Zarobki we Wrocławiu należą do najwyższych w Polsce, choć do Warszawy wciąż nam sporo brakuje. Są jednak branże, w których pensje dorównują wynagrodzeniom w stolicy, a czasem nawet je przewyższają.

Pod koniec listopada Główny Urząd Statystyczny opublikował raport na temat sytuacji społeczno-gospodarczej Wrocławia w trzech pierwszych kwartałach 2018 roku. Jak wynika z danych GUS, przeciętne miesięczne wynagrodzenie brutto w okresie styczeń-wrzesień ubiegłego roku wyniosło w naszym mieście 5120,16 złotych. Oznacza to, że w skali roku pensje we Wrocławiu wzrosły o ponad 8%.

W przemyśle średnia pensja w trzech pierwszych kwartałach 2018 roku osiągnęła poziom 5876,07 zł, w budownictwie – 5041,51 zł, a w handlu i naprawie samochodów – 4628,98 zł. Przeciętne wynagrodzenie w transporcie i gospodarce magazynowej to 4644,72 zł, w zakwaterowaniu i gastronomii – 4025,19 zł, w informacji i komunikacji – 8198,31 zł, w obsłudze rynku nieruchomości – 5355,48 zł, w działalności profesjonalnej, naukowej i technicznej – 6565,39 zł, w administracji i działalności wspierającej – 3695,12 zł, a działalności związanej z kulturą, rozrywką i rekreacją – 4293,87 zł.

Wrocław na tle innych miast

Zdecydowanym liderem, jeśli chodzi o zarobki, jest oczywiście Warszawa, gdzie przeciętne wynagrodzenie brutto w trzech pierwszych kwartałach 2018 roku wyniosło 6090,25 złotych. Więcej niż w stolicy Dolnego Śląska zarabia się także w Gdańsku (5758,14 zł), Katowicach (5378,13 zł), Krakowie (5244,97 zł) i Poznaniu (5379,34 zł).

W pozostałych miastach wojewódzkich średnie pensje są niższe niż u nas. W Białymstoku to 3878,07 zł, w Bydgoszczy – 4203,60 zł, w Gorzowie Wielkopolskim – 3981,28 zł, w Kielcach – 4033,71 zł, w Lublinie – 4428,39 zł, w Łodzi – 4512,17 zł, w Olsztynie – 4317,43 zł, w Opolu – 4515,67 zł, w Rzeszowie – 4698,78 zł, w Szczecinie – 4928,28 zł, w Toruniu – 4518,30 zł, a w Zielonej Górze – 4065,18 zł.

Agnieszka Wójcik, market research manager w firmie Antal, podkreśla, że wynagrodzenia we Wrocławiu należą do najwyższych w Polsce i w wielu branżach mogą już konkurować z pensjami oferowanymi na rynku warszawskim.

– Do tych sektorów należy przede wszystkim IT oraz SSC/BPO, czyli branża centrów usług wspólnych. Również zarobki wyspecjalizowanych inżynierów, w szczególności władających językiem niemieckim, przekraczają znacznie średnie ogólnopolskie – wyjaśnia Agnieszka Wójcik.

Ekspertka tłumaczy, że różnice w zarobkach w poszczególnych miastach determinowane są głównie przez popyt i podaż określonych kompetencji na lokalnym rynku.

– Analizując ofertę o pracę, warto także zwrócić uwagę na koszty życia oraz dochód, który zostaje nam po dokonaniu wszystkich stałych opłat związanych z zamieszkiwaniem. Może się okazać, że praca z nieco niższą pensją we Wrocławiu jest korzystniejsza niż w Warszawie, bo, przykładowo, przeciętny koszt wynajmu mieszkania jest niższy – radzi Wójcik.

Również Jadwiga Miśtak, HR advisor w zespole HR Consultancy z wrocławskiego oddziału Hays, zaznacza, że sam Wrocław, a nawet nieco szerszy obszar – Aglomeracja Wrocławska – pozostaje w czołówce polskich miast pod względem wysokości zarobków.

– Wynika to przede wszystkim z wysokiej atrakcyjności miasta dla inwestorów i różnorodnych firm działających na lokalnym rynku. Szczególnie silną pozycję w naszym mieście ma sektor IT oraz produkcyjny, a także nowoczesne usługi dla biznesu oraz BPO – tłumaczy Miśtak.

Jak podkreśla ekspertka, zdarzają się również branże, w których wynagrodzenia we Wrocławiu są na podobnym lub nawet wyższym poziomie niż w Warszawie.

– Ciekawe trendy obserwujemy w sektorze IT, w którym przykładowo PHP developer w Warszawie zarabia zdecydowanie więcej niż we Wrocławiu, natomiast junior lub regular C/C++ developer zarabia więcej we Wrocławiu. Wynika to z poziomu dostępności kompetencji w poszczególnych miastach, a także z kształtu lokalnego rynku pracy – mówi Jadwiga Miśtak.

I dodaje, że we Wrocławiu wciąż mamy mniej siedzib głównych spółek i mniej ról o zasięgu centralnym lub międzynarodowym niż w Warszawie, dlatego naturalnym kierunkiem migracji dla części ekspertów pozostaje stolica.

Zdaniem ekspertki, trudno z kolei jednoznacznie wskazać branże, w których we Wrocławiu zarabia się zdecydowanie mniej niż w innych miastach w Polsce.

– Przykładem może być branża budowalna, w której różnice widać na poziomie stanowisk specjalistycznych. Inżynierowie budowy we Wrocławiu zarabiają mniej niż w Warszawie, przy czym różnice na stanowiskach menedżerskich nie są aż tak duże – tłumaczy.

Podobnie w sektorze usług dla biznesu Wrocław oferuje niższe stawki niż Warszawa i Kraków.

– Na lokalnym rynku jest to gałąź biznesu, która wciąż się rozwija, dlatego trudno oczekiwać, że wynagrodzenia już teraz dorównają rynkom, na których działa zdecydowanie więcej firm, często realizujących bardziej zaawansowane procesy biznesowe. Z drugiej jednak strony nowe inwestycje w naszym mieście powodują powstawanie ciekawych ról, wymagających unikatowych kompetencji. W ich przypadku stawki wrocławskie niewiele różnią się od innych dużych miast – wyjaśnia Jadwiga Miśtak.

Chętnych na przeprowadzkę nie brakuje

Eksperci podkreślają, że polscy pracownicy charakteryzują się wysoką mobilnością. Agnieszka Wójcik z Antal wylicza, że w przypadku otrzymania atrakcyjnej oferty pracy 70% specjalistów i menedżerów jest gotowych rozważyć relokację.

– Wrocław wraz z Warszawą i Trójmiastem należą do najchętniej rozważnych lokalizacji pod tym kątem. Wrocław chętnie zostałby wybrany przez 42% osób gotowych na przeprowadzkę. Warszawa ma pewną przewagę – 56% osób rozważyłoby przeprowadzkę do stolicy. Jest to jednak związane z tym, że w Warszawie nadal obecnych jest najwięcej centrali organizacji. W związku z tym pojawia się tu więcej możliwości awansu, w szczególności na stanowiskach menedżerskich – wyjaśnia Wójcik.

Jak tłumaczy ekspertka, z obserwacji konsultantów Antal wynika, że wrocławianie są przywiązani do swojego miasta, ale pozostają otwarci na podróże i nowe miejsca. Dlatego chętnie podejmują się pracy w innych ośrodkach miejskich, o ile oferta pracy spełnia ich wymagania.

– Natomiast Wrocław od lat jest miastem przyciągającym zarówno wielu pracowników z mniejszych lokalizacji, skuszonych większą i bardziej urozmaiconą ofertą pracodawców, jak i mieszkańców dużych ośrodków miejskich, którzy po prostu cenią atmosferę miasta stu mostów – dodaje Agnieszka Wójcik.

Zgadza się z tym Jadwiga Miśtak z Hays.

– Wrocław jest miastem, do którego chętnie przenoszą się pracownicy nie tylko z innych miast, ale również z innych krajów. To miasto, które wśród kandydatów do pracy jest postrzegane jako dynamiczne, ciekawe, oferujące liczne atrakcje i wydarzenia kulturalne, a jednocześnie niezbyt duże, przyjazne i otwarte, stwarzające liczne możliwości rozwoju zawodowego – wyjaśnia.

Justyna Glińska – kierownik wrocławskiego oddziału Work Service – tłumaczy, że pośrednicząc w rekrutacji do firm produkcyjnych, zauważalny jest napływ kandydatów z innych polskich miast, np. Krakowa czy Rzeszowa.

– Wrocławskie firmy produkcyjne oferują pracownikom coraz lepsze zarobki, jak również szeroką gamę benefitów, ale też możliwości kształcenia się i rozwoju: kursy językowe, wyjazdy doszkalające za granicę, kursy specjalistyczne itp. – podkreśla Glińska.

Jej zdaniem, Wrocław daje też młodym i ambitnym ludziom duże możliwości nauki, dzięki czemu rosnącą popularnością cieszą się stanowiska stażowe.

– Wielu studentów wybiera naukę we Wrocławiu, kierując się między innymi szeroką ofertą staży i praktyk w znanych światowych firmach, gdzie mogą poznać najnowszą technologię na rynku i zdobyć cenne doświadczenie w działalności międzynarodowej – mówi Justyna Glińska.

Zdecydowanie mniej – zauważa ekspertka – do zaoferowania kandydatom w naszym mieście ma sektor usługowy.

– Zarobki są w tym przypadku niższe nawet o 15-30 procent w stosunku do wynagrodzeń warszawskich – wylicza Glińska.

I dodaje, że to przede wszystkim w handlu występują duże braki kadrowe.

– Przedstawiciel handlowy jest zawsze poszukiwany, jednak oferty wrocławskie są mniej atrakcyjne niż te w stolicy – wyjaśnia.

Eldorado dla programistów

Jadwiga Miśtak tłumaczy, że w stolicy Dolnego Śląska zdecydowanie najlepiej zarabia się w branży IT.

– Wrocławscy eksperci IT mogą korzystać z bogatej oferty firm zlokalizowanych w naszym mieście, ale też coraz częściej nawiązują współpracę w ramach kontraktów B2B ze spółkami ze Stanów Zjednoczonych i krajów Europy Zachodniej, w szczególności z Niemiec, Szwajcarii, Austrii i Malty, świadcząc dla nich usługi zdalnie – wyjaśnia.

Z kolei Aglomeracja Wrocławska ma też bardzo ciekawą ofertę dla inżynierów i menedżerów oraz operatorów maszyn wyspecjalizowanych w różnych procesach produkcyjnych.

– Branża produkcyjna nieustannie się rozwija, a nasi inżynierowie uczą się coraz to nowszych i bardziej zaawansowanych technologii, co bezpośrednio przekłada się na rosnące wynagrodzenia, bliskie tym oferowanym w Wielkopolsce, a także na Śląsku – zaznacza Jadwiga Miśtak.

W podobnym tonie wypowiada się Justyna Glińska z Work Service.

– Wrocławski rynek pracy zdecydowanie się rozwija. W niektórych branżach zarobki równają się z tymi oferowanymi w stolicy. Na pewno możemy konkurować z Warszawą w obszarze specjalistów IT, mówi się nawet o Wrocławiu, że to Dolina Krzemowa Polski – zaznacza Glińska.

Jak tłumaczy, w okolicach Wrocławia i samym mieście zlokalizowanych jest dużo markowych firm produkcyjnych.

– Obecnie najwięcej miejsc pracy w regionie tworzą właśnie przedsiębiorstwa produkcyjne. Często poszukiwani są kandydaci na stanowiska lidera produkcji (zarobki kształtują się na poziomie 7-8 tys. zł brutto), inżyniera produkcji (7,5-9 tys. zł brutto) i kierownika utrzymania ruchu (9-13 tys. zł brutto) – wylicza Justyna Glińska.

Ile będziemy zarabiać w 2019 roku?

Jak tłumaczą eksperci z portalu wynagrodzenia.pl, choć według większości prognoz gospodarczych tempo wzrostu PKB w Polsce w 2019 roku ma spowolnić, przewidywany wzrost płac będzie jednym z najwyższych w całej Unii Europejskiej. Podkreślają, że wysoki wzrost wynagrodzeń w dużej mierze wynikać będzie z niskiego bezrobocia i ograniczonej dostępności pracowników.

Według prognoz Komisji Europejskiej najwyższy wzrost wynagrodzeń w ujęciu nominalnym wystąpi w Czechach (7,8%), na Litwie (7,7%), w Bułgarii (7,6%) oraz w Polsce (7%). Po uwzględnieniu inflacji, w zestawieniu państw o najwyższej dynamice wzrostu wynagrodzeń, znalazły się kolejno Czechy (5,5%), Bułgaria (5,4%), Litwa (5,1%) oraz Polska (4,5%). Z kolei spadek wynagrodzeń w ujęciu realnym nastąpi we Włoszech i Francji. W krajach tych wysoka inflacja „skonsumuje” nominalny wzrost wynagrodzeń.

Z kolei według szacunków NBP wzrost wynagrodzeń w 2019 roku wyniesie 6,8% (Raport o inflacji, listopad 2018). Nieco niższy wzrost przewiduje Ministerstwo Finansów. Zdaniem specjalistów z tej instytucji, wynagrodzenia w gospodarce narodowej wzrosną o 5,6% przy wzroście 6,1% w sektorze przedsiębiorstw. Z kolei, zgodnie z Raportem Płacowym Sedlak & Sedlak 2018, planowane podwyżki wyniosą około 5%.