We Wrocławiu w przyszłym roku ruszą dwie fabryki. Niemiecki koncern BSH (Bosch und Siemens Hausgeräte GmbH) chce zainwestować w nie ok. 500 mln zł. Pracę znajdzie tam 1000 nowych osób. To dwukrotne zwiększenie zakresu planowanych inwestycji.
BSH już w zeszłym roku kupił fabrykę Fagor Mastrecook (dawny Wrozamet) Zakład znajdował się w stanie upadłości. Koncern zapłacił za nią 95 mln zł. Dodatkowo planował zainwestować tam dalsze 120 milionów. Negocjacje w sprawie przejęcie fabryki trwały 21 miesięcy. Towarzyszyły im problemy, jakie mieli zwalniani pracownicy. Media lokalne wielokrotnie donosiły o tym, że przez dłuższy czas nie otrzymywali oni należnych im odpraw. Obecnie koncern chce wybudować jeszcze jedną fabrykę, która ma zająć się produkcją lodówek. Powstanie ona również przy ulicy Żmigrodzkiej. W obie fabryki Niemcy chcą zainwestować około 500 mln zł.
Z taśm montażowych będzie zjeżdżało rocznie ponad 2 miliony urządzeń AGD – lodówek i piekarników do zabudowy. Fabryki będą jednak produkowały sprzęt przeznaczony głównie na eksport. 90% produkcji ma zostać wysłane za granicę. Trafi on do klientów w Europie Zachodniej, USA, Azji i Australii czyli tam, gdzie obecne są marki Bosch i Siemens.
Nowe miejsca pracy
Władze Wrocławia są zadowolone z niemieckich inwestycji w mieście. Prezydent Rafał Dutkiewicz, mówił podczas konferencji, że zależy mu, by nowe inwestycje obejmowały zakłady produkcyjne, gdyż to oznacza nowe miejsca pracy.
Konrad Pokutycki, prezes zarządu spółki BSH dodał, że Wrocław jest miastem z długimi tradycjami przemysłowymi, wykwalifikowanymi pracownikami, uczelniami i sprzyjającym klimatem inwestycyjnym. Za ten ostatni chwalił lokalne władze i administrację. Zapowiedział też, że liczy, że w nowych zakładach pracę znajdą osoby zwolnione z Fagor Mastercook. Firma już rekrutuje pracowników. Jako pierwsi zostaną zatrudnieni inżynierowie oraz pracownicy administracji i logistyki. Poszukiwani są też wykwalifikowani pracownicy produkcyjni. Obie fabryki mają ruszyć w drugiej połowie 2017 roku.
Co oprócz fabryk
Wrocław nie jest pierwszą inwestycją BSH w Polsce. Od 20 lat działają trzy łódzkie fabryki produkujące pralki, suszarki do ubrań oraz zmywarki. Od trzech lat do spółki należy też rzeszowski zakład Zelmer. Poza tym w Polsce działa sześć centrów usług wspólnych – funkcjonują one w takich dziedzinach jak IT, zakupy i księgowość.
BSH chce nie tylko utworzyć nowe miejsca pracy. Zaangażowało się też w działalność charytatywną. Przedstawiciele koncernu wręczyli jednej ze świetlic środowiskowych Fundacji Tobiaszki czek na zakup wyposażenia AGD. Fundacja zajmuje się dziećmi ze środowisk wymagających większej oraz otacza opieką seniorów.
Czy właśnie o to chodzi – nasz komentarz
Nowe inwestycje są na pewno potrzebne we Wrocławiu. Przyczynią się do stworzenia nowych miejsc pracy i zmniejszenia bezrobocia. Warto się jednak dłużej zastanowić nad ich charakterem. Z jednej strony nie są to centra naukowe albo innowacyjne ale montownie międzynarodowych koncernów poszukujące wykwalifikowanej, ale jednak stosunkowo taniej siły roboczej. Z drugiej jednak Wrocław przez lata zapominał o tak zwanych zwykłych ludziach. Powstawały u nas centra poszukujące wykwalifikowanych specjalistów a brakowało miejsc, w których zatrudnienie znaleźliby np. pracownicy likwidowanych fabryk. Inwestycje BSH mogą stanowić ogromną szansę właśnie dla tej grupy.


