Mamy to szczęście żyć w jednym z najcieplejszych miast Polski. Gdy reszta kraju wciąż wypatruje wiosny, we Wrocławiu najpewniej już widać pierwsze pąki. Są jednak chwile, w których tęsknie spoglądamy w stronę dalekiego południa.
Jak daleko stąd do najbliższego raju? Jakieś cztery i pół tysiąca kilometrów. Odległość może wydawać się przerażająca. Jednak ta kanaryjska wyspa jest dla wrocławian dość łatwo dostępna – dzieli nas od niej pięć i pół godziny bezpośredniego lotu. Choć jest to najdłuższy rejs oferowany ze Strachowic, nasza cierpliwość zostanie sowicie wynagrodzona.
Wyspy Kanaryjskie przyciągają turystów przez cały rok. Wabią piękną pogodą, oceaniczną bryzą i stosunkowo stałymi temperaturami. Teneryfa jest czołowym kierunkiem dla spragnionych słońca Europejczyków – co roku odwiedza ją około 5 milionów turystów. Jest to też największa wyspa z całego archipelagu i jedna z najbardziej zróżnicowanych krajobrazowo. Ma do zaoferowania zarówno gorące atlantyckie plaże, jak i górskie szlaki. Pustynne i leśne widoki. Wulkany i wąwozy. Miasta zabytkowe i kosmopolityczne. Klimat gorący i łagodny. Tego wszystkiego można doświadczyć na wyspie o powierzchni nieco ponad 2000 km kwadratowych. Trudno więc dziwić się milionom przybywających tu turystów, chcących przeżyć swój wyczekany urlop.

Klimatyczne zamieszanie
W przewodnikach czytamy o Teneryfie jako wyspie wiecznej wiosny. Podaje się, że latem doświadczamy tu średnich temperatur 24-25 stopni Celsjusza, zimą natomiast 17-18 st. C. Należy jednak wziąć pod uwagę, że są to średnie wartości liczone dla całego rejonu. Kwestia tutejszego klimatu jest bardziej złożona. Występują tu dwie strefy klimatyczne: subtropikalna i śródziemnomorska. Spory wpływ na odczuwanie temperatury mają dwa prądy morskie: ciepły Golfstrom i chłodny Kanaryjski. A głównym sprawcą zamieszania klimatycznego jest usytuowany na środku wyspy potężny wulkan Teide, który wyznacza granicę między gorącym południem i umiarkowaną północą. Na północy wyspy możemy podziwiać bujną roślinność i doświadczyć deszczu. Południe natomiast przez cały rok oferuje niemal pustynne krajobrazy i afrykańskie słońce. Jeśli zapragniemy zmiany, nie ma problemu: wsiadamy do samochodu i przemieszczamy się o kilkadziesiąt kilometrów.
Sięgając szczytu
Pico del Teide mierzy 3718 m n.p.m., a jego wysokość od dna morskiego to 7500 m. Jest uznawany za wulkan czynny – jego ostatnia erupcja wystąpiła w 1909 roku. Jak się tam dostać? Przede wszystkim, jeśli masz zamiar dotrzeć na sam szczyt, pomyśl o tym kilka miesięcy wcześniej. Teide znajduje się na terenie chronionego parku narodowego i liczba osób na szlaku ma swoje dzienne ograniczenia. Należy więc wejść na stronę internetową rezerwatu i zawnioskować o zezwolenie na wejście w określonym terminie. Wówczas korzystasz ze szlaku nr 10, prowadzącego do samego krateru. Dla osób bez doświadczenia w wędrówkach wysokogórskich (które naprawdę się przyda – ciśnienie na tej wysokości jest bardzo niskie, a powietrze rzadkie) dostępne są inne szlaki prowadzące do punktów widokowych, niewymagające zezwoleń. Trasy te również gwarantują nieprawdopodobne krajobrazy i zapierające dech w piersiach widoki.

Pico del Teide, fot. Antonio BF z Pixabay
Jeśli planujesz pobyt w porze zimowej, monitoruj informacje pogodowe i sprawdź, czy na pewno drogi będą otwarte, a kolejka linowa czynna. Teide w tym czasie bywa pokryty śniegiem (ku radości miejscowych, dla których jest to niesamowita atrakcja), co często powoduje utrudnienia i zamknięcia tras. Oczywiście trzeba wziąć pod uwagę zupełnie inne warunki atmosferyczne: obowiązkowo należy zabrać ciepłe ubrania, nakrycie głowy, wysoki filtr przeciwsłoneczny i porządne buty.
W stronę południa
Gorące wybrzeże Costa Adeje to skupisko trzech kurortów (Costa Adeje, Las Americas oraz Los Cristianos). Powstały całkiem niedawno, bo w latach 70. XX wieku, i stworzono je całkowicie na potrzeby turystyczne. To kierunek dla wielbicieli ofert all inclusive i wakacyjnego zgiełku. Mnóstwo tu restauracji, barów, butików i nocnych rozrywek. Znajdziesz także kilka szerokich, choć najczęściej zatłoczonych plaż. Jeśli jednak szukasz autentycznego kanaryjskiego życia, nie jest to miejsce dla Ciebie – trudno tu nawet znaleźć lokalne jedzenie.
Gdzie w takim razie powinni udać się spragnieni słońca, ale i bardziej kanaryjskich klimatów? Pozostać na południu, ale przemieścić się nieco za wschód, gdzie przy górze Montaña Roja przycupnęło miasteczko El Medano: mekka wind- i kitesurferów. Tu również biegnie przybrzeżna promenada pełna knajpek, butików i kawiarni, lecz atmosfera jest zgoła inna niż na Costa Adeje. Przede wszystkim można tu poobserwować prawdziwe życie mieszkańców wyspy. Widzisz ich rano spotykających się na kawie, a wieczorem na kolacji. Dostrzegasz dzieci bawiące się do późna na placu w centrum miasteczka. W weekend możesz pójść na targ i kupić świeże warzywa, owoce czy sery z lokalnych gospodarstw. Bez problemu znajdziesz tu mnóstwo miejsc oferujących wyborną kanaryjską kuchnię.
Fani kąpieli słonecznych docenią dwie plaże. Szeroka miejska, ze złotym piaskiem, ciągnie się wzdłuż promenady. Z kolei za górą Montaña Roja znajduje się rozległa plaża o ciemnym, wulkanicznym piasku z mieniącymi się w słońcu drobinkami. Odcinek leżący bliżej góry upodobali sobie naturyści, co wrażliwcy powinni wziąć pod uwagę. Warto także wiedzieć, że El Medano nie bez powodu jest uwielbiane przez miłośników sportów wodnych: raz wieje tu mocniej, raz słabiej, ale praktycznie bez przerwy.
Za gorąco? Ruszamy na północ
Autostradą TF-1 w około 40 minut dojedziesz do mieszczącej się na północnym wschodzie wyspy jej stolicy – Santa Cruz de Tenerife. Miasto przyciąga turystów nowoczesną architekturą, łagodnymi temperaturami i piękną roślinnością. Jest znane z hucznie obchodzonego co roku karnawału. To druga, po Rio de Janeiro, największa na świecie fiesta. Trwa ponad tydzień i ani na chwilę nie zwalnia tempa! Ulice zamieniają się wtedy w roztańczone parkiety, gdzie Kanaryjczycy w kolorowych kostiumach balują dzień i noc.

Z Santa Cruz graniczy historyczne miasto La Laguna. Możesz się tam łatwo dostać tramwajem – ostatni przystanek znajduje się tuż przy starym mieście. Wygląd starówki nie zmienił się praktycznie od XVI wieku i jest ona wpisana na listę dziedzictwa UNESCO.
Kierując się dalej na północ, w kierunku masywu gór Anaga, natrafisz na pocztówkową plażę Teneryfy – Playa de las Teresitas. Pierwsze, na co zwracasz uwagę, to delikatny, złoty piasek. Nie jest on naturalny – został przywieziony aż z afrykańskiej Sahary. Drugim charakterystycznym punktem jest falochron ustawiony kilkanaście metrów od brzegu oceanu. Dzięki niemu tafla wody jest praktycznie płaska i – co za tym idzie – kąpiel zdecydowanie bezpieczniejsza, a woda cieplejsza. Atutem tego miejsca jest stosunkowo niewielkie zatłoczenie – na plaży przebywają głównie okoliczni mieszkańcy.
Stąd już tylko rzut kamieniem do parku krajobrazowego Anaga obejmującego nie tylko góry, ale i endemiczną roślinność, spektakularne wąwozy i doliny przetykane gdzieniegdzie malutkimi osadami. Na tym terenie mieszka około 2 tys. osób trudniących się głównie uprawą drzew owocowych, batatów i winorośli. Drogi są tutaj kręte i wąskie – wskazane jest, by auto prowadził opanowany i doświadczony kierowca. Miłośnicy górskich wędrówek zachwycą się trasami trekkingowymi. Jeśli pogoda będzie sprzyjać, czekają Cię nieprawdopodobne wprost widoki! Jedźmy dalej, na północny zachód Teneryfy.
Na końcu świata
By rozpocząć najbardziej emocjonującą trasę na wyspie, dojedź do miejscowości Santiago del Teide. Stamtąd już tylko około 5 km dzieli Cię od celu. Ale niech nie zwiedzie Cię ta skromna odległość.
Wioska Masca
Zjawiskowa wioska Masca, legendarne schronienie piratów, kryje się na wysokości około 600 m n.p.m. na zboczach masywu Teno. Do czasu wybudowania drogi w latach 60 XX w. była bardzo trudno dostępna, wręcz odcięta od świata. Teraz prowadzi do niej ekstremalnie kręta i stroma szosa – najpierw w górę do skarpy, a następnie ostro w dół. Tutaj mijanka z autokarem zapewnia zastrzyk adrenaliny na długi czas. Jeśli nie jesteś wprawionym na górskich drogach kierowcą, lepiej odpuść i wybierz dojazd autobusem (przystanek znajdziesz w Santiago del Teide). Jeśli zdecydujesz się podjąć wyzwanie, z pewnością pokonanie tej trudnej trasy sprawi Ci dużą satysfakcję.
Stojąc na skraju wioski, podziwiasz majaczącą między zboczami sąsiednią wyspę La Gomerę. Słyszysz gitarową przygrywkę ulicznego artysty oraz nawoływanie sprzedawcy owoców. Spacerujesz w dół wąskimi uliczkami, odkrywając malutkie zaułki. Wyobraźnia podsuwa obrazy sprzed kilkudziesięciu lat, gdy dotrzeć tu można było jedynie na osiołku. Dziś Masca nie jest wolna od komercji. Nie brakuje tu restauracji i sklepów z pamiątkami, kawiarni z tarasami widokowymi. Jednak duch ukrytej przed światem wioski pirackiej nadal krąży w kamiennych uliczkach.
To zaledwie kilka miejsc wartych odwiedzenia na tej pełnej różnorodności wyspie. Wyspie, na której każdy odkrywa swój zakątek, leżący często gdzieś daleko od turystycznych szlaków.
Warto wiedzieć
Na Wyspach Kanaryjskich istnieją lokalne święta wolne od pracy (obchodzone czasem nawet tylko w obrębie jednej wyspy). Dodatkowo, gdy święto wypada w sobotę lub niedzielę, przenoszone jest na najbliższy dzień roboczy. Warto sprawdzić ich terminy przed planowanym wyjazdem – można się natknąć na trudności związane np. ze zrobieniem zakupów.
Teneryfa nie obfituje w oznaczenia w języku angielskim, co bywa problematyczne np. na przystankach. Warto mieć ze sobą mały słownik hiszpański lub aplikację w telefonie.

Rdzenni mieszkańcy wyspy są mocno wyluzowani, nawet jak na południowców. Niech więc nie zdziwią Cię pogawędki z panią kasjerką, mimo długiej kolejki, czy korek spowodowany pogodną rozmową Kanaryjczyków przez opuszczone szyby samochodów. Jeśli ktoś się denerwuje, to znaczy, że nie jest stąd.
Joanna Burbo

