Piłkarki AZS-u Wrocław wyszły na boisko niesamowicie zdeterminowane. Wiedziały, że zdobycie trzech punktów w tym spotkaniu jest na wagę złota. Niestety, kolejny raz zabrakło szczęścia – dziewczyny muszą zadowolić się jednym punktem.
Klub Sportowy Akademicki Związek Sportowy Wrocław (KS AZS Wrocław) został założony w 1997 roku. Jest polskim kobiecym klubem piłkarskim, który w ciągu dwudziestu lat istnienia ma na swoim koncie wiele sukcesów. Ostatni mecz niestety nie należy do najlepszych, ale bądźmy dobrej myśli – wszystko, czego trzeba piłkarkom, to nasz gorący doping przy następnych spotkaniach.
Dnia 15.10.2016r. zawodniczki AZS-u Wrocław rozegrały 10. kolejkę Ekstraligi. Tym razem ich rywalem był zespół AZS PSW Biała Podlaska. Obu drużynom grozi umieszczenie w grupie spadkowej. – Na pewno nie lekceważymy przeciwnika. Te punkty są nam bardzo potrzebne, więc gramy o pełną pulę – powiedział przed meczem szkoleniowiec Wrocławianek – Radosław Bella. Niestety, na boisku tego dnia nie zobaczyliśmy kluczowej zawodniczki, Joanny Wróblewskiej, która ze względu na kontuzję musi zrobić sobie miesiąc przerwy od gry. – Mecze wyjazdowe zawsze są o wiele trudniejsze, tym bardziej, że gramy z przeciwnikiem, który jest znany z tego, że jest waleczny, ma swój styl i zawodniczki, które świetnie operują piłką. Niemniej jednak mój zespól przyjechał do Wrocławia powalczyć – skomentował trener Robert Różański.
Podopieczne trenera Radosława Belli zdecydowanie dominowały na boisku tego dnia. Już w pierwszych minutach Monika Koziarska dośrodkowała piłkę do Marty Cichosz, która precyzyjnie oddała strzał głową i trafiła prosto do siatki. Niestety sędzina uznała, że Cichosz była na spalonym, tym samym nie uznając gola. Kolejnej sytuacji nie wykorzystała Sylwia Matysik, która po otrzymaniu piłki w pole karne, od wspomnianej wcześniej Marty Cichosz, poślizgnęła się i przestrzeliła. Dominika Grabowska także miała okazję do zmiany wyniku, jednak akcja nie zakończyła się sukcesem – Anna Sosnowska sfaulowała ją w polu karnym. Sędzina, na nieszczęście biało-czerwonych, nie dopatrzyła się nieprzepisowego zagrania.
Ekipa z Białej Podlaski również nie próżnowała. W drugiej połowie Klaudia Lefeld oddała groźny strzał zza szesnastki, Anna Bocian wybiła futbolówkę, przy której natychmiast znalazła się ofensorka przyjezdnych, Krystyna Kusiak, i pozwoliła bramkarce AZS-u Wrocław po raz kolejny uratować honor. Zaledwie kilka minut później z piłką w polu karnym gospodarzy znalazła się Dominika Gąsieniec i z półobrotu uderzyła w słupek. Sytuacja na pewno skończyłaby się inaczej, gdyby nie Karolina Ostrowska i niezawodna tego dnia – Anna Bocian.
Spotkanie zakończyło się ostatecznie remisem 0:0, co daje po jednym punkcie dla obu zespołów. – Stworzyłyśmy sobie mnóstwo dogodnych sytuacji, w których zabrakło wykończenia. Do tego dwa niepodyktowane rzuty karne przez sędzinę… To jest już za nami, teraz skupiamy się tylko i wyłącznie na kolejnym meczu, który rozegramy już za dwa tygodnie w Gdańsku – skomentowała po meczu Marta Cichosz. – Byłyśmy lepszy zespołem, jednak zabrakło nam szczęścia. Dodatkowo skrzywdzono nas niesprawiedliwym osądem sędziny, która zadecydowała, że nie ma podstaw do podyktowania rzutu karnego, podczas, gdy był ewidentny faul… – powiedziała Dominika Grabowska.
W przyszłym tygodniu piłkarki pauzują. To dobry czas, by naładować baterie i przygotować się do starcia ze Sztormem AWFiS Gdańsk. Drużyna ta znajduje się u dołu tabeli, jednak ma do rozegrania jeszcze jeden zaległy mecz. Miejmy nadzieję, że w tym spotkaniu zostanie przerwana zła passa podopiecznych Radosława Belli.
AZS Wrocław: Bocian – Turkiewicz, Grec, Ostrowska, Olszewska – Falborska, Matysik – Koziarska, Grabowska, Kwapisz (65’ Lipka) – Cichosz



