O wystawie „Raj doczesny komunistów” w Centrum Historii Zajezdnia z twórcą ekspozycji, dr. Łukaszem Kamińskim, rozmawia Karol Białkowski.

Karol Białkowski: Rozmawiając o komunizmie, zwykle skupiamy się na własnej historii i na tym, że ten system już bezpowrotnie minął. Tymczasem wystawa postrzega tę rzeczywistość znacznie szerzej. Dlaczego globalne spojrzenie na komunizm jest tak istotne?

Dr Łukasz Kamiński: Warto patrzeć na dzieje komunizmu całościowo i nie ograniczać się tylko do doświadczeń poszczególnych narodów. Tylko wtedy uda nam się w pełni zrozumieć, na czym on polegał. Oczywiście w Polsce tych wszystkich kluczowych elementów doświadczyliśmy, ale niekiedy w znacznie mniejszym stopniu. Nawet rozszerzenie tej perspektywy na naszych najbliższych sąsiadów pozwala nam zrozumieć dużo więcej. Przykład? Kościół po 1956 roku zachował w Polsce swoją silną pozycję w społeczeństwie, ale to jest wyjątek, a nie reguła. Stąd na wystawie pokazujemy między innymi różaniec biskupa, a później kardynała Jana Chryzostoma Korca, który przez blisko 40 lat był biskupem podziemnego Kościoła w Czechosłowacji.

Wystawa wychodzi jednak ze swoją perspektywą poza Europę, zwłaszcza do Azji. Pokazujemy, do czego doprowadziły próby stworzenia raju na ziemi w postaci komunizmu, ale i przyspieszanie tego procesu podejmowane np. w maoistowskich Chinach lub w Kambodży w czasie  rządów Czerwonych Khmerów. Celem ekspozycji jest więc danie odwiedzającym szansy na pełne poznanie, czym był komunizm, i czym – niestety – wciąż w wielu miejscach świata jest.

To, że komunizm nie jest zamkniętym rozdziałem, a jego założenia wciąż są realizowane, może być dramatycznym odkryciem…

To jest często niedostrzegane nie tylko w Polsce: zagrożenie i element współczesnej rzeczywistości. Gdy niedawno przypominano setną rocznicę rewolucji październikowej, wiele inicjatyw czy analiz z nią związanych zamykało się na przełomie lat 80. i 90. XX wieku, czyli wraz z upadkiem komunizmu w Europie Środkowo-Wschodniej i rozpadem Związku Radzieckiego. Tymczasem jest na świecie pięć państw, w których komunizm przetrwał. To również pokazujemy na wystawie. Końcowym akcentem ekspozycji jest wybór tweetów z ubiegłego roku, które pokazują, że wszystkie zjawiska, o których mówimy, dalej są obecne w świecie. Chcieliśmy też zwrócić uwagę, że Chiny, które często nie są już traktowane jako państwo komunistyczne ze względu na uwolnienie rynku, pod względem systemu politycznego, ideologii, sposobu traktowania religii i mniejszości narodowych pozostają bardzo twardym państwem komunistycznym. Niestety, eksperyment budowania raju na ziemi nadal trwa.

Nasza wystawa zwraca uwagę na jeszcze jeden aspekt. W miarę upływu czasu widzimy, że zapomina się, czym był komunizm. Ta ideologia dosłownie bądź w nowych wcieleniach – zaczyna zyskiwać popularność nie tylko w Europie. Ekspozycja ma uświadamiać, że komunizm wciąż zatruwa ludzkie umysły.

Wydaje się, że systemy totalitarne w kulturze euroatlantyckiej są jednoznacznie i równo potępiane oraz że istnieje jasny zakaz ich propagowania, jak choćby w prawodawstwie polskim. Z tego, co Pan mówi, wynika, że w rzeczywistości tak nie jest. Dlaczego?

Tak się dzieje na całym świecie. Najlepszym i wielokrotnie wykorzystywanym przykładem jest kwestia symboliki nazizmu i komunizmu. O ile nie wyobrażamy sobie, żeby ktoś mógł po ulicach jakiegokolwiek miejsca w Europie spacerować w koszulce ze swastyką, to jak najbardziej spotykamy ludzi, którzy mają na swoim ubiorze sierp i młot. Podobnie nie spotkamy osoby w koszulce z wizerunkiem Adolfa Hitlera, ale z portretem Lenina, Stalina, Mao Zedonga czy Che Guevary już tak. To bardzo poważny problem, który wynika m.in. z tego, że nazizm trwał stosunkowo krótko, został pokonany i jednoznacznie potępiony. Natomiast komunizm przetrwał bardzo długo, współistniał z systemami demokratycznymi, zarażał swoją ideologią ludzi w tych państwach, których nie objął, i upadł w pewnym oddaleniu czasowym od swoich największych zbrodni. Nie zmienia to jednak istoty rzeczy.

Rzeczywiście, po 1956 roku w Europie Środkowo-Wschodniej terror systemu zmalał, ale jeśli trzeba było użyć przemocy na masową skalę – wielokrotnie to później robiono, i to do ostatnich dni. Wystarczy przypomnieć, jak wyglądał upadek komunizmu w Rumunii i Albanii czy rozpad Związku Radzieckiego. Nie obyło się bez rozlewu krwi. Fakt upływu czasu od największych zbrodni pozwala ludziom usprawiedliwiać i nie dostrzegać istoty zła. To musi się zmienić, jeśli chcemy zapobiegać kolejnym eksperymentom, które pociągną za sobą miliony ofiar. Musimy uświadamiać.

Tytuł wystawy to „Raj doczesny komunistów”, a jednocześnie nawiązuje ona do „kręgów piekielnych” z „Boskiej komedii” Dantego. Raj i piekło – kompletne przeciwieństwa. Jaki był pomysł na tę wystawę?

Inspiracją był tytuł książki prof. Adama Krzyżanowskiego, który na początku lat 50. XX w. napisał historię Związku Sowieckiego. Prowokuje on do myślenia o tym, do czego prowadzi próba budowa raju na ziemi. Komuniści chcieli rozwiązać wszystkie problemy: ekonomiczne, polityczne i społeczne. Według Marksa komunizm miał być ostatnią fazą rozwoju ludzkości, w której zanikną wszelkie podziały, napięcia i konflikty. To była utopia. Rewolucja bolszewicka w Rosji od razu pokazała, że próba budowy raju na ziemi oznacza budowę bardzo realnego piekła. To jest najważniejsza przestroga płynąca z wystawy. Piekło to, za Dantem, uporządkowaliśmy w dziewięć kręgów. Tu warto podkreślić, że ekspozycja nie opowiada tylko o zbrodniach, ale również o innych aspektach, które sprawiły, że życie milionów ludzi stawało się doświadczeniem piekła: o nędzy gospodarczej, o wszechogarniającym kłamstwie, o walce z każdą religią.

Z drugiej strony wystawa jest też pomnikiem…

Tak. To pomnik nie tylko ofiar, ale również bohaterów. Te ciemne kręgi piekła przecina jasna oś bohaterów. Wielu z nich straciło życie, bo przeciwstawili się złu. Liczby ofiar komunizmu tak naprawdę nie znamy. Najbardziej rozpowszechnione szacunki mówią o około 100 milionach, ale nie znamy dokładnej liczby zmarłych m.in. w wyniku Wielkiego Głodu w Chinach.

Nie znamy też imion i nazwisk zdecydowanej większości ofiar komunizmu i to jest ogromny sukces tych, którzy ich zamordowali. Taki był ich cel: wymazać zamordowanych z historii. Mam nadzieję, że stopniowo uda nam się to zapomnienie przełamywać.

W jaki sposób każdy z nas może walczyć o tę pamięć o ofiarach, ale również o właściwe rozumienie systemu komunistycznego?

Mamy dziś wiele możliwości, by dawać świadectwo naszej pamięci – przez udział w uroczystościach, ale również wspieranie projektów, które prowadzą do przełamywania anonimowości ofiar. Warto pomagać tym, którzy dziś zmagają się z komunizmem. Przekazujmy nasze doświadczenie, rozmawiajmy z młodymi ludźmi – wiedza o systemach totalitarnych może stać się szczepionką, która uchroni ich przed wirusem jakiejś nowej, zmutowanej wersji komunizmu lub nazizmu. Zacząć można od wspólnego zwiedzenia wystawy „Raj doczesny komunistów”. Zapraszamy.

Karol Białkowski