Perła architektury XIX-wiecznej Europy, duma Wrocławia. Kilkukrotnie rozbudowywana i odnawiana. Miejsce, wokół którego krąży wiele legend i mitów. Dworzec Wrocław Główny. 190 lat historii przemierzane każdego dnia przez tysiące podróżnych.

Dworzec Wrocław Główny wzniesiono w latach 1855-57 według projektu Królewskiego Budowniczego Kolei Górnośląskich Wilhelma Grapowa. Koszt budowy wyniósł zawrotną jak na tamte czasy sumę 475 400 talarów.
Peron, cztery kasy biletowe, poczta, miejsce wysyłki bagaży, restauracja i poczekalnie. Prawie dwustumetrowa, przeszklona hala była w połowie XIX wieku największym dworcem kolejowym w Europie.
Kolejnictwo jednak rozwijało się bardzo dynamicznie, zwiększyła się liczba podróżujących, więc konieczna stała się rozbudowa dworca. Modernizacja rozpoczęła się w 1908 roku i trwała cztery lata. Budynek przemalowano na kolor szarozielony. Halę odpraw pociągów przeniesiono z dzisiejszej hali głównej na nasyp kolejowy, a torowisko wyniesiono 5 metrów ponad poziom ulic.

– Sama hala stanowi ciekawe rozwiązanie. Została podzielona na dużą i małą, usytuowaną od strony wschodniej. Miało to przeciwdziałać zadymieniu hali przez parowozy prowadzące krótkie składy. Dłuższe składy zatrzymywały się za mniejszą częścią hali od wschodniej strony. Dzisiaj jest to jedna z największych hal peronowych w Polsce i największa na Dolnym Śląsku – mówi Oskar Olejnik, zastępca naczelnika w PKP PLK.

Sala z okazji przyjazdu cesarza
Budynek dworca był później remontowany jeszcze trzykrotnie: w 1960 roku, w latach 90. ubiegłego wieku i w latach 2010-2012. Podczas tej ostatniej renowacji przywrócono mu pierwotny, pomarańczowy kolor. Odnaleziono także wiele ciekawych pozostałości poprzednich epok, jak choćby malowidła na stropie sali, która później okazała się Salą Cesarską, przygotowaną na przyjazd cesarza Niemiec Wilhelma II wraz małżonką Augustą Wiktorią na tak zwane Kaiser Tage w 1906 roku, czy liczący 155 lat blaszany strop w Sali Secesyjnej, pomalowany tak, by imitował drewno.
Obie sale – Cesarska i Secesyjna – nie są dostępne dla podróżnych. Ich zwiedzanie znalazło się w programie Nocy Muzeów w 2013 roku. Towarzyszyły im ciekawe wykłady o historii i architekturze wrocławskiego Dworca Głównego.
Ciekawość wielu wrocławian pobudzają także schrony zbudowane przy dworcu w latach 30. XX wieku. Pierwszy z nich stanął wzdłuż ulicy Suchej. Drugi, zbudowany po zamachu bombowym na żołnierzy Wehrmachtu, znajdował się pod placem dworcowym. Przez jakiś czas pełnił rolę szpitala i w 1945 roku został zalany, gdy Niemcy wycofywali się z miasta.

– Faktycznie, ten większy pod placem przed dworcem pełnił funkcję szpitala od 1944 roku do kapitulacji Twierdzy Breslau. Po wyzwoleniu oba schrony zostały przejęte przez Ludowe Wojsko Polskie. W latach 50. XX wieku trafiły w ręce obrony cywilnej, gdzie do 1989 roku pełniły rolę schronów przeciwlotniczych. Po 1990 roku schron pod placem oddano na cele komercyjne i powstało tam wiele sklepów
– opowiada Oskar Olejnik. Obecnie przebudowano go na podziemny parking, a ten od ulicy Suchej wyburzono.

Legendy i fakty
I choć schronów już nie ma, przez lata narosło wokół nich wiele legend. Według jednej do szpitala zlokalizowanego w bunkrze dowożono rannych podziemną koleją. Inne mówiły nawet o siedmiu kondygnacjach zabudowań i podziemnej kolei kursującej po Wrocławiu, a tory prowadzić miały aż do Berlina. Niektórzy twierdzili, że pod dworcem istniał jeszcze drugi podziemny dworzec i to z niego miały być wywożone skarby Wrocławia. Czy te legendy mają jakieś pokrycie w rzeczywistości?


– W 2009 roku, kiedy przeprowadzano odwierty w celu określenia podłoża, nie znaleziono żadnych podziemnych kondygnacji. Wszystkie opowieści o iluś piętrach i tunelach, w które rzekomo miałyby wjeżdżać całe pociągi, okazały się tylko legendami. Pod halą peronową i peronami nie ma żadnych podziemnych pomieszczeń i korytarzy – dementuje Oskar Olejnik. – Są oczywiście trzy tunele, które pełniły funkcje komunikacyjne i użytkowe, takie jak dostarczanie poczty na niższe perony i dostarczanie zaopatrzenia do zlokalizowanych na nich punktów gastronomicznych. Do każdego z czterech peronów była także zabudowana winda towarowa – dodaje Olejnik.

Na planie wielu filmów
Legendy legendami, jednak wrocławski dworzec niejednokrotnie był prawdziwym miejscem inspiracji twórców, a także planem filmowym. W „Stawce większej niż życie” odegrał rolę dworca berlińskiego. Zagrał również w filmach „Mniejsze niebo” Janusza Morgensterna i „Człowieku na torach” Andrzeja Munka. Pojawił się także w książce Marka Krajewskiego „Festung Breslau”.

Jednak w historii Dworca Głównego są i tragiczne wydarzenia. Jednym z nich jest śmierć słynnego aktora Zbigniewa Cybulskiego, który 8 stycznia 1967 roku, usiłując wskoczyć do ruszającego pociągu, wpadł pod koła wagonu. Obrażenia okazały się na tyle poważne, że aktor zmarł w szpitalu. Na peronie trzecim dworca, w miejscu tragedii, możemy dziś zobaczyć – odsłoniętą przez reżysera Andrzeja Wajdę – tablicę upamiętniającą Cybulskiego.
To zaledwie część długiej historii budynku wrocławskiego Dworca Głównego. Był on w końcu świadkiem prawie dwóch wieków życia miasta, zmieniał się wraz z nim i po renowacji bez wątpienia stał się rozpoznawalnym elementem Wrocławia, jego wizytówką.

Słynne postacie na wrocławskim Dworcu Głównym
Józef Ignacy Kraszewski – pisarz (rok 1860)

Winston Churchill – podsekretarz stanu w ministerstwie ds. kolonii (rok 1906)

Cesarz Wilhelm II Hohenzollern i cesarzowa Augusta Wiktoria (rok 1906)

Leonid Breżniew – sekretarz generalny ZSRR (rok 1965)

Aleksiej Kosygin – premier ZSRR (rok 1965)

 

KAROLINA STACHERA