Grupa wolontariuszy z Przedmieścia Oławskiego zakończyła cykl szkoleń przygotowujących ich do roli lokalnych liderów. Sprawdzili swoje kompetencje odnawiając, wspólnie z mieszkańcami, podwórko przy ulicy Komuny Paryskiej 63.
Naszym rozmówcą jest Cezary Stańczyk, jeden z inicjatorów rewitalizacji i uczestnik Akademii Liderów Przedmieścia Oławskiego.
Jak trafiłeś do Akademii Liderów?
Moja historia udziału w Akademii zaczęła się od innego projektu – od Szlachetnej Paczki. W czasie marcowego lockdownu, chcieliśmy wspólnie z koleżanką pomagać rodzinom, które poznaliśmy podczas „paczkowego” wolontariatu. Centrum Aktywności Lokalnej Przed•Pokój H13 udostępniło nam miejsce na pomoc żywnościową, która trafiła do potrzebujących. Poznałem tam ludzi ze Stowarzyszenia TuRazem. Zaproponowano mi udział w Akademii Liderów, której zadaniem było przygotowanie grupy wolontariuszy do działania na rzecz lokalnej społeczności.
Po cyklu szkoleń przyszedł czas na wyjście w teren. Pracowaliśmy w trzech grupach. Celem mojej było znalezienie sposobu na integrację mieszkańców. Na Przedmieściu Oławskim powstało wiele nowych budynków, utrzymuje się jednak bardzo wyraźna granica pomiędzy społeczeństwem starego „Trójkąta” i nowego „Przedmieścia”. Naszym zadaniem było stworzenie jakiegoś miejsca lub zorganizowanie akcji, gdzie te dwie grupy mogłyby się poznać i zrobić coś wspólnie.

Zdobywanie kompetencji, szukanie rozwiązań
Podział na stary „Trójkąt” i nowe „Przedmieście” widać nawet na podwórku, które remontowaliście. Pomiędzy starymi i nowymi blokami stoi dwumetrowy mur.
Po drugiej stronie muru jest ogródek jednego z mieszkańców. Zgodnie z obietnicą dewelopera, miał on zostać ogrodzony płotem, lecz niestety tak się nie stało. Młodzież urządzała tam mecze piłki nożnej, było też kilka prób włamania. Właściciel wziął sprawy w swoje ręce i tak powstał mur. Nie było to odgrodzenie się od mieszkańców, ale raczej od problemów, które faktycznie występowały. Właściciel terenu był finalnie jednym z najbardziej zaangażowanych uczestników renowacji, jako pierwszy przyszedł pomagać nam w nasadzeniach.
Jesteś pracownikiem budowlanym, pracujesz na żurawiach. Czy udział w tak dużej inicjatywie był trudny?
Poświęciliśmy na to wiele swojego wolnego czasu. Przez siedem miesięcy uczestniczyliśmy w warsztatach kompetencji liderskich – z zakresu kierowania ludźmi, szukania i kreowania potrzeb, zarządzania projektem metodą „design thinking”. Wiedza, którą zdobyliśmy nakierowała nas na to, co zrobiliśmy. Wspólnie z grupą drugą, która miała zająć się rewitalizacją jakiejś części osiedla zdecydowaliśmy, że angażując okoliczną społeczność wyremontujemy podwórko przy Komuny Paryskiej 63.

Spotkanie po jednej stronie muru
Jak Wam się udało przyciągnąć mieszkańców?
Mieszkańcy sami zaczęli przychodzić, gdy zobaczyli, że coś się dzieje. Obserwowali, doradzali, a potem wspólnie z nami zabrali się do pracy. Pierwszym etapem była renowacja podwórka – przekopanie ziemi, nasadzenie roślin. Potem malowaliśmy mur podkładem i białą farbą. Finałem akcji był sobotni event i malowanie muralu.
Niestety, nie wszystko poszło tak jak planowaliśmy. Ze względu na covid musieliśmy odwołać występy artystów. Odbyły się za to warsztaty, organizowane między innymi przez MOPS. Wymienialiśmy elektrośmieci na sadzonki, mieszkańcy mogli zapoznać się z profilaktyką nowotworów, była też Straż Miejska. Warto wspomnieć o firmie ecoEevolution, która podarowała nam farby ekologiczne, antysmogowe. Metr kwadratowy takiej farby oczyszcza powietrze tak, jak dwudziestoletnie drzewo. Kosmiczna technologia.
Na odmalowanej przestrzeni powstał mural – namalowali go artyści z grupy ART JTM. Drzewka, które zostały zasadzone, mają swoich „mecenasów” – osoby, które kupiły je na Wrocławskim Balu Nadziei HOPE. Swoje drzewko ma nawet prezydent Jacek Sutryk, zasadził je osobiście wiceprezydent Sebastian Lorenc.
Kto wam w tym wszystkim pomagał?
Wysłaliśmy do Biura Prezydenta prośbę o objęcie wydarzenia honorowym patronatem, dzięki czemu udało się zaprosić kilku gości z organizacji miejskich. Pomogła nam radna pani Edyta Skuła. Oczywiście nic by się nie udało bez sponsorów, którzy uwierzyli w nasz pomysł. Największym motorem do działania było jednak zaangażowanie i wdzięczność mieszkańców – widzieliśmy, że nasze działania są dla nich ważne.

Jakie są wasze dalsze plany?
Przede wszystkim chcieliśmy dokończyć mural. Z zaoszczędzonych pieniędzy planujemy zakupić pojemniki na psie odpadki. Uzyskaliśmy od miasta deklarację, że zostanie wyrównana droga na podwórko i powstanie wiata śmietnikowa. Najbliższy czas to pewnie będzie ustalanie szczegółów.
Teraz najbardziej chcielibyśmy odpocząć, ochłonąć, bo to był bardzo intensywnie spędzony czas. Wszyscy pracujemy zawodowo i na działalność społeczną poświęcamy swoje wolne godziny, jesteśmy zmęczeni. Praca ta daje nam jednak mnóstwo satysfakcji, spędzamy czas z ludźmi, nawiązujemy nowe znajomości, robimy coś dobrego i widzimy pozytywne efekty swoich działań więc pewnie wkrótce… gdzieś o nas znowu usłyszycie.

