– Jadasz mięso?
– Nie.
– A kurczaka?
Ten dialog pojawia się zawsze, kiedy tylko jakiś Peruwiańczyk zaprasza mnie na obiad.
Styl żywienia się Peruwiańczyków z wybrzeży zaskakuje. Dysponując takim bogactwem ryb (w tak niskich cenach), warzyw i owoców (przez cały rok!), większość mieszkańców tego regionu zajada – – kurczaki. Na typowym peruwiańskim talerzu powinny się znaleźć:
1. góra ziemniaków (pyszności, powoli uczę się rozróżniać smaki różnych gatunków)
2. góra ryżu (tak tak, tu się je ryż z ziemniakami i ziemniaki z ryżem – i nikogo to nie dziwi.)
3. kurczak
Ryż dobrze byłoby polać jakimś sosikiem mięsnym lub nie, z papryczką i najlepiej…z posiekanymi drobno ziemniakami. Kurczaka możemy zamienić na inne mięsko, np. popularną tu świnkę morską. Warto dodać majonezu… no i ewentualnie, czasami, jak ktoś już się bardzo uprze, może dorzucić listek sałaty. Ale bez przesady.

Ważne, żeby jedzenia było DUŻO. To chyba doświadczenie wielu lat biedy sprawiło, że tutaj najważniejsze jest NIE BYĆ GŁODNYM. Nie liczy się jakość, a ilość. Na ulicach spotyka się mnóstwo osób otyłych (tak tak, uchodzę tu za chudzinę! Na marginesie – wysoką chudzinę; moje 162 cm także robią tu furrorę). A grube dzieci w szkołach często są niedożywione.

Jednak, na szczęście, powolutku – powolutku zaczyna się to zmieniać. Klasa średnia, która zaczyna rosnąć, ludzie wykształceni, są świadomi jak ważne jest to, co się je. Na deser dla Was – kilka smacznych i sytych zdjęć.