie słowa. Te cechy staram się również pielęgnować w sobie – zaznacza nowy prezydent naszego miasta.




