Tydzień temu można było jeździć po chodnikach sankami, a dziś – pojawiają się pierwsi ludzie w krótkich spodniach. Skąd te wahania temperatur? Wyjaśniają naukowcy Uniwersytetu Wrocławskiego.
Artur Łuczak, mieszkaniec Ołbina, ojciec dwóch córek, ciągle wspomina zeszłotygodniowe wyprawy na sanki do parku Tołpy.
– Ostatni taki śnieg był we Wrocławiu może z 20 lat temu – opowiada. – Mieszkałem wtedy przy mostach Warszawskich, jeździliśmy na łyżwach po zamarzniętym kanale. Dziś bym już się na to nie odważył, ale na sankach byliśmy codziennie. Martwiłem się tylko, że jak śnieg się roztopi, to będzie straszna plucha, ale wszystko wyschło w ciągu dwóch dni. Dziś córka, zamiast na sankach, pojechała do szkoły na rowerze.
Obniżenie temperatury jest skutkiem ocieplenia klimatu
Dr Marek Błaś, klimatolog z Uniwersytetu Wrocławskiego, wyjaśnia, co dzieje się ostatnio w pogodzie. Fale chłodu, które w ostatnich tygodniach występowały w różnych rejonach świata, są paradoksalnie spowodowane… ociepleniem klimatu.
– W okresie zimowym -15°C to nie jest nic nadzwyczajnego. +17°C to też jeszcze nie jest ekstremum, choć zdarza się rzadko. Natomiast różnica w ciągu tygodnia wynosząca ponad 30°C to wyjątkowe zjawisko, które zdarza się maksymalnie raz na kilkanaście lat. Wynika ono z rozpadu wiru polarnego, który jest efektem globalnego ocieplenia klimatu – mówi naukowiec.
Z powodu globalnego ocieplenia cieplejsze powietrze pojawiło się na wyższych wysokościach, co spowodowało rozpad znajdującego się tam wiru polarnego. To z kolei wywołało spływ chłodnego powietrza w postaci „jęzorów chłodu” na niższe wysokości. Ich skutkiem były wyjątkowo niskie temperatury w różnych rejonach świata. Przykładowo jeszcze kilka dni temu obserwowaliśmy wyjątkowo chłodne masy powietrza w Stanach Zjednoczonych. Dotarły one aż do Teksasu, gdzie zostały pobite ponad stuletnie rekordy temperatur.
– Ocieplenie klimatu nie oznacza, że każdy kolejny rok będzie cieplejszy od poprzedniego. Może się zdarzyć wręcz przeciwnie – objawami ocieplenia mogą być fale chłodu, co mieliśmy okazję zaobserwować w ostatnich tygodniach. Bardzo ważne jest, abyśmy dostrzegali wyraźną różnicę między pogodą a klimatem. Mrozy, których doświadczyliśmy w zeszłym tygodniu, nie oznaczają ochłodzenia klimatu. A jeśli tegoroczny marzec okaże się bardzo ciepły, to również nie będzie oznaczało, że klimat się ociepla. Są to tylko krótkoterminowe zjawiska pogodowe. Jeśli chcemy rozmawiać o zmianach klimatycznych, musimy wziąć pod uwagę skalę minimum trzydziestoletnią – mówi dr Marek Błaś.

Czy czeka nas rozwój winiarstwa?
Oszczędzamy na ogrzewaniu, jeździmy na sankach, być może wkrótce będzie możliwa masowa hodowla winogron – zmiany pogody mogą cieszyć, ale jak podkreśla dr Marek Błaś – korzyści są krótkoterminowe. Konsekwencjami zachodzącego procesu są gwałtowne zjawiska atmosferyczne, wzrost temperatury średniorocznej, wzrost liczby dni upalnych, coraz silniejsze wiatry i inne ekstremalne zjawiska pogodowe. Powoduje to duże straty finansowe, nawet na poziomie gospodarstw domowych. Rachunki za klimatyzację w lecie rosną nieporównywalnie szybciej, niż spadają koszty zimowego ogrzewania.
– Wzrost temperatur może powodować kłopoty z suszą, co też obserwowaliśmy już w ostatnich latach. Ciepłe zimy powodują, że brakuje nam wody pochodzącej z topnienia pokrywy śnieżnej. Jeśli do tego jeszcze wiosną trafi się nam niska suma opadów atmosferycznych, może mieć to dramatyczne skutki dla rozwoju roślin i rolnictwa – wyjaśnia dr Marek Błaś.
Nauka i społeczeństwo przeciwko zmianom klimatu
Na Uniwersytecie Wrocławskim powstał Interdyscyplinarny Zespół ds. Zmian Klimatu. Ma wypracować rozwiązania, które uczelnia mogłaby wprowadzić, by włączyć się w próbę powstrzymania, lub przynajmniej spowolnienia, procesu ocieplania klimatu. Tym zagadnieniem zajmuje się także wiele oddolnych ruchów społecznych, między innymi Extinction Rebellion.
Foto główne: Beata Ratuszniak-Matejuk

