To, że Wrocław staje się prawdziwą, europejską metropolią, widać nie tylko po kolejnych międzynarodowych koncernach otwierających swoje oddział w stolicy Dolnego Śląska czy rosnącej liczbie obcokrajowców, którzy osiedlają się w naszym mieście. Coraz wyraźniej można to zaobserwować także na lokalnym rynku mieszkaniowym, gdzie przenikają się zagraniczne trendy.
Marta Mikulska, marketing manager w biurze Jot-Be Nieruchomości, podkreśla, że w dobie globalizacji trudno nie dopatrzeć się wpływów i inspiracji spoza kraju w wielu różnych dziedzinach, w tym m.in. w mieszkalnictwie.
– Zresztą trendy w architekturze z reguły mają charakter ponadnarodowy. Natomiast nie ryzykowałabym wskazywania wyraźnych stylów z zagranicy w naszym mieście – mówi Marta Mikulska.
Po pierwsze, tłumaczy ekspertka, nasz klimat dyktuje budownictwu specyficzne wymagania, więc pewnych rozwiązań np. z krajów południowych nie jesteśmy w stanie skopiować. A po drugie, w przypadku osiedli mieszkaniowych, zwłaszcza w segmencie popularnym, deweloperzy stawiają na funkcjonalność rozwiązań przy jednoczesnej maksymalizacji tzw. PUM (powierzchni użytkowej mieszkań) w inwestycji.
– To przekłada się na projekty stosunkowo prostych brył, szczególnie większych budynków wielorodzinnych. Urozmaicenie jest związane z projektem elewacji, wysokością okien, kompozycją balkonów – natomiast same bryły są stosunkowo podobne – wyjaśnia Marta Mikulska.
Skandynawia we Wrocławiu?
Piotr Wiak, wiceprezes ds. handlowych w firmie Rafin, tłumaczy, że aktualnie wielu deweloperów podczas tworzenia projektów budynków inspiruje się zagranicznymi stylami architektonicznymi.
– Wśród najpopularniejszych możemy zdecydowanie wymienić elementy i detale zaczerpnięte ze stylu skandynawskiego, którego obecność możemy dostrzec na ulicach, a także we wnętrzach domów. Jednak to nie wszystko. Do Wrocławia napływa wiele innych koncepcji architektonicznych, które stają się coraz szerzej wykorzystywane. Wymienić możemy tutaj chociażby osiedla w stylu paryskim bądź londyńskim. Uwielbiane połączenie to proste i „chłodne” skandynawskie formy ocieplone naturalnym drewnem – podkreśla Wiak.
Z kolei Krzysztof Maćków, prezes firmy Format Deweloper, przyznaje, że rodzimi deweloperzy szukają nowych inspiracji w nowoczesnych trendach architektury europejskiej, głównie duńskiej, holenderskiej czy skandynawskiej.
– Architektura osiedli w Polsce szybko się postarzała, to zdecydowanie wina zbyt dużej ingerencji inwestorów w rozwiązania projektowe. Aktualnie architektom udaje się przekonywać inwestorów do odważnych kolorów, minimalistycznych rozwiązań, pewnej surowości w stosowaniu materiałów, takich jak beton architektoniczny czy naturalne drewno – wylicza Maćków.
Tłumaczy, że obecnie dominuje tendencja jasnych wnętrz i klatek schodowych, oczywiście z udziałem motywów czy skromnych detali tworzących nieprzytłaczający design.
– Elegancja tkwi w prostocie rozwiązań, stosowaniu chłodnych kolorów, naturalnych materiałów, spójnych ekologicznie w prostych formach i czytelnych funkcjach – dodaje Krzysztof Maćków.
Oczywiście, istnieją osiedla „francuskie” czy „skandynawskie”, ale to – jak podkreślają znawcy branży – bardziej inspiracja odzwierciedlona w projekcie i wykończeniu elewacji, części wspólnych, ogródka lub po prostu idei osiedla.
– Co do inspiracji skandynawskich, są dosyć częste i wyraźne, ale w wyposażeniu i wykończeniu wnętrz nieruchomości. Z naszego doświadczenia wynika, że alternatywne technologie, takie jak domy wznoszone w technologii kanadyjskiej czy domy z bali nie cieszą się dużą popularnością jako podstawowe miejsce zamieszkania, pozostają raczej na marginesie oferty dla klientów-pasjonatów lub jako wakacyjny second-home – wyjaśnia Marta Mikulska.
Krzysztof Maćków zaznacza, że skandynawskie trendy rzeczywiście są modne, ale w inwestycjach deweloperskich ograniczają się jedynie do klatek schodowych, czasem do restauracji czy kafejek.
– Nurt skandynawski to przede wszystkim jasne, rozświetlone wnętrza z industrialnymi motywami lub meblami wykonanymi z drewnianych palet, z dużymi ramkami na zdjęcia – dodaje Maćków.
Klienci spoglądają za granicę
Eksperci podkreślają, że nie tylko deweloperzy śledzą zagraniczne trendy. Coraz bardziej świadomi są także konsumenci, czyli osoby przymierzające się do zakupu mieszkania.
– Na pewno zamożniejsza grupa klientów podgląda standardy z bogatszych krajów i chętnie wybiera prestiżowe, nietypowe inwestycje. Apartamenty w wysokościowcach oraz kameralne apartamentowce „z ideą”, jak np. wrocławski projekt Marin zlokalizowany vis-a-vis gmachu Uniwersytetu Wrocławskiego – to adresy chętnie wybierane przez Polaków i oczywiście obcokrajowców, z zamożniejszym portfelem – tłumaczy Jacek Jędrzejec, ekspert w zakresie sprzedaży nieruchomości luksusowych i inwestycyjnych w biurze Jot-Be Nieruchomości.
Krzysztof Maćków zaznacza, że klienci zawsze szukają nowych, świeżych rozwiązań, przeszukują internet czy przychodzą na targi mieszkaniowe.
– Jednak decyzje zakupowe wciąż przede wszystkim zależą od lokalizacji, ceny, funkcjonalnego układu mieszkania, a dużo dalej od architektury czy nowomodnych trendów, choć to powoli się zmienia, ale dzisiaj dotyczy niewielkiego targetu klientów – wyjaśnia Maćków.
Zgadza się z tym Szymon Matuszyński, menadżer komunikacji w firmie Vantage Development, który podkreśla, że nowo powstające inwestycje architektonicznie często są do siebie podobne.
– Głównym czynnikiem determinującym podejmowane przez klientów decyzje są wciąż lokalizacja i cena, natomiast typ architektury ma znaczenie drugorzędne. Istotniejsza jest nowoczesność, funkcjonalność inwestycji oraz odpowiednie zagospodarowanie przez dewelopera części wspólnych – tłumaczy Matuszyński.
Polskie wzorce vs. pokolenie IKEA
Zagraniczne wpływy często widać też w aranżacji wnętrz mieszkań. Decyduje, jak podkreślają eksperci, zasobność portfela i przynależność pokoleniowa.
– Starsi klienci z reguły cenią sobie tradycyjne wzory, solidne meble, nie obejdą się bez firanek, dywanu. Pozostają też wierni polskim wzorom, choć oczywiście kilimy na ścianach i białe izby nawet w dużych domach praktycznie nie są już spotykane. I przede wszystkim starsi nie wyobrażają sobie rezygnacji z tradycyjnego podziału pomieszczeń i ich funkcji – tutaj jedynym odstępstwem bywają otwarte lub półotwarte na przestrzeń jadalną kuchnie – tłumaczy Marta Mikulska.
Z kolei młodsze pokolenie, jak mówi Mikulska, to przysłowiowa generacja IKEA, stawiająca na prostsze, tańsze rozwiązania, komponująca mieszkania wedle własnego gustu.
– 20- czy 30-latkowie nie dorabiają się tak, jak ich 50-, 60-letni rodzice. Lubią mieszkać modnie, nie kupują mebli na całe życie, są otwarci na stosunkowo częste zmiany wystroju. Nie mają oporów przed otwartą kuchnią czy połączeniem sypialni z pokojem dziennym, by zyskać większa przestrzeń. Nie trzeba być ekspertem, wystarczy obejrzeć dowolne polskie dokumentalizowane show, by zobaczyć, że „młodzi, wykształceni, z miast” wyrwali się z utartych wzorców. Traktują wygląd swojego mieszkania jako swego rodzaju wizytówkę indywidualnego stylu, oczywiście w ramach zasobności portfela i pod tym względem w niczym nie odbiegają od rówieśników z zachodniej Europy czy USA – wyjaśnia Marta Mikulska.
Jacek Jędrzejec tłumaczy, że wyrównanie dystansu i brak jakichkolwiek kompleksów wobec Zachodu jeszcze wyraźniej widać w luksusowych inwestycjach.
– Duża grupa zamożnych Polaków decyduje się na odważne wizje architektów. Ci klienci nie boją się trudnych rozwiązań, od surowego betonu w wykończeniu, przez otwarte na sypialnie łazienki i toalety po rezygnację z wyodrębnienia poszczególnych pomieszczeń. Zdarzają się kilkusetmetrowe domy z tylko dwoma pomieszczeniami – wylicza ekspert.
Tłumaczy, że co rusz pojawiają się kolejne mody i trendy „importowane” z zagranicy.
– I tak jak kiedyś modne były baseny i sauny, obecnie już dość spowszedniałe, tak teraz bardziej wymagająca grupa klientów stawia na jak najbardziej technologicznie zaawansowane rozwiązania smart home – dodaje Jędrzejec.
Jednym z najpopularniejszych typów aranżacji mieszkań, jak wyjaśnia Piotr Wiak, jest styl skandynawski, wyróżniający się minimalizmem, prostotą, naturalnymi materiałami i jasnymi kolorami.
– Jednak klienci otwarci są na inspiracje pochodzące również z innych zakątków Europy – wymienić możemy tutaj chociażby wykończenia w stylu włoskim, angielskim bądź prowansalskim. Jest ich jednak zdecydowanie mniej, co widzimy po wdrożonych realizacjach Rafin „pod klucz” – zaznacza Piotr Wiak.
Mieszkania nad Odrą, czyli temat rzeka
Od kilku lat w stolicy Dolnego Śląska widać też rosnące zainteresowanie, zarówno ze strony deweloperów, jak i klientów, mieszkania położonymi tuż nad Odrą. Budowanie przy samej rzece to także trend, który jest obecny w innych krajach.
– Należy jednak pamiętać, że akurat w przypadku Wrocławia Odra zawsze była niezwykle ważnym elementem miejskiej tkanki. W ostatnich latach rzeka przechodzi jednak istny renesans – nowe inwestycje powstają w bardzo szybkim tempie, rewitalizowane jest nadbrzeże, walory tej lokalizacji zaczynają doceniać klienci – mówi Szymon Matuszyński z Vantage Development.
– Powrót miast nad rzekę to dosłownie „temat rzeka” – przyznaje Marta Mikulska z Jot-Be Nieruchomości.
Tłumaczy, że idea „błękitno-zielonej” infrastruktury to bardzo silny, ogólnoświatowy trend odtwarzania, rewitalizacji oraz zmiany znaczenia sieci wodnych w obszarach zurbanizowanych.
– Cele ekologiczne, hydrologiczne, komunalne łączą się tu z potrzebą zwiększania atrakcyjności przestrzeni miejskiej i kreowania marek miast, co gwarantuje aglomeracjom sukces, przyciąga nowych mieszkańców i inwestorów. Tworzone na całym świecie water fronty mają być atrakcyjną i przyjazną przestrzenią rekreacyjną dla mieszkańców, dostępną przez cały rok – wyjaśnia Mikulska.
Dodaje, że „zwrócenie miast ku rzece” nie mogło oczywiście umknąć uwadze deweloperów, w naturalny sposób kreujących procesy rewitalizacyjne, jak i z nich czerpiących, a nadrzeczne adresy są na całym świecie atrakcyjne jak nigdy dotąd.
Do „rzecznych miast” należą chociażby Londyn, Lizbona, Paryż, Boston, Budapeszt, Rotterdam, Hamburg, Frankfurt nad Menem, Madryt, Belgrad, Baltimore, Pittsburgh. W Polsce zrewitalizowanymi, tętniącymi życiem bulwarami mogą się pochwalić miasta większe i mniejsze: Gdańsk, Szczecin, Olsztyn, Gorzów Wielkopolski, Kraków, Warszawa z nowo otwartymi Bulwarami Nadwiślańskimi, Bydgoszcz z modelową i przytaczaną przez urbanistów na całym świecie rewitalizacją nabrzeży Brdy oraz, oczywiście, Wrocław.
– Kształtowanie i zmiana przyzwyczajeń mieszkańców w korzystaniu z wybrzeży rzek, jezior czy zatok w często poprzemysłowej tkance miejskiej nie byłaby możliwa bez współpracy deweloperów i magistratów. We Wrocławiu jest to szczególnie widoczne – podkreśla Marta Mikulska.
Świetnym przykładem jest choćby zmieniające swoje oblicze Przedmieście Oławskie, które dzięki kolejnym inwestycjom deweloperskim otwiera się na rzekę w bezprecedensowy sposób.
– Kwestia rewitalizacji nabrzeży Oławy jest zresztą przez deweloperów budujących w tym obszarze promowana i wspierana – zaznacza Mikulska.
Podobny proces gentryfikacji ma miejsce w przypadku Kleczkowa, gdzie szeroko zakrojone inwestycje publiczne związane z rewitalizacją nabrzeży Starej Odry i Kanału Miejskiego towarzyszą błyskawicznej rozbudowie osiedli w rejonie ulic Zakładowej i Rychtalskiej.
– Fenomenem jest też Kępa Mieszczańska, gdzie na byłych terenach wojskowych powstają setki nowych mieszkań, promowanych przez ich deweloperów zarówno bliskością centrum, jak i zacisznych, zielonych nabrzeży – dodaje Marta Mikulska.
Jacek Jędrzejec przypomina jednak, że rzeka i tym samym nadrzeczne adresy to „produkt” limitowany.
– Choć Wrocław pod względem długości nabrzeży jest szczególnie uprzywilejowany, a ubiegłowieczna polityka rozwoju miasta i zabezpieczeń przeciwpowodziowych zaowocowała olbrzymimi powierzchniami nadrzecznych nieużytków, to prawdziwie prestiżowych lokalizacji z bezpośrednim widokiem na skarby kultury i architektury jest niewiele i ich nie przybędzie – tłumaczy Jędrzejec.
Mikroapartamenty – moda czy trend?
Zagraniczne trendy widać jednak nie tylko w architekturze, wykończeniu wnętrz czy lokalizacji inwestycji. Z Zachodu przywędrowały do Polski także zupełnie nowe formy budownictwa, jak choćby condo hotele czy mikroapartamenty.
– Przy tak rozbudowanym rynku, tego typu niszowe rozwiązania też znajdują swoich klientów. W przypadku condo hoteli, chodzi zazwyczaj o lokatę inwestycyjną, a w przypadku mikroapartamentów – o mieszkanie na start – mówi Krzysztof Maćków z Format Deweloper.
Piotr Wiak tłumaczy, że mikroapartamenty są niezwykle popularne wśród zachodnich sąsiadów.
– W Polsce pierwsze tego typu inwestycje powstały we Wrocławiu. Mikroapartamenty to idealne rozwiązanie dla singli, którzy nie potrzebują ogromnych powierzchni mieszkalnych, natomiast cenią eleganckie wykończenie cechujące się dbałością o detale. Są to produkty dla wąskiej grupy odbiorców i jest ich bardzo mało. Najbardziej pożądane we Wrocławiu są małe powierzchnie ok. 27-30 mkw. w wersji 1-pokojowej lub 36-39 mkw. w wersji 2- pokojowej – wyjaśnia przedstawiciel firmy Rafin.
Także Szymon Matuszyński z Vantage Development przyznaje, że rozwiązania przychodzące z zagranicy, jak właśnie mikropartamenty, zyskują na znaczeniu i stopniowo zwiększają swój udział w rynku.
– Jeśli jednak mówimy o zachodnich wzorcach, to podkreślić należy szczególnie jeden, który wciąż na polskim rynku jest mało popularny, szczególnie jeśli zestawimy go z sytuacją choćby za naszą zachodnią granicą. Mowa tu oczywiście o rynku najmu. Polacy wciąż wykazują daleko idącą chęć posiadania nieruchomości, wynajem jest jedynie ostatecznością. Zupełnie inaczej jak choćby w Niemczech, gdzie wiele osób decyduje się na najem nieruchomości nierzadko przez całe życie, nie widząc w tym rozwiązaniu absolutnie nic złego – tłumaczy Matuszyński.
Marta Mikulska z Jot-Be podkreśla, że condo hotele czy mikropartamenty to nie moda, tylko trendy wynikające z naturalnych procesów rozwoju nowoczesnych społeczeństw i zmian w obszarze gospodarczym, w pewnej mierze uniwersalnych dla euroatlantyckiego obszaru kulturowego.
– W Polsce mamy już klasę średnią, która posiada kapitał pozwalający na inwestowanie w nieruchomości. W przeciwieństwie do mieszkań kupowanych pod wynajem, apartamenty inwestycyjne w modelu condo i mikroapartamnety to produkty typowo inwestycyjne, nabywane bez intencji docelowego zamieszkania w nich przez właściciela czy ich krewnych – w przypadku apartamentów w hotelach jest to nawet formalnie niemożliwe – tłumaczy Mikulska.
Ekspertka zaznacza, że duża część klientów nabywająca apartamenty inwestycyjne z gwarantowaną stopą zwrotu w ogóle rezygnuje z pobytów właścicielskich, stawiając na wyższą stopę zwrotu.
– Pod tym względem od „zagranicy” już nie odbiegamy – kończy Marta Mikulska.




