Kampus Politechniki Wrocławskiej nie wydaje się najbardziej oczywistym miejscem na spacer. Polubią go jednak miłośnicy spokoju, harmonijnej architektury i… miejskich plaż.
Na dawnym parkingu pod budynkiem C-3 stoi teraz Technopolis I. Wiele lat temu była tam ławka, na której przesiadywałam pod Wydziałem Elektroniki, wyglądając wśród tłumu znajomej sylwetki przyszłego męża. Politechnika Wrocławska – to miejsce, gdzie odbywało się wiele moich własnych randek. Spróbuję pokazać Wam romantyczno – spacerowe oblicze kampusu uczelni.
Romantyczny spacer i rodzinna wycieczka
Na wycieczkę można bezpiecznie zabrać dzieci – teren Politechniki jest obszarem z ograniczonym ruchem samochodowym. Jest pięknie, bezpiecznie, można biegać, jeździć na rowerze, poszukać skrzynek geocache a spacer zakończymy plażowaniem i spotkaniem z ambitną załogą krasnoludków.
Wycieczkę proponuję zacząć pod budynkiem D20 – wysoki, przeszklony budynek stoi w południowej części placu Grunwaldzkiego i stanowi elegancką bramę na kampus. Po wejściu ukaże nam się wielka bryła węgla – „doklejona” do budynku Technopolis I komora akustyczna. Sala służy do badań dźwięku: sprzętu nagłośnieniowego, rozchodzenia się muzyki, głosu, instrumentów. Jest to jedyna tego typu inwestycja w tej części Europy.
Skręcamy w prawo, do przejścia w kierunku budynku C-13. Szukamy szerokiego dziedzińca, otoczonego przyjemną, współczesną architekturą, ze słynnym „serowcem” na czele. Teren jest piękny, harmonijny, elegancki, można sobie zrobić ciekawe selfie, można usiąść na trawie albo na ławce a czasami popatrzeć na popisy deskorolkarzy czy rowerzystów, którzy często wykorzystują to miejsce do ćwiczeń. Warto zwrócić uwagę na dziurawy budynek, który zamyka przestrzeń od strony południowo – wschodniej. To C-13: Zintegrowane Centrum Studenckie, miejsce, gdzie zainteresowani studenci mogą skorzystać z sal do spotkań, kafeterii, pomocy socjalnej lub konsultacji z psychologiem. To także miejsce gdzie odbywają się studenckie targi i imprezy – Dni Aktywności Studenckiej, Dni Kariery i wszelka inna studencka aktywność. Kontrowersyjna budowla powstała w 2007 roku, podobno inspiracją do wykonania elewacji były dziury w taśmie perforowanej wykorzystywanej w maszynie cyfrowej „Odra”.
Kółka, światła, miejsca na selfiki
W prawym dolnym rogu budynku znajdują się trzy rzędy kolorowych świateł – to zegar binarny. Zasadę jego działania tłumaczy Sebastian Mróz, doktorant Wydziału Mechanicznego:
– Zegar dzieli się na 3 rzędy. Dlaczego 3? Pierwszy pokazuje godzinę, drugi minuty a trzeci sekundy. No ale jak to pokazać światłem na oknie skoro może ono być włączone lub wyłączone? Tu przychodzi na pomoc binarny system liczbowy. Binarny znaczy, że do opisania liczby czegoś mamy tylko dwie cyfry 0 i 1. Przyzwyczajeni jesteśmy do 10… Ale działa to bardzo podobnie! Wyobraźmy sobie, liczba 123 możemy zapisać w systemie dziesiętnym jako 1×100 + 2×10 + 3×1. Proste, prawda? No to skoro mamy 2 cyfry to do naszych obliczeń wykorzystamy nie 100 (10^2), 10 (10^1) i 1 (10^0) a 4 (2^2), 2 (2^1), 1 (2^0). Widzimy pewną zależność? Więc w systemie binarnym liczba 10101 to tak naprawdę zakodowane 16×1+8×0+4×1+2×0+1×1. Jeśli dodamy to do siebie to wyjdzie nam 21, czyli jeśli będziemy mieli 5 okien, takich ładnych, okrągłych ze światełkami to zapalając (od lewej) pierwsze, trzecie i piąte tak naprawdę przedstawiliśmy tą naszą kombinacje 10101, czyli jak już wiemy liczbę 21. Pytanie po co? O to już zapytaj projektanta. W każdym razie fajny bajer no i z daleka widoczny.
Podsumowując, aby odczytać czas z naszego kolorowego zegara należy podnieść do potęgi drugiej numery okien, które się świecą, a wynik zsumować w obrębie jednego rzędu.
Jeśli lubicie ciekawe wnętrza warto wybrać się na spacer wewnątrz budynku – wykończony jest w surowy, okrutny momentami sposób, z niepokojącą, ostrą klatką schodową – sesje na insta – wspaniałe! Niestety ze względu na pandemię, dostęp do budynków PWr jest obecnie ograniczony.
Zasłużony odpoczynek nad Odrą
Pójdziemy zatem odpocząć na powietrzu – a dokładniej na bulwarze im. Stanisława Kulczyńskiego, pierwszego powojennego rektora PWr. Wejście na wybrzeże znajduje się zaraz za budynkiem C-13, po drugiej stronie ulicy. Teren nad Odrą został całkowicie zrewitalizowany kilka lat temu i jest bardzo przyjemnym miejscem, aby posiedzieć, pogapić się na rzekę, pobawić się z dziećmi w ogromnej piaskownicy, pograć w siatkówkę a w sezonie letnim – skorzystać z dobrodziejstw pobliskiego beach baru. Każdego roku Politechnika organizuje w tamtym miejscu Odra River Cup – międzyuczelniane zawody ósemek wioślarskich. W wyścigu bierze także udział zespół krasnoludków, który możemy znaleźć… niedaleko. Poszukajcie sami, to jedne z ciekawszych, wrocławskich krasnoludków.
To może być ostatni punkt naszej trasy, natomiast jeśli macie ochotę to idąc brzegiem Odry, w lewo od wejścia na bulwar dojdziecie w kilka minut do kolejnej ciekawostki – Muzeum Odry, które jest częścią Otwartego Muzeum Techniki. Są to trzy jednostki pływające – holownik, dźwig i barka. Warto przyjść tam, kiedy miną obostrzenia – statki są udostępnione dla zwiedzających. Obecnie obejrzeć je można tylko wirtualnie.
Na zakończenie usiądźmy na ławce, popatrzmy na Odrę, na monumentalny budynek główny Politechniki Wrocławskiej, który mamy zaraz za plecami. Jesteśmy w pięknym mieście, gdzie nawet tereny przestrzenie przeznaczone przede wszystkich nauce i technice, projektowane są z dbałością o walory estetyczne i dobrostan mieszkańców.
Foto główne: Marta Muraszkowska









