Poprawa stanu nawierzchni rynku zwana potocznie budową szpilkostrady dobiega końca. Trwają ostatnie prace i jeszcze przed końcem kwietnia cały trakt ma być gotowy.
Poprawa nawierzchni Rynku
– Wrocławski Rynek nawet przed tymi działaniami był w dużo lepszym stanie niż rynek w Brukseli, rynek w Świdnicy czy Plac Zamkowy w Warszawie – mówi Bartłomiej Skrzyński, rzecznik miasta Wrocławia do spraw osób niepełnosprawnych – Ale chcemy we Wrocławiu równać do najlepszych rozwiązań.
Już w 2010 roku rozpoczęły się rozmowy w urzędzie Miejskim na temat zwiększenia powszechnej dostępności wrocławskiego Rynku. Wówczas rozpoczęły się pierwsze prace. Pierzeja zachodnia granicząca z Placem Solnym była spoinowana żywicznie. Jednak po roku okazało się, że rozwiązanie nie spełnia pokładanych w nim nadziei.
Innym pomysłem na przystosowanie rynku dla osób mających trudności z poruszaniem się miało być odsunięcie ogródków kawiarnianych od ścian lokali. Idea szybko padła. Takie rozwiązanie stanowiłoby problem dla obsługi lokali i mogłoby być zagrożeniem dla spacerujących, w tym osób niepełnosprawnych. Poza tym ludzie poruszający się na wózkach mieliby problem z oglądaniem Rynku.
W efekcie magistrat zdecydował się na budowę tak zwanej szpilkostrady, czyli wyrównanie powierzchni. Powstał sześciometrowy trakt między latarniami a chodnikiem obiegający cały Rynek.
Co zamiast szpilkostrady
Mimo, że szpilkostrada przyjęła się w języku potocznym miastu zależy na unikaniu tego określenia.
– Chcemy mówić o bezpiecznym trakcie, o autostradzie w rynku, rynkostradzie czy też wózkostradzie. Nie obrażamy się o taką nazwę – mówi Bartłomiej Skrzyński, który sam porusza się na wózku.
Głównymi odbiorcami mają być osoby mające trudności z poruszaniem się. Wyrównanie nawierzchni ma być też ukłonem rodziców z dziećmi w wózkach czy osób starszych. Czy tak jest w rzeczywistości?
– Kiedy poruszałem się o kulach zgubiłem na wrocławskim rynku dwie podkładki – mówi pan Sebastian mający problemy z kolanem. – Gdyby w tamtym okresie była szpilkostrada byłoby to dla mnie spore ułatwienie.
Nie wszyscy jednak zgadzają się z tą opinią.
– Mam dobry wózek z amortyzatorami i nawierzchnia rynku nie jest dla mnie problemem – mówi pani Julia, mama dwuletniego synka. – Zresztą wolę iść z dzieckiem na spacer do parku niż centrum miasta. Dla mnie to zbędne wydawanie pieniędzy.
Trakt ułatwiający poruszanie się po rynku kosztował miasto 2,7 miliona złotych. Powinien być całkowicie gotowy do końca tygodnia.


