Dolnośląski Alarm Smogowy zmierzył stężenie dwutlenku azotu emitowanego z rur wydechowych aut. – We Wrocławiu zbadano 77 lokalizacji, z których najbardziej zanieczyszczoną okazał się róg ulic Sienkiewicza i Wyszyńskiego. Głównym odpowiedzialnym za taki stan rzeczy są najstarsze silniki diesla w naszych autach – podkreślają aktywiści.

Przypomnijmy, we wrześniu prezydent Wrocławia ogłosił pierwszy poziom zagrożenia dla stolicy Dolnego Śląska ze względu na ryzyko przekroczenia poziomu dopuszczalnego dwutlenku azotu, którego przyczyną jest wzmożony ruch samochodowy. 

Stężenia dwutlenku azotu, którego źródłem są w miastach niemal wyłącznie samochody, mierzone są na niewielu stacjach pomiarowych w Polsce – nawet większe miasta nie mają czasem takiej stacji. Polski Alarm Smogowy postanowił więc dokładniej przeanalizować, jak ruch samochodowy wpływa na jakość powietrza w największych polskich ośrodkach – tłumaczą przedstawiciele Dolnośląskiego Alarmu Smogowego.

„Wyniki są zatrważające”

Pomiary przeprowadzono na przełomie lutego i marca 2021 roku, przy pomocy pasywnych próbników dostarczonych przez holenderskie laboratorium Buro Blauw. Jak podkreślają aktywiści, wyniki pomiarów okazały się zatrważające.

We Wrocławiu stężenia dwutlenku azotu zostały zmierzone w 77 punktach, z czego w 30 nastąpiło przekroczenie normy rocznej. Najwyższe stężenia odnotowano w następujących lokalizacjach: ul. kard.Stefana Wyszyńskiego/ul. Henryka Sienkiewicza, ul. Mielecka, ul. Klecińska/Szkocka, al. Armii Krajowej/ul. Borowska, ul. Kazimierza Wielkiego/ul. Widok. Te 30 przekroczeń odnosi się do polskich norm dla tlenku azotu. Pamiętajmy jednak, że Światowa Organizacja Zdrowia rekomenduje normę 4 razy niższą, 10 μg/m3! Ta wartość jest przekroczona we wszystkich 77 punktach – wylicza DAS.

Członkowie DAS zaznaczają, że wyniki w pozostałych miastach nie są lepsze.

Pomimo zmniejszonego ruchu ulicznego na skutek pandemii, zmierzone stężenia dwutlenku azotu w blisko połowie badanych przypadków (48%) przekroczyły normę unijną i polską dla rocznego stężenia (40 μg/m3). Najczęściej w Krakowie, gdzie w aż 59% punktów zmierzono wartość wyższą od dopuszczalnej. W Warszawie nadmierne stężenia odnotowano w 54% punktów, w Poznaniu w 40%, we Wrocławiu w 39%, a w Łodzi w 33% – informują.

Krzysztof Smolnicki, lider Dolnośląskiego Alarmu Smogowego, komentuje:

Nasze pomiary wskazują, że Wrocław ma poważny problem z nadmiernymi stężeniami NO2. Zmierzony przez nas poziom zanieczyszczeń w wielu miejscach był wyższy niż w miejscu lokalizacji oficjalnej stacji pomiarowej. Było tak często w centrum miasta, gdzie na duży ruch uliczny nakłada się też brak przewietrzania związany z gęstą zabudową. Niezależne analizy wskazują, że emisje dwutlenku azotu skutkują znaczącym pogorszeniem zdrowia i jakości życia oraz mogą skutkować liczbą nawet 250 zgonów rocznie w skali Wrocławia. Długotrwała ekspozycja na dwutlenek azotu przyczynia się też do rozwoju astmy i zwiększa podatność na infekcje układu oddechowego, wpływa na rozwój choroby układu sercowo-naczyniowego, nowotworów, w szczególności płuc i piersi. To bardzo poważny problem, dlatego potrzebujemy natychmiastowych działań.

fot. DAS

„Miasta powinny tworzyć strefy czystego transportu”

Jak twierdzą eksperci Polskiego Alarmu Smogowego, oprócz działań zachęcających do rezygnacji z auta, miasta powinny się skupić na ograniczaniu obecności samochodów najbardziej szkodliwych. Dane z innych pomiarów pokazują, że są to samochody z silnikiem diesla – im starsze, tym gorsze. Bartosz Piłat z PAS mówi:

Niestety brakuje dziś przepisów, które pozwoliłyby na ograniczanie ruchu takich pojazdów w miastach.

Aktywiści podkreślają, że w Sejmie na przyjęcie czeka złożona przez Polski Alarm Smogowy nowa wersja ustawy, która pozwoliłaby tworzyć tzw. strefy czystego transportu, czyli obszary, do których wjazd mają tylko samochody spełniające odpowiednie wymagania dla emisji spalin.

Najczęściej wjazdu zakazuje się dieslom wyprodukowanym przed 2006 r., w niektórych miastach tym wyprodukowanym przed 2010 r. Takie strefy funkcjonują w 350 miastach Europy, m.in. w Berlinie, Stuttgarcie, Mediolanie, Barcelonie, Paryżu, Brukseli – wyliczają.

Przedstawiciele DAS dodają, że jeśli Sejm przyjmie nowe przepisy, strefy czystego transportu będą mogły powstawać również w Polsce – tam, gdzie samorządy uznają to za skuteczne narzędzie do walki o czyste powietrze. Pełny raport Polskiego Alarmu Smogowego można znaleźć tutaj.

fot. DAS

„Prezydent Sutryk musi zapewnić mieszkańcom alternatywę wobec samochodu”

Z kolei aktywiści z Akcji Miasto podkreślają, że prezydent Wrocławia Jacek Sutryk musi zapewnić mieszkańcom alternatywę wobec samochodu. Jakub Nowotarski, prezes stowarzyszenia, tłumaczy:

To przede wszystkim priorytet dla transportu zbiorowego. Tramwaje i autobusy muszą jeździć szybciej, szczególnie w centrum. Urząd jak najszybciej musi rozpocząć projektowanie nowych linii tramwajowych tam, gdzie mieszkańcy są skazani na samochód: np. na Jagodno, Ołtaszyn, czy wzdłuż ul. Racławickiej. Wciąż są miejsca w centrum, gdzie brakuje wydzielonego torowiska, więc tramwaje stoją w korkach z samochodami, nie mówiąc już o brakujących buspasach. Te braki sprawiają, że mieszkańcy wybierają auta. A z twardych danych wiemy, że ruch samochodów jest dziś większy niż przed pandemią! To właśnie efekt zbyt małych działań na rzecz alternatywnych środków transportu.

Cezary Grochowski z Wrocławskiej Inicjatywy Rowerowej komentuje:

Sytuację, można by szybko poprawić, gdyby część ludzi przesiadła się na rowery. Ale do tego potrzeba spójnego systemu tras. Wrocław właśnie drastycznie wyhamowuje inwestycje rowerowe, jednocześnie próbując wmówić mieszkańcom, że bardzo dba o rowerzystów i wszystko idzie w dobrym kierunku. Niestety najlepsze nawet PR-owe działania nie spowodują, że da się wygodnie przejechać rowerem przez centrum Wrocławia. Trzeba dokończyć niezbędne inwestycje centrum. Niech wyniki raportu staną się dla Prezydenta Sutryka sygnałem do zmiany sposobu działania na bardziej efektywny i dokończenia dzieła rozpoczętego przez swojego poprzednika. Ruch rowerowy będzie wielką ulga dla miasta, które jest obecnie w wielkiej potrzebie. Panie Prezydencie rower nie nie truje! Czas dokończyć budowę tras rowerowych.

„Budżet inwestycyjny Wrocławia jest rekordowy”

Swoje stanowisko w sprawie inwestycji w komunikację miejską i infrastrukturę rowerową przedstawił także magistrat. Patryk Załęczny z biura prasowego urzędu miejskiego wyjaśnia:

Trzeba zaznaczyć, że tegoroczny budżet inwestycyjny Wrocławia jest rekordowy, bowiem to ponad miliard złotych na budowę tras rowerowych, nowych linii tramwajowych i wielu innych bardzo ważnych zadań. Co więcej, jeśli chodzi o same inwestycje w komunikację miejską – od początku kadencji prezydenta Jacka Sutryka na jej rozwój Wrocław przeznaczył 1 mld zł – w tym czasie na ulice naszego miasta wyjechało 200 nowych autobusów, 40 niskopodłogowych tramwajów, zmodernizowane zostały 42 kolejne tramwaje. Ponadto, realizujemy przetargi na dostawę kolejnych 86 nowych tramwajów i 11 autobusów elektrycznych.

W kontekście poprawy jakości komunikacji zbiorowej nie możemy zapominać także o trwającej TORYwolucji, na którą każdego roku przeznaczamy 80 mln zł. Jednocześnie trwają we Wrocławiu prace inwestycyjne przy budowie dwóch nowych linii tramwajowych – za ponad pół miliarda złotych – mowa o tramwaju na Popowice i na Nowy Dwór. A przed nami także budowa nowych mostów Chrobrego, po których będzie przebiegała, 1,7-kilometrowa, wyczekiwana trasa tramwajowa na Swojczyce.

Z kolei, jeśli chodzi o infrastrukturę rowerową: tylko w tym roku przybędzie nam ponad 20 km nowych tras rowerowych (na infrastrukturę rowerową i edukację przeznaczamy ponad 37 mln zł), a tych we Wrocławiu mamy już ponad 1300 km. Tu należy także pamiętać, że infrastruktura rowerowa powstaje również  przy okazji realizacji wielkich inwestycji, jak TAT czy tramwaj na Popowice, a powstające tam ścieżki nie są ujęte w programie rowerowym. Warto zaznaczyć, że od początku kadencji prezydenta Jacka Sutryka mieszkańcy mogą korzystać z dodatkowych ponad 50 km tras rowerowych!

Zdjęcie główne: DAS