Od kilku lat w rankingach miast przyjaznych dla biznesu i najbardziej atrakcyjnych do inwestowania Wrocław plasuje się w polskiej czołówce. W kampanii przed jesiennymi wyborami samorządowymi zapewne wielu kandydatów podejmie temat wsparcia dla biznesu. Kluczem może być rozmowa nie o wielkich inwestorach, ale o mniejszych firmach, które stanowią jeden z filarów lokalnego rynku pracy.

Dyskusja o wsparciu biznesu przez lokalne samorządy często sprowadza się do wysokości lokalnych podatków, planów zagospodarowania czy różnego rodzaju partycypowania w inwestycjach. Wrocław ma za sobą blisko dwie dekady spektakularnych inwestycji, przyciągania inwestorów zagranicznych i rozwoju przestrzennego. Pojawiają się jednak pytania na przykład o to, jak długo powinno trwać wspieranie inwestorów zagranicznych lub czy tworzenie dogodnych warunków dla deweloperów nie powoduje bałaganu w rozwoju urbanistycznym miasta. Te dwa przykłady dotyczą nie tylko Wrocławia. Dyskusja o jakości zagospodarowania przestrzennego czy roli specjalnych stref ekonomicznych to dziś problemy większości miast w Polsce. Zmiana roli stref ekonomicznych i nowe prawo porządkujące przestrzeń to w dużej mierze rola władz centralnych, jednak metropolie takie jak Wrocław mogą i powinny mieć w tej dyskusji swój znaczący udział. Co więcej, lokalnie można wypracowywać rozwiązania, które odpowiedzą na wyzwania współczesnej gospodarki.

Przykładowo warto zauważyć, że wsparte publicznymi pieniędzmi inwestycje zagranicznych inwestorów pomagały też w tworzeniu wielu mniejszych, lokalnych firm. Jednak te firmy nigdy nie mogły liczyć na zwolnienia podatkowe czy tańszy wynajem powierzchni biurowych. Właściciele małych firm często odczuwają te same problemy, które dotykają wszystkich innych mieszkańców: fatalna komunikacja miejska, trudność w znalezieniu dobrego miejsca na biuro czy brak infrastruktury na osiedlach. Tu właśnie ujawnia się ważna rola samorządu terytorialnego. Miasto może zmienić plan zagospodarowania z myślą o potrzebach dużych deweloperów, ale wybudowanie małego biurowca czy np. warsztatu mechanicznego na obrzeżach miasta to wciąż droga przez urzędową mękę.

Warto zatem rozmawiać o rozwoju wrocławskich firm i wsparciu dla biznesu przez pryzmat zwykłych mieszkańców miasta, ludzi, którzy chcą związać z tym miejscem przyszłość swoją i swoich rodzin. Być może takie podejście będzie mniej spektakularne, ale pozwoli na bardziej trwałe tworzenie rynku pracy i fundamentów ekonomicznego rozwoju miasta.

Michał Tekliński, przewodniczący Rady Nadzorczej Dolnośląskiego Związku Przedsiębiorców i Pracodawców