Na pytanie postawione w tytule próbowaliśmy wspólnie znaleźć odpowiedź podczas pierwszej debaty cyklu: „Wrocław – miasto, które się liczy”. Zaproszeni goście dyskutowali na temat parku kulturowego, zieleni miejskiej, zagospodarowania przestrzennego oraz transportu. Nie brakowało także pytań ze strony publiczności. Zbieramy dla Was opinie i komentarze, które pojawiły się w trakcie dyskusji.

Debata Wrocław - miasto, które się liczy 15.02.2017

Debata Wrocław – miasto, które się liczy 15.02.2017

1. Park Kulturowy oczami turystów i przedsiębiorców

Janusz Domin: Działalność w Rynku prowadzę od 1992 roku. Już wówczas można było przypuszczać, że Park Kulturowy może w przyszłości objąć Stare Miasto i cieszy mnie ta decyzja. Jest ona konsekwencją decyzji ówczesnego prezydenta Wrocławia, Bogdana Zdrojewskiego. Wrocław był pierwszym miastem w Polsce, który odważył się na taki remont swojego Rynku. Zarówno właściciele lokali, jak i mieszkańcy byli przeciwni, ponieważ nikt nie wiedział, jak będzie przebiegał i w jakim stopniu może zakłócić funkcjonowanie Rynku. To był pierwszy krok.

Około 1995 roku pojawili się we Wrocławiu przedstawiciele Deutsche Banku. Przed II wojną światową należała do nich piękna kamienica na rogu Rynku i Placu Solnego, obecnie mieści się tam restauracja Novocaina. Prezydent miasta nie zgodził się odsprzedać budynku bankowi, ponieważ miał inne wyobrażenie Rynku – jako miejsca, gdzie ludzie spędzają czas do późnego wieczora. Wtedy nie doceniałem tej decyzji, dziś widzę, że była niezwykle sensowna. Przykładem nieroztropności jest miasto Opole, które miało problemy właśnie z tego powodu, że wynajmowano i sprzedawano tam lokale tym, którzy płacą najwięcej – a najwięcej płaciły banki. Po godzinie 18, kiedy ich oddziały się zamykały, opolski rynek stawał się miejscem martwym.

Konsekwencją tamtego nastawienia są obecne regulacje. Jestem oczywiście przeciwny drobiazgowemu określaniu wszystkich kolorów i szyldów. Nie zmienia to faktu, że utworzenie Parku Kulturowego cywilizuje życie we Wrocławiu i przeciwdziała mieszaniu się banerów i ogłoszeń. Moim zdaniem, zmiany nie wpłynęły na działalność gospodarczą.

Stanisław Szelc: Cieszę się, że Wrocław wraca do tradycji. W szaro-burych latach 60.-70. nasze miasto wybiło okno dla światowej kultury. Mamy potencjał i dobrze, że zaczynamy go wykorzystywać, czego przykładem był ostatni Sylwester w Rynku, pierwszy od lat bez telewizji. Czesi mówią: po co jeździmy do Pragi, skoro tak blisko mamy tak piękne miasto? Ich stolica, podobnie jak Warszawa, wieczorami jest martwa.

Roman Rutkowski: Na centrum miasta trzeba spojrzeć kompleksowo. Nie jest istotna tylko renowacja zabytków, ale też oddanie tego miejsca mieszkańcom, wprowadzenie ograniczonego ruchu aut.

Patryk Wild: Plany miejscowe nie gwarantują zachowania estetyki przestrzeni miejskiej – potrzebne są tu dodatkowe regulacje.

Aleksandra Zienkiewicz: Można dostrzec korzystne zmiany: widoczne zmniejszenie liczby reklam, ujednolicenie szyldów oraz likwidowanie płacht, które pokrywały także te budynki, które nie były remontowane. A naruszenia uchwały szybko są usuwane.

2. Zieleń miejska w centrum i bariery w jej rozwoju

Aleksandra Zienkiewicz: W 2013 roku Wrocław był świadkiem bezprecedensowej wycinki drzew, między innymi w związku z modernizacją wrocławskiego węzła wodnego. Pod koniec tego samego roku rozpoczęła się procedura uchwalania miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego i jako TUMW wnioskowaliśmy, aby przy ul. Borowskiej zostawić chociaż część drzew. Nie udało się i wszystkie drzewa wokół Dworca PKS zostały wycięte, oprócz 100-letniego dębu. Drzewo przeżyło dwie wojny światowe, ale nie przetrwało budowy galerii handlowej Wroclavia, która obecnie jest na ukończeniu.

Dla wielu osób to był moment przełomowy, ponieważ uznały, że drzewa nie mogą dalej znikać z centrum miasta. Zawiązaliśmy stowarzyszenie i zwróciliśmy się do Prezydenta Rafała Dutkiewicza z apelem o całkowite zaprzestanie wycinki drzew. Od 2014 roku miasto podjęło decyzję, aby zwiększyć pieniądze na nasadzenia w całym Wrocławiu. Tendencja się utrzymała, ale jest jeszcze wiele miejsc nieodkrytych przez Urząd Miejski, gdzie drzewa można zasadzić, a one się nie pojawiają.

Drzewa bardzo pozytywnie wpływają na ludzi. Klimat jest coraz gorętszy i musimy przygotować miasto na te zmiany. Promenada Staromiejska i bulwary nad Odrą to za mało. W najgęstszej zabudowie i w Śródmieściu drzew brakuje. Jednym z problemów do rozwiązania jest to, jak pogodzić sadzenie drzew z ochroną zabytków. Dodatkowo – często nie nasadza się zieleni przy nowych inwestycjach. Można przecież zlecić wykonawcy przebudowę sieci podziemnych, a czasem nawet nie trzeba tego robić.

Roman Rutkowski: Dostosowanie się do planów zagospodarowania przestrzennego to bardzo skomplikowany proces, niezależny od architekta. Na przykład drogi pożarowe – ZDIUM wymaga odpowiednich promieni widoczności i umożliwia stawianie tylko elementów małej architektury. Tylko dzięki interpretacji strażaków drzewa do 3 metrów wysokości mieszczą się w tym pojęciu zagospodarowania terenu.

3. Zagospodarowanie przestrzenne centrum Wrocławia

Roman Rutkowski: Plac Nowy Targ być może nie jest atrakcją turystyczną w ścisłym tego słowa znaczeniu i nigdy nią nie będzie. Ma specyfikę lat 60., którą chcieliśmy zachować w naszym projekcie. Ubolewam nad tym, że przebudowa została zrobiona tylko w połowie. Wymieniliśmy posadzkę oraz parking pod placem.

Od 2010 roku, kiedy rozstrzygnięto konkurs, brakuje jednak woli politycznej, aby  dokończyć projekt. Miała powstać tutaj jedna z głównych informacji turystycznych miasta – bez efektu. Nie zrealizowano też fontanny na środku placu, w efekcie czego te leżaki patrzą same na siebie. Kiedy w końcu miastu udało się wyłonić wykonawcę, ten zrezygnował.

Drugim istotniejszym założeniem było postawienie pawilonu miejskiego, który miał przypominać pierwotną, powojenną historię tego miejsca. Plac został na nowo zaprojektowany i wykonany na przełomie lat 50. i 60. Architekci planowali we wschodniej pierzei postawić pawilon handlowo-usługowy, ten nigdy jednak nie powstał. Nam miasto zleciło zaprojektowanie takiego pawilonu w ramach konkursu – miał mieścić gastronomię i w ten sposób mógłby przyciągać ludzi i ożywić Nowy Targ. Dwa lata temu skompletowaliśmy dokumentację, ale za rok pozwolenie na budowę, niestety, wygaśnie.

Aleksandra Zienkiewicz: Poważnym problemem jest brak dalekosiężnego planowania. Powtarzamy, że brakuje pieniędzy. Rzeźba Oskara Zięty na Wyspie Daliowej nie była wpisana do planu zagospodarowania przestrzennego, a jednak powstanie. Tę decyzję podjęto spontanicznie, choć zamiast tego mogłaby powstać kładka, która połączyłaby Szewską, Tamkę, Piasek z Nadodrzem, Niestety, nie realizuje się tych planów, które są.

Patryk Wild: Władze zapomniały o wartościach, o fundamentach. Plac zawsze był miejscem, w którym bywali mieszkańcy, tworzonym przez zabudowę pierzejową – na środku była fontanna, dookoła usługi. Dzisiaj nic z tego nie zostało. Powtarzamy filozofię PRL-u, filozofię pustego placu między blokami. Obecnie jest to tylko dach parkingu, społecznie nie ma on żadnej wartości dla mieszkańców.

Janusz Domin: Sugerowano swego czasu, żeby wpisać budynki wokół placu Nowy Targ do rejestru zabytków. Nawet jeżeli nie najpiękniejsza, to jednak jest to pamiątka lat 60.

4. Transport zbiorowy czy samochodowy?

Patryk Wild: Nie da się dobrze zorganizować centrum dużego miasta w taki sposób, żeby zapewnić indywidualny transport samochodowy. To jest kwestia przestrzenna. Na parking razem z miejscem na dojazd trzeba przeznaczyć 22-25m2. Przeciętna powierzchnia mieszkania na jednego mieszkańca to 23 m2, a na jednego pracownika w biurze – 15 m2. Dwa miejsca: pod domem i pod biurem, to łącznie 50 m2, a powierzchnia mieszkania i biura ma zwykle ok. 40 m2. Miasto, które obsługuje transport indywidualny, musiałoby się stać w istotnej części parkingiem, a nie przestrzenią dla mieszkańców. Od pewnej skali wielkości nie jest możliwe zbudowanie systemu, którego podstawą jest transport samochodowy.

Warto pamiętać, że dobry transport publiczny jest też korzystny dla zmotoryzowanych. Osobom, które nie muszą korzystać z samochodu, umożliwia dojazd komunikacją zbiorową. Po drugie, dobrze zorganizowany i szybki transport publiczny przekłada się na prędkość poruszania się samochodem. Problemem Wrocławia jest to, że miasto stara się ,,pogorszyć” transport indywidualny, ale jednocześnie – nie polepsza transportu zbiorowego. Ze wszystkich dużych miast w Polsce na komunikację publiczną wydajemy najmniej pieniędzy. Aby system mógł sprawnie działać, potrzebowalibyśmy około 500 milionów złotych rocznie, a przeznaczamy 360 milionów. MPK ma wysoki poziom efektywności na tle innych przewoźników w Polsce, ale takiej dziury nie da się zasypać.

Aleksandra Zienkiewicz: Po 1989 roku powstało tylko 6 km linii tramwajowych. Natomiast liczba mieszkańców Stabłowic, Maślic, Jagodna czy Wojszyc dynamicznie wzrasta. Z powodu wysokich cen mieszkań, wyprowadzają się poza centrum, z powodu słabego połączenia transportowego – kupują samochody. W przyszłym roku na inwestycje drogowe przeznaczy się 180 mln, z tego 30 mln na komunikację zbiorową.

Stanisław Szelc: W weekendy uliczki są zatłoczone, na co dzień spaliny niszczą elewacje kamienic. Turyści przyjeżdżają i odjeżdżają, a my tu mieszkamy od kilkunastu lat. Mieszkańcy i przedsiębiorcy powinni mieć zagwarantowane miejsca parkingowe w ścisłym centrum.

Janusz Domin: Jako model rozwiązań może posłużyć Kraków. Na Starówkę mogą wjechać tylko osoby upoważnione i mieszkańcy posesji. Inne samochody mogą dojechać tylko do Plantów. Mieszkańcy centrum mają swoje miejsce parkingowe, a jednocześnie dobrze działa komunikacja zbiorowa – to jest rozwiązanie modelowe. Ci, którzy mają sprawę do załatwienia, mogą dostać się w pobliże centrum i zostawić samochód. Natomiast dla tych, którzy przyjeżdżają na 8 godzin powinien być wyraźny sygnał: proszę dotrzeć komunikacją miejską.

Roman Rutkowski: Budujemy rozlazłe przestrzenie, bo potrzebujemy miejsc dla samochodów. I vice versa: potrzebujemy samochodów, aby dostać się to tych rozlazłych, oddalonych przestrzeni.

5. Pytania w trakcie dyskusji

Debata Wrocław - miasto, które się liczy 15.02.2017

Debata Wrocław – miasto, które się liczy 15.02.2017

Jak oddać chodniki pieszym?

Janusz Domin: Straż miejska powinna egzekwować przepisy, które regulują, ile wolnego miejsca musi pozostać na chodniku. Z drugiej strony – samą staż miejską, żeby działała efektywniej, można oddać w ajencję.

Stanisław Szelc: Parkowanie to kwestia kultury osobistej. Są osoby, które wynoszą z domu tylko meble.

Patryk Wild: W centrum wszystkie miejsca są precyzyjnie wyznaczone, a auta, które stają w niedozwolony sposób, są szybko odholowane. Moim zdaniem represje są skuteczne.

Aleksandra Zienkiewicz: Naruszenia widać na przykład przy Placu Nankiera pod Cepelią. Czasem potrzeba blokady fizycznej – słupków, które ograniczałyby lub uniemożliwiały parkowanie. Podobny problem występuje na ul. Kotlarskiej. Na ulicy św. Antoniego wprowadzono strefę zamieszkania i ściśle wyznaczone miejsca postojowe, ale nie wszyscy kierowcy się do tego stosują. Nie wystarczy wprowadzić strefę A i najwyższe opłaty. Trzeba to też egzekwować.

Konieczne wydaje się poszerzenie stref płatnego parkowania – odpłatność zazwyczaj powoduje, że zwalniają się miejsca – oraz opracowanie Planu Pieszego. Potrzebujemy wizji, w jakim kierunku chcemy zmieniać przestrzeń publiczną. Jako wzór mogą służyć takie miasta, jak Strasburg, Wiedeń czy Drezno.

Roman Rutkowski: Na kierowców działa nieuchronność kary oraz wielkość kary. Mandat w wysokości 50 złotych od ZDiUM to są śmieszne pieniądze, przez co kara jest często nieodczuwalna dla karanych. Weźmy przykład niemieckiego piłkarza, Marco Reusa, który otrzymał mandat proporcjonalny do swoich zarobków, bodajże 470 tys. euro.

Dariusz Mącarz (Fundacja Młoda RP): A może rotacyjne miejsca parkingowe? Dostęp samochodów do centrum miasta też powinien zostać zapewniony na krótki czas. Powinno się wprowadzić miejsca rotacyjne, kiedy mieszkaniec może przyjechać, załatwić sprawę w 15 minut i odjechać. Takie rozwiązania funkcjonują w innych krajach Europy.

Czy Wrocław może mieć więcej niż jedno centrum?

Patryk Wild: W ścisłym centrum jest kilkadziesiąt tys. miejsc pracy. Wrocław ma wykształcone centrum w wyniku kilkuset lat rozwoju. Propozycja wielu centrów pojawiła się kilka lat temu – jest czystą fikcją, dyskusja ma charakter tylko intelektualny. Ani Hala Stulecia, ani okolice Stadionu nigdy nie będą centrum. PRL chciał coś takiego zrobić w Krakowie – Nowa Huta. Nie jest ona alternatywnym centrum. Pomysł wielu centrów jest sprzeczny z logiką rozwoju miasta. Wrocław jest monocentryczny miastem i takim pozostanie.

Aleksandra Zienkiewicz: Są też pozytywne przykłady decentralizacji i dbania o przestrzeń, ale w dużo mniejszej skali, np. rynek Psiego Pola. Wrocławianie potrzebują mniejszych centrów. Psie Pole było miasteczkiem, na wielu osiedlach podobnego miejsca nie ma. Problem mają nowe osiedle oddane deweloperom, którzy nie dbają w podobny sposób o przestrzeń.

Czy nowe inwestycje we Wrocławiu pasują do estetyki sąsiednich budynków? Zasłanianie zabytków przez nowe budowle ze szkła i betonu to poważny problem (Aleksy Borówka)

Debata Wrocław - miasto, które się liczy 15.02.2017

Debata Wrocław – miasto, które się liczy 15.02.2017

Patryk Wild: Architektura jest sztuką kontekstu i on jest często naruszany. Budynek Skanii jest czarnym paskudztwem wstawionym w reprezentacyjne miejsce.

Roman Rutkowski: Różne podejścia. Z jednej strony ,,Miasto musi się rozwijać” i ,,iść z duchem czasu”. Z drugiej strony, mamy we Wrocławiu do czego się odnosić. Łącznik między biurowcem OVO a zabytkowym budynkiem Poczty Polskiej to rzeczywiście koszmar.

Aleksandra Zienkiewicz: Zabytkowy budynek Dyrekcji został zasłonięty całkowicie przez centrum handlowe Wroclavia. Problemem są budynki bardzo duże o jednakowych elewacjach. Dominują swoim wyglądem w skali całej pierzei.

Jak odciążyć ruch pojazdów w mieście?

Patryk Wild: Podstawowy pomysł: budowanie systemu parkingów na wlotach do miasta. Mamy AOW, Obwodnicę Śródmiejską, Wschodnią Obwodnicę Wrocławia. Rozwiązanie Park & Ride należy połączyć ze sprawnym systemem komunikacji publicznej – szynowej i autobusowej jeżdżącej po buspasie maksymalnie co 10 minut. Kierowcy zostawialiby wtedy samochód i przesiadali się z aut do transportu zbiorowego. Jest jeden P&R przy Stadionie, ale to jest żart.

Kontrowersyjne torowisko na Traugutta – projekt dobry, ale zrobiono go tak, żeby pomysł skompromitować. Wystartowano w październiku, kiedy jest największa kumulacja ruchu. Na Księżu Małym nie ma P&R. Nie zwiększono oferty transportu zbiorowego – tramwaje dalej jeżdżą co 12 minut. Przeciętny czas oczekiwania – 6 minut. Dwa tramwaje i linia podmiejska. Nie stworzono kontrpropozycji. Przykład Warszawy: wydzielono pas na Solidarności, ale jednocześnie uruchomiono 80 kursów na godzinę, przystanek tramwajowo-autobusowy.

Przemysław Filar (Towarzystwo Upiększania Miasta Wrocławia): 47 dyrektorów miasta ma darmowe miejsca parkingowe przy ul. Zapolskiej. Dlaczego parkingi przy supermarketach, np. wzdłuż Krakowskiej, nie są opodatkowane podatkiem od nieruchomości? Propozycja: przekształcenie ich w P&R, gdzie kierowcy wykupują miesięczny karnet i nie muszą przez miesiąc ponosić za każdym razem opłat. Takie rozwiązania mogłyby powstać też np. przy Marino, na dachu CH Renoma.

Czy jest możliwa aktywizacja Dworców PKP jako centrów kulturalnych? (Aleksy Borówka)

Janusz Domin: W latach 70. i 80. działał klub studencki Pałacyk. To było centrum kultury, z jazzem, teatrem Otwartym. O 3:00 publiczność musiała go opuścić i szła na dworzec. W latach 80. to było ESK. Niedawno na dworcu odbywały się Targi Książek. Jest Galeria na Dworcu – pytanie, jakim cieszy się zainteresowaniem? Wnętrze jest imponujące, musiałby zając się tym architekt z wizją. Londyn ma Victoria Station – ale tam jest pewna tradycja.

Stanisław Szelc: Na piętrze dworca są sale, idealne dla małych form teatralnych.

Aleksandra Zienkiewicz: To nieprawda, że dworce przyciągają małą liczbę osób. Koleje Dolnośląskie biją rekordy pasażerów. Przykładem aktywizacji jest centrum biblioteczne, które powstało na dworcu w Rumii (k. Trójmiasta).

Skoro brakuje pieniędzy na transport, z czego należy zrezygnować w budżecie Wrocławia?

Patryk Wild: Wydatki na transport publiczny są faktycznie bardzo niskie (Wrocław wydaje 9% rocznego budżetu, Warszawa – 21%). Na podstawie wieloletniej perspektywy finansowej na transport miasto przeznaczy 600 mln zł.  Tymczasem, tylko na wymianę taboru trzeba wydać 1 mld zł. Z czego zrezygnować? Wrocław jest w czołówce miast, które wydają najwięcej na działania promocyjne i kulturalne. Są niedobory w transporcie publicznym, a najwięcej przeznacza się na drogi, transport indywidualny i wizerunek miasta. Trzeba zastanowić się nad wydatkami na inwestycje drogowe, i nad tym, czy i na ile potrzebne są takie imprezy jak World Games.

Debata Wrocław - miasto, które się liczy 15.02.2017

Zobacz pełną fotogalerię z debaty – przygotowaliśmy dla Was ponad 50 zdjęć!

Nasi Goście

Aleksandra Zienkiewicz

Aleksandra ZienkiewiczWspółautorka koncepcji alternatywnego zagospodarowania terenu dworca PKS w 2013 r., współorganizatorka dwóch edycji Wrocławskiego Forum Miejskiego (2014 i 2015), zaangażowana w kampanię „Kocham Wrocław, wybieram rower” oraz w projekt Pieszy Wrocław (prowadzone przez stowarzyszenie Akcja Miasto) i Przestrzeń Wrocławia (prowadzony przez Towarzystwo Benderowskie i Towarzystwo Upiększania Miasta Wrocławia). W ramach tego ostatniego – współautorka koncepcji zagospodarowania Śródmieścia Południowego we Wrocławiu. Liderka zwycięskiego projektu Drzewa dla Wrocławia do WBO w 2016 r.

 

 

Dr Roman Rutkowski

Roman RutkowskiArchitekt, właściciel wrocławskiej pracowni architektonicznej Roman Rutkowski Architekci, autor m.in. przebudowy placu Nowy Targ. Od roku 1996 wykładowca na Wydziale Architektury Politechniki Wrocławskiej, w latach 2011–2013 również wykładowca na Wydziale Architektury Słowackiego Uniwersytetu Technicznego w Bratysławie. W latach 2006–2012 wiceprezes wrocławskiego oddziału Stowarzyszenia Architektów Polskich. W latach 1998–2016 autor około 200 artykułów o architekturze. W latach 2000–2007 współpracownik wrocławskiego Muzeum Architektury.

 

 

 

Patryk Wild
Patryk WildAbsolwent Wydziału Architektury i Urbanistyki Politechniki Warszawskiej, Stypendysta Technische Universitat Berlin oraz International Visitors Leadership – Programu Departament Stanu USA. Do 2002 roku prowadził własną działalność gospodarczą, potem został Wójtem Gminy Stoszowice (2002–2006), a od 2006 roku Członkiem Zarządu Województwa Dolnośląskiego, Polskiego Komitetu Narodowego ICOMOS oraz Radnym Sejmiku Województwa Dolnośląskiego. W latach 2008-2009 był Koordynatorem Projektów w spółce Wrocławskie Inwestycje, a od 2009 do 2016 roku Członkiem Zarządu MPK we Wrocławiu odpowiedzialnym za inwestycje i rozwój.

 

 

Janusz Domin

Janusz DominUrodził się w roku 1958, w zasadzie we Wrocławiu i w tym mieście spędził całe życie. Brak zapału do nauki zmusił go do podjęcia studiów kulturoznawczych na UWr, próbował pracować jako nauczyciel języka polskiego, ale opinia o nim dyrekcji szkoły i kuratorium była zgodna. W latach osiemdziesiątych pracował w Filmie Polskim przy produkcji kilku obrazów. Praca, jakakolwiek, kolidowała zawsze z atawistycznym u niego zacięciem do barów, kawiarni i restauracji. Zmieniło się to w latach dziewięćdziesiątych, kiedy otworzył angielski pub i bywanie w knajpie stało się równocześnie jego życiem zawodowym. Od kilku lat prowadzi Kawiarnię Literatka, która zaprasza znakomitości świata kultury dla przyjemności naszych klientów i zabawy Właściciela. Ceni ludzi o wyrafinowanym poczuciu humoru. Od maja 2011 roku prezes zarządu Fundacji „PRO ARTE”.

Stanisław Szelc

Stanisław SzelcKiedy po raz pierwszy z hukiem wyleciał z polonistyki, poświecił się Teatrowi Kalambur, który jak burza wygrywał teatralne festiwale. Pod koniec lat siedemdziesiątych, Andrzej Waligórski zaproponował mu pracę w  “Studiu 202”, obok takich gwiazd jak Ewa Szumańska, Jurek “Dziamdziak” Dębski, Janek Kaczmarek, Leszek Niedzielski, Włodek Plaskota i Jurek Skoczylas. Zimą 1981/1982 został wylany z Radia i zapuszkowany, co jak sam mówi: „pozwoliło mi w ciepłej celi spędzić przeurocze chwile z miłymi i inteligentnymi ludźmi. Dowodem na to niech będzie fakt, że żaden z nas nigdy nie został politykiem, najniższej nawet rangi.” Aktualnie znowu pracuje w Radiu Wrocław i jak mówi: „Dziubię sobie różne teksty i wygłaszam je osobiście, albo też za pośrednictwem znakomitych nieraz aktorów.”