Wrocław to druga, po Warszawie, siła na startupowej mapie Polski – wynika z najnowszej edycji badania Startup Poland. Czy rzeczywiście jesteśmy aż tak mocni? A może do najlepszych ośrodków w kraju wciąż nam jeszcze trochę brakuje?
Ponad połowa z 621 startupów, które wzięły udział w badaniu przeprowadzonym przez Fundację Startup Poland, zarejestrowała swoją siedzibę w jednej z pięciu aglomeracji: Warszawie, Wrocławiu, Krakowie, Poznaniu albo Trójmieście. Najwięcej, bo aż 25% firm mieści się w stolicy. Na drugim miejscu znalazła się stolica Dolnego Śląska (12%), wyprzedzając Kraków, Poznań (po 7%), a także Trójmiasto, Toruń (po 6%) i Łódź (5%).
– W tegorocznym badaniu szczególnie wyróżniły się: Wrocław, Toruń, Łódź i Lublin, które zdecydowanie mocniej niż w ubiegłym roku zaznaczyły swoją obecność w branży – podkreślają autorzy raportu.
Wrocław okazał się także krajowym liderem, jeśli chodzi o Internet Rzeczy (ang. Internet of Things). To właśnie w stolicy Dolnego Śląska odnotowano najwięcej, bo aż 16 procent startupów IoT. Za nami uplasował się Kraków ze swoją Doliną Beaconową (15%), a Warszawa znalazła się na trzecim stopniu podium (14 %).
Jak mówi Łukasz Czajkowski, dyrektor Centrum Wspierania Biznesu w Agencji Rozwoju Aglomeracji Wrocławskiej, jesteśmy na pewno jednym z wiodących hubów startupowych w Polsce.
– Oczywiście, pierwsze miejsce należy bezapelacyjnie do Warszawy, chociaż trzeba zaznaczyć, że przewaga stolicy jest w naszym kraju mniejsza, niż ma to miejsce w Czechach czy na Węgrzech, gdzie Praga i Budapeszt są zupełnymi dominatorami – podkreśla Czajkowski.
Jeśli chodzi o dalszą kolejność, to – tłumaczy Czajkowski – istnieje silna grupa miast o porównywalnych potencjałach, w której Wrocław jest wyraźnie widoczny.
– Innymi członkami tego „peletonu” są: Kraków, Gdańsk, Poznań, Łódź czy Katowice – dodaje.
To my gonimy Kraków, a nie na odwrót
Jan Nowak, organizator Startup Weekend Wrocław, zaznacza jednak, że odsetek osób, które wzięły udział w badaniu, nie do końca odzwierciedla rozkład sił na startupowej mapie Polski.
– To Kraków jest tą drugą siłą po Warszawie – jest tam dużo więcej konferencji, hackathonów i meetupów oraz tych bardziej znanych startupów. Jednak my cały czas dzielnie go gonimy – podkreśla Nowak.
W podobnym tonie wypowiada się Bartłomiej Postek – założyciel stowarzyszenia Startup Founders i prezes startupu Funmedia, który tłumaczy, że Wrocław ma bardzo silne startupy, porównywalne z Krakowem.
– Jednak mamy dużo słabszy ekosystem tworzenia, finansowania i wspierania rozwoju startupów. Krakowskie parki technologiczne są lepiej zorganizowane, bliżej współpracują ze środowiskiem. Krakowskich funduszy inwestycyjnych jest znacząco więcej niż tych mających siedzibę we Wrocławiu, mają średnio też bardziej rozpoznawalne nazwiska i większe sukcesy inwestycyjne – wylicza.
Twórca Startup Founders podkreśla jednak, że dystans między Wrocławiem a Krakowem znacznie skrócił się w ciągu ostatnich dwóch lat.
– Weźmy też pod uwagę, że Kraków ma znacząco większa liczbę mieszkańców i korzysta garściami z potencjału „Krakowic”. Mają świetne relacje z instytucjami publicznymi, finansującymi startupy. A mimo to dystans jest niewielki, ale wciąż to Wrocław goni Kraków, a nie odwrotnie – dodaje.
Największe startupowe sukcesy mają korzenie we Wrocławiu
Mocną pozycję stolicy Dolnego Śląska na startupowej mapie Polski potwierdzają też sami przedsiębiorcy, działający w tej branży.
– Wrocław ma silną scenę startupową. Świadczyć o tym może choćby realizacja wydarzeń takich jak Startup Mixer, tworzonych przy współpracy z Akademickimi Inkubatorami Przedsiębiorczości, które również intensywnie wspierają nowo powstałe działalności. Na konferencjach z branży IT można spotkać wiele startupów tworzących innowacyjne rozwiązania – tłumaczy Bartosz Robaszewski, CEO Look4App.
Jeszcze odważniej mówi Radosław Paklikowski, Vice President of Product w Droplr.com.
– Wrocław jest jednym z najważniejszych ośrodków. Zaryzykowałbym nawet, że jest liderem – podkreśla Paklikowski.
Tłumaczy, że gdyby miał wymienić najlepsze polskie startupy, to jako pierwsze do głowy przyszłyby mu LiveChat, UXPin, GetResponse, Trans.eu oraz Ivona Software (którą przejął Amazon).
– Z tych pięciu wymienionych, dwa są zlokalizowane we Wrocławiu. To LiveChat i Trans.eu. Każdy z nich jest wart więcej niż UXPin, GetResponse i Ivona razem wzięte. Dlatego pokusiłbym się o tezę, że największe polskie startupowe sukcesy mają swoje korzenie we Wrocławiu – zaznacza Radosław Paklikowski.
Jak miasto wspiera startupy?
Tomasz Kudła, ambasador Startup Poland we Wrocławiu, wyjaśnia, że kluczową rolę w mapowaniu oraz animacji wrocławskiego środowiska startupów odgrywa Agencja Rozwoju Aglomeracji Wrocławskiej – zaczynając od specjalnej strony internetowej, przez comiesięczne spotkania tematyczne, po duże konferencje w rodzaju Startup Wrocław oraz Smart City Wrocław.
– Za twórczy ferment w środowisku odpowiadają także organizacje i grupy nieformalne, takie jak #rushWRO, Startup Founders czy PLUGinWrocław. Wyceniana na ponad miliard złotych spółka LiveChat organizuje dni otwarte i hackathony, a Nokia Wrocław otwiera swój „startupowy garaż” – wylicza Kudła.
Łukasz Czajkowski z ARAW-u podkreśla, że do atutów Wrocławia należą atrakcyjność i otwartość miasta, liczne uczelnie i potencjał środowisk studencko-akademickich, przedsiębiorczość mieszkańców i silna pozycja na biznesowej mapie Polski i tej części Europy.
– Należy też zaznaczyć istotność funkcjonowania wyjątkowych w skali kraju instytucji, jakimi są Wrocławski Park Technologiczny, wyróżniający się ilością wdrożeń innowacji oraz Wrocławskie Centrum Badań EIT+, dysponujące wyjątkową infrastrukturą badawczo-rozwojową – wylicza Czajkowski.
Wciąż jest pole do poprawy
Jan Nowak ze Startup Weekend Wrocław przyznaje, że wciąż jednak występuje u nas deficyt programów stricte pomagających startupom w rozwoju.
– Brakuje na pewno programów akceleracyjnych. Mamy za to trochę eventów pośrednio wspierających ten proces, czyli różnego rodzaju meetupy dla zainteresowanych nowoczesnymi technologiami, jak np. PLUGinWro czy Techsaturdays. Regularnie odbywają się również hackathony, jak np. Startup Weekend Wrocław, gdzie potencjalni founderzy mają okazję się poznać i zacząć pracować nad ciekawymi projektami technologicznymi – dodaje Nowak.
Podobnie twierdzi Łukasz Czajkowski, który zaznacza, że nadal jesteśmy umiarkowanie rozpoznawalnym ośrodkiem w oczach międzynarodowych inwestorów oraz tzw. digital nomads (z ang. cyfrowy nomada).
– Ciągle jeszcze jest pole do poprawy pod kątem przestrzeni inkubacyjno-coworkingowych, programów akceleracyjnych oraz dużych wydarzeń, rozpoznawalnych w skali ponad krajowej – wyjaśnia Czajkowski.
Namówić korporacje do współpracy
Jak tłumaczy Jan Nowak, atutem Wrocławia na pewno jest duża liczba dobrych uniwersytetów, które dostarczają wykształconych programistów, menedżerów i marketingowców.
– Naszą mocną stroną, ale jednocześnie słabością, jest również duża liczba międzynarodowych korporacji. Mocną stroną dlatego, że dużo osób przyjeżdża do Wrocławia pracować na wygodnej posadzie, a po godzinach może kombinować swoje projekty. Dodatkowo, „korpo” uczy odpowiedzialności, systematyczności i skrupulatności. Z drugiej strony jednak rozleniwia – trudno odejść z dobrze płatnej, stabilnej pracy do startupu, z którym nie wiadomo, co stanie się za miesiąc – wyjaśnia Nowak.
Zaznacza, że dobrze byłoby wykorzystać potencjał korporacji i próbować je przekonywać do otwierania własnych programów akceleracyjnych w naszym mieście.
– To byłoby naprawdę super! – dodaje Jan Nowak.
Wrocław przyjazny dla biznesu
Tomasz Kudła ze Startup Poland przypomina, że korzyści z prowadzenia biznesu w naszym mieście podkreślają liczne wyróżnienia.
– W rankingu znaczenia miast dla światowej gospodarki Wrocław wyprzedził Kraków, Poznań, Katowice oraz Łódź. Jako jeden z dwóch polskich ośrodków (obok Warszawy) znalazł się w rankingu „Najlepszych miast do życia” firmy doradczej Mercer. W rankingu fDi Strategy Awards 2016, Wrocław jako jedyne polskie miasto został wyróżniony za działania Agencji Rozwoju Aglomeracji Wrocławskiej (wsparcie inwestorów w tworzeniu nowych miejsc pracy) oraz Wrocławskiego Centrum Akademickiego (współpracy na osi biznesu i uczelni). To pierwsza tego typu inicjatywa w kraju. Jesteśmy również liderem prestiżowego rankingu 10 najatrakcyjniejszych miast w Polsce dla biznesu magazynu „Forbes” – podsumowuje Kudła.
Do Wrocławia coraz chętniej przyjeżdżają pracować także cudzoziemcy. W lokalnych firmach IT i oddziałach międzynarodowych korporacji ponad 10% pracowników to obcokrajowcy. A kosmopolityczny charakter miasta najlepiej oddaje fakt, że pracują u nas przedstawiciele ponad 120 narodowości.



