Narodowe Forum Muzyki co roku gości najsłynniejszych artystów jazzowych i klasycznych z Polski i całego świata. W samą budowę NFM zainwestowano 350 milionów złotych. Jak się dziś okazuje, co roku miasto musi dopłacać kolejne miliony na utrzymanie okazałego gmachu. Przyczyną są nieustannie napływające wody gruntowe.
Pierwsze informacje o przesiąkach w fundamentach NFM na placu Wolności pojawiły się już w 2013 roku, kiedy to budynek był w stanie surowym i otwartym. Ówczesny główny wykonawca projektu, Mostostal Warszawa, kilka miesięcy wcześniej zrezygnował z jego realizacji i przerwał budowę, jako przyczynę podając wadliwość projektu.
Od października 2012 roku miejsce to było zabezpieczone przez spółkę Wrocławskie Inwestycje i nie prowadzono na jego terenie żadnych działań. Ponownie, w 2013 r., ogłoszono przetarg, a nowym wykonawcą zostało konsorcjum firm PB Inter-System S.A. i Elektromontaż Rzeszów. Jak się później okazało, kontynuacja przedsięwzięcia była ogromnym wyzwaniem dla nowego realizatora.
A miało być tak pięknie…
Pomysł stworzenia miejsca spełniającego najnowocześniejsze warunki akustyczne i architektoniczne pojawił się w roku 2004. Jego inicjatorem był obecny dyrektor NFM-u Andrzej Kosendiak. W stworzenie Forum zaangażowano m.in. zwycięzcę międzynarodowego konkursu architektonicznego z 2005 roku. Autorska Pracownia Architektury Kuryłowicz & Associates, która stworzyła projekt całego budynku, inspirowała się kształtem instrumentu muzycznego. Wygląd wnętrz zaś stworzony został przez Towarzystwo Projektowe. O prawdopodobnie najbardziej istotną kwestię, czyli akustykę w NFM, zadbała nowojorska firma Artec Consultans Inc, będąca ekspertem w tej dziedzinie.
W 2008 roku wydano pozwolenie na budowę obiektu, a rok później podpisano umowę z konsorcjum, którego członkiem był Mostostal Warszawa. Na tym etapie nikt nie podejrzewał, że współpraca z tym przedsiębiorstwem potrwa zaledwie trzy lata.
Miejsce, które wiele widziało
Burzliwa i pełna problemów historia NFM rozpoczęła się już z pierwszym wbiciem łopaty w ziemię. Gmach miał powstać na placu Wolności (niem. Exerzierplatz; Schloßplatz), miejscu o istotnym znaczeniu historycznym.
Plac powstał po wyburzeniu, na rozkaz Napoleona, miejskich fortyfikacji w latach 1810-1812 i sąsiadował z pałacem królów pruskich. W XIX wieku mieścił się tam wojskowy plac ćwiczeń Fryderyka II. W latach 30. XX wieku plac był wykorzystywany do organizowania imprez masowych, m.in. Wielkoniemieckiego Święta Sportu i Gimnastyki z udziałem Adolfa Hitlera w roku 1938. Po II wojnie światowej, do połowy lat 50., nazywał się placem Prezydenta Bolesława Bieruta. Od lat 60. do 70. co roku w maju urządzano tu Kiermasz Książki. Po 1989 roku przez kilka lat plac był terenem półlegalnego targowiska, które zlikwidowano pod koniec lat 90. Plac był też wykorzystywany do urządzania koncertów.
W trakcie pierwszych działań przy budowie NFM dokonano kilku odkryć archeologicznych (odkryto liczne pozostałości murów obronnych), co spowodowało zatrzymanie prac przy budowie. Wznowiono je dopiero w 2009 roku.
Problemy z kontynuacją budowy
PB Inter-System S.A. stanęło przed trudnym zadaniem. Przed powrotem do budowy i naprawy budynku firma zmuszona była najpierw „sprzątnąć” po swoim poprzedniku. – Nie było to jednak proste, ponieważ firma, która przed zerwaniem umowy przez Mostostal była inżynierem kontraktu, odmówiła zinwentaryzowania obiektu z powodu braku oświetlenia w budynku – mówi w rozmowie z portalem muratorplus.pl Tomasz Mędrykiewicz, dyrektor techniczny PB Inter-System S.A. Równocześnie w sądzie toczył się spór między miastem a poprzednim wykonawcą. Wszystkie przedmioty pozostawione na budowie musiały zostać policzone i sklasyfikowane jako dowody w sprawie. W efekcie znacząco opóźniło to realizację przedsięwzięcia.
Zła passa wciąż nie opuszczała wrocławskiej spółki. Po przywróceniu placu do odpowiedniego stanu pojawił się inny problem – fundamenty NFM postawione są w miejscu, gdzie gromadzi się woda gruntowa. Spowodowane to jest lokalizacją obiektu obok fosy miejskiej.
Błędy przy budowie gmachu pojawiły się już w fazie tworzenia projektu. Dokumentacja w tej sprawie zawiera wzmiankę o zmianie technologii zabezpieczającej konstrukcję fundamentów. Nie pokrywała się jednak ona z techniką wykonania. W dokumencie znajdują się stwierdzenia, które krytycznie oceniają zaproponowane rozwiązania. Prace wykonano zgodnie z projektem, jednak nie uwzględnił on skutków i problemów związanych z napływem oraz naciskiem gromadzącej się wody w skali 100 lat.
Wysokie koszty utrzymania NFM
Budynek NFM został oddany do użytku 26 czerwca 2015 roku. W tym samym roku zanotowano pierwsze usterki: uszkodzenia systemu wentylacji i kanalizacji, nieszczelność stolarki okiennej i, co najbardziej istotne, nieszczelność ścian szczelinowych oraz płyty fundamentalnej. Do roku 2018 udało się wyeliminować tylko uszkodzenia systemu kanalizacji oraz nieszczelność stolarki okiennej.
Aby rozwiązać problem wód zalewających fundamenty, na najniższych poziomach budynku zamontowano 5 pomp, do których dodano 5 otworów obserwacyjnych. Pompy zastąpiły wcześniejsze rozwiązane, które okazało się nieskuteczne (fundament pod wpływem dużego ciśnienia wody zarysowywał się, a rysy początkowo wypełniane były specjalnym żelem). Gdy tylko ciśnienie hydrostatyczne podniesie się woda, natychmiast jest odpompowywana.
Jest to rozwiązanie dobre, ale i bardzo kosztowne – po otwarciu Forum konieczne było wdrożenie projektu prewencyjnego, którego koszt wyniósł 23 900 000 złotych. Każdego roku dochodzi opłata za monitoring, mieszcząca się w przedziale od 3 585 000 do 4 409 550 złotych.
– Monitoring hydrologiczny i geodezyjny obiektu oraz usuwanie usterek, o ile jest po stronie wykonawczej (chodzi o ewentualne wady powstałe na etapie budowy), odbywa się ramach gwarancji. W części związanej z utrzymaniem (usterki związane z eksploatacją, np. zużycie żarówek, koszt eksploatacji urządzeń elektrycznych, zniszczenia mechaniczne niezawinione przez wykonawcę itp.) leży po stronie użytkownika – mówi Marek Szempliński, kierownik ds. Public Relations Wrocławskich Inwestycji. Zauważa również, że miasto wykupiło u wykonawcy dodatkową gwarancję na elementy z poprzedniego kontraktu. – Niektórzy koszt tej gwarancji biorą mylnie za koszt usuwania usterek i dodatkowy koszt wspomnianego monitoringu, to są jednak elementy usługi gwarancyjnej i żadnych dodatkowych oraz niespodziewanych kosztów ani NFM, ani miasto już nie ponoszą – wyjaśnia Marek Szempliński.
W zeszłym roku pojawiła się również groźba zapłacenia Mostostalowi kolejnych 82 mln złotych, jednak Sąd Apelacyjny uchylił niekorzystny dla Wrocławia wyrok.
Politycy domagają się kontroli NIK-u
Koszty utrzymania Forum do 2019 roku szacowane są na 29 mln złotych. Według posłanki PiS Mirosławy Stachowiak-Różeckiej jest to zbyt dużo pieniędzy: Przyczyną wydatków, zdaniem posłanki, jest brak nadzoru miasta nad budową Narodowego Forum Muzyki i „rażące błędy co do jakości prac i samego projektu”. Jej zdanie podziela radny Marcin Krzyżanowski, który wspólnie z Mirosławą Stachowiak-Różycką złożyli wniosek o kontrolę do Najwyższej Izby Kontroli. Pod jej nadzorem miałaby znaleźć się nie tylko gmina Wrocław, ale także spółka Wrocławskie Inwestycje.
Narodowe Forum Muzyki nie komentuje sprawy. Z rozmowy z rzecznikiem prasowym instytucji, Agnieszką Frei, jedyne, czego można się dowiedzieć, to to, że Forum jest jedynie dzierżawcą obiektu, a jej pracownicy nie są w stanie wypowiedzieć się na temat przesiąków i napływających wód.
Kwestia tego problemu mimo upływu lat wciąż porusza mieszkańców Wrocławia. – Ciekawe, ile dotąd tak naprawdę w sumie to kosztowało, cała ta budowa i naprawa NFM, bo ani miasto, ani NFM nie podają żadnych szczegółów – mówi Jacek Hamkało, prezes Bezpartyjnego Wrocławia. – Ostatecznie jako wrocławianie możemy się cieszyć, że mamy salę koncertową i obiekt o tak wysokich parametrach, ale dlaczego to musi nas tak słono kosztować? To już pytanie do władz miasta – dodaje Jacek Hamkało.
Przed NIK-iem postawione zostało ważne zadania: od kiedy miasto wiedziało o problemach z gruntem pod NFM? Dlaczego umowę na monitoring podpisano akurat z tą samą firmą, która kończyła inwestycję? Jak długo jeszcze konstrukcja wytrzyma napieranie wody i w końcu ile będzie to kosztowało miasto i jego mieszkańców? Najwyższa Izba Kontroli nie zdecydowała jeszcze, czy zajmie się tą sprawą, więc na odpowiedzi na powyższe pytania przyjdzie mieszkańcom zapewne trochę poczekać.
HANNA GALIK


