Rozmowa z Arkadiuszem Krupiczem, współzałożycielem i dyrektorem zarządzający Pyszne.pl, największego w Polsce serwisu do zamawiania jedzenia z restauracji w internecie.
Co łączy Pyszne.pl z Wrocławiem?
To tutaj zaczęliśmy budować naszą firmę. Ruszyliśmy w małym mieszkaniu przy ul. Grabiszyńskiej. Naturalnie to właśnie wrocławskie restauracje jako pierwsze dołączyły do Pyszne.pl, a dopiero później przyszła kolej na Kraków i Warszawę. Sprawdziła się otwartość naszego miasta. Zanim osiągnęliśmy dzisiejszą skalę działalności, pozyskanie współpracujących restauracji nie było łatwe. To, że wszystko zaczęło się właśnie tutaj, ma spory wpływ na to, gdzie jesteśmy jako firma teraz.
Od czego się to wszystko zaczęło?
Zainspirował mnie podobnie działający serwis, z którym po raz pierwszy zetknąłem się podczas praktyk w Siemensie u naszego zachodniego sąsiada, na których byłem wraz z współzałożycielem naszego serwisu Piotrem Czajkowskim. Skorzystałem z podobnego rozwiązania, po czym wspólnie zaczęliśmy zastanawiać się, jak to wszystko działa w detalach. Dołączył do nas mój brat Marcin – i tak zaczęliśmy.
Użył pan słowa start up. To określenie ma już także swój wydźwięk pejoratywny – spektakularny początek, rok działalności i plajta. Co sprawiło że w waszym przypadku było tak znacząco inaczej?
Pyszne.pl bazuje na rynku zamówień jedzenia, który istniał przed nami. Wcześniej był on jednak oparty wyłącznie na kontakcie telefonicznym. Zamawianie online było ulepszeniem – ale nie stworzyliśmy nowego rynku.
Bardzo ważny był też częsty kontakt z klientem. Klienci, który korzystali z naszej usługi, często do nas wracali. Gdy zamówienie z jakichś względów nie spełniało oczekiwań, osobiście angażowaliśmy się w naprawienie tej sytuacji. Mając kontakt z klientem, byliśmy w stanie szybciej wyłapywać błędy i je poprawiać.
Te dwa aspekty pozwoliły nam budować efekt skali. Potem skorzystaliśmy z dofinansowania unijnego w ramach programu 8.1 Innowacyjna Gospodarka. Pieniądze pozwoliły udoskonalić nasz system. Następnym krokiem było pozyskanie inwestora, który zapewnił nie tylko środki finansowe, ale również know-how.
Wspomniał pan o wyjątkowości Wrocławia. Czym wyróżniamy się kulinarnie na tle innych miast?
Wyróżnia nas otwartość na nowe koncepty, czego dowodem jest dynamiczny rozwój food trucków. Niektórym markom udało się na tej bazie nie tylko przenieść biznes do lokali, ale również stworzyć ogólnopolskie sieci. Warto wspomnieć tutaj o Pasibus, Shrimp House czy Etno Cafe. Ponadto, duża konkurencja daje dobre warunki do zwalidowania konceptu – te, które sprawdzą się w naszym mieście, mają spore szanse na to, by rozwinąć się na skalę krajową.
Jesteście już częścią grupy międzynarodowej, jak to wygląda na tle innych miast Europy?
Mamy nieco inne gusty kulinarne i różnimy się etapem rozwoju rynku zamówień online. Wolumen zamówień jest wciąż mniejszy niż na Zachodzie, ale to się bardzo szybko zmienia.
Mam wrażenie, że nasze preferencje kulinarne zmieniają się falowo. Kiedyś królowała pizza, potem zajadaliśmy się sushi, dzisiaj rządzą burgery. Co będzie następnym hitem?
To trudne pytanie. Trendy przychodzą z zagranicy – Polacy często podróżują i wychwytują koncepty, które mogą sprawdzić się w naszym kraju. Stawiałbym na coś z jedzenia street foodowego. Może ramen? To już na pewno nie będzie ta skala, raczej urozmaicenie dotychczasowej oferty. Ale tego na pewno nigdy z wyprzedzeniem nie wiemy.
Gdyby miał pan poprawić jedną rzecz w polskiej gastronomii, co by to było?
Myślę, że przydałoby nam się trochę więcej otwartości na innowacje wpierające prowadzenie biznesu gastronomicznego. Mam tu na myśli wszelkiego rodzaju zintegrowane programy lojalnościowe czy systemy zarządzania promocjami. Warto przetestować nowe rozwiązania i korzystać z tych, które się sprawdzają.
Ilu pracowników zatrudniacie?
Ponad 100 osób.
We Wrocławiu bezrobocie istnieje tylko teoretycznie. Jak w tych realiach szukacie pracowników, kto może do was aplikować, jak staracie się unikać zbyt dużej rotacji?
Szukamy osób do różnych działów – obsługi klienta, sprzedaży, grafiki. Podstawową wartością, jaką oferujemy naszym pracownikom jest możliwość zdobywania nowych kompetencji oraz nieoficjalna atmosfera współpracy. Dynamiczny rozwój Pyszne.pl oraz obecność na kilku rynkach europejskich pozwala pracować w międzynarodowym otoczeniu i mierzyć się z ciekawymi wyzwaniami. Mamy wiele przykładów osób, które przeszły u nas całą ścieżkę kariery. Część z nich kontynuuje swoje kariery w naszej centrali w Amsterdamie pracując dla całej grupy – nie tylko Polski.
Ponadto, nasi pracownicy mogą liczyć na wiele benefitów. Przykładami są prywatna opieka medyczna, karta Multisport, lekcje angielskiego, czy zagraniczne wyjazdy integracyjne.
W jakim kierunku rozwijacie się teraz?
Chcemy urozmaicić naszą ofertę. Dzięki wprowadzonym niedawno darmowych dostawach rowerowych obsługiwanych przez kurierów Pyszne.pl umożliwiamy zamawianie jedzenia także w restauracjach, które nie oferują dowozu do domu. We Wrocławiu działa wiele lokali, które oferują świetną jakość, są ulubionym miejscem wielu mieszkańców naszego miasta, więc mogą łatwo skusić użytkowników naszej platformy, by spróbowali czegoś nowego.

