Wrocławianom żyje się coraz lepiej i są dumni, że związali swój los z po prostu fajnym, coraz dynamiczniej modernizującym się, otwartym i wielokulturowym miastem. Jednocześnie wskazują też na inne priorytety i wyzwania, na które samorządowcy powinni postawić w przyszłości – komunikacja zbiorowa, parkingi, infrastruktura, ułatwienia dla rodziców. Skąd takie wnioski? Płyną one z Wrocławskiej Diagnozy Społecznej – unikalnych w skali kraju badań jakości życia w naszym mieście.

Według diagnozy Wrocław jest miastem przyjaznym nie tylko mieszkańcom, ale i coraz chętniej osiedlającym się tu ludziom z całej Polski oraz ponad 100 tysiącom obcokrajowców, którzy związali swoje losy z Wrocławiem. I że żyją w metropolii, w której praktycznie nie ma bezrobocia (rekordowe 2,3 proc), ale które ma swoje niedogodności i bolączki, utrudniające codzienność. Bo przecież, jak żadne miasto na świecie, nie jest Arkadią, ani miastem skończonym i zawiniętym kokardką. Bardzo pozytywne jest to, że wszyscy, którzy zapoznają się z diagnozą – zarówno media, jak i władze samorządowe – starają się wsłuchiwać w głos wrocławian, „wypisywać recepty na miejskie dolegliwości” i działać na rzecz poprawy jakości życia w naszym mieście.

Lustro wrocławian
Wrocławska Diagnoza Społeczna 2017 roku to, jak wyjaśniają jej autorzy, badacze z Instytutu Socjologii Uniwersytetu Wrocławskiego, kompleksowe badanie wrocławian „obejmujące warunki funkcjonowania gospodarstw domowych, dobrostan indywidualny, jak również rolę otoczenia zewnętrznego oraz ofertę usług miejskich w kreowaniu indywidualnej jakości życia”. Pisząc prościej WDS jest lustrem, w którym wrocławianie się przeglądają – już po raz trzeci. Już poprzednie edycje z 2010 oraz 2014 roku owocowały publikacjami pokazującymi wieloaspektowy portret miejskiej społeczności. Portret zresztą absolutnie unikalny – żadne inne polskie miasto nie przeprowadza takich dogłębnych socjologicznych badań, a mówiąc wprost nie wsłuchuje się aż tak mocno w głos swoich mieszkańców: nie pyta, jak im się, żyje, co im się w działaniach miasta podoba, a co przeciwnie. I co – ich zdaniem – trzeba zmienić i poprawić – w infrastrukturze, życiu społecznym, polityce kulturalnej, komunikacji, a nawet na poszczególnych osiedlach itd. I na dodatek jest to autentyczną i ważną opinią, która obok doświadczenia, intuicji, bardzo wspomaga procesy zarządzania miastem i stawiania kolejnych wyzwań i celów przez władze samorządowe.

Od ESK po MPK
Diagnoza potwierdziła, że takie przedsięwzięcia kulturalne i sportowe jak Europejska Stolica Kultury 2016 czy The World Games 2017 większość mieszkańców uznała za udane i zakończone sukcesem. Wrocławianie nie tylko w nich uczestniczyli i dobrze się podczas nich bawili, ale dostrzegli wiele korzyści, płynących z tego typu imprez dla miasta. Impakt gospodarczy i promocyjny – przecież nie tylko pisał o nas, ale i zawitał do nas cały świat sportowy i artystyczny oraz impakt społeczny – duma i pokazanie, że Wrocław potrafi sprawdzać się jako świetny organizator niebagatelnych przedsięwzięć. Dla wrocławian to sygnał, że Wrocław, jego instytucje i mieszkańcy potrafią radzić sobie z wielkimi wyzwaniami – w tym przypadku bardzo efektownymi i pozytywnymi. Ale jeśli – oby nigdy się to nie stało – dojdzie do sytuacji kryzysowych, tak samo sobie z nimi poradzimy.

Jednocześnie wrocławianie wskazują na inne priorytety i wyzwania, na które warto postawić w przyszłości – komunikacja zbiorowa, parkingi, infrastruktura, ułatwienia dla rodziców – chociażby tworzenie większej liczby miejsc w żłobkach i przedszkolach.
I bardzo cieszy to, że właśnie w tym kierunku, który w diagnozie społecznej wskazują wrocławianie, Wrocław zmierza już od jakiegoś czasu. Priorytety rymują się z tym, na co stawiają władze miasta. Ta walka o przestrzeń publiczną – pogodzenie i przyjazne współistnienie kierowców, rowerzystów i pieszych w mieście, w którym mamy już gigantyczną liczbę 600 samochodów przypadających na 1000 mieszkańców – już się toczy. W pokojowy sposób. Planowane są kolejne linie tramwajowe – Hubska, Popowice, Nowy Dwór, Jagodno, Psie Pole. Powstają kolejne dziesiątki kilometrów ścieżek rowerowych, przygotowywane kolejne inwestycje komunikacyjne, drogowe, parkingi, chodniki. Tyle, że nie da się wszystkiego zrobić od razu. Na to potrzeba czasu i pieniędzy. Ale kierunek jest zbieżny z oczekiwaniami mieszkańców wyrażanymi w badaniach.

Miasto wielokulturowe i otwarte
Kolejne wyzwania, przed którymi stoi Wrocław, podobnie jak inne miasta, to ryzyko demograficzne. Nie ma się co oszukiwać, jeśli ten aspekt zaniedbamy, wrocławian będzie coraz mniej. Dlatego tak ważne są działania, ułatwiające życie młodym ludziom, rodzinom, sprzyjające dzietności oraz bycie atrakcyjnym miastem dla ludzi, którzy zamierzają się tu osiedlić – zarówno dla nowych wrocławian z kraju (48 procent badanych nie urodziło się we Wrocławiu) i zza granicy. W diagnozie wrocławianie wspominają o większej dostępności do przedszkoli i żłobków, do poprawiania jakości życia w subcentrach osiedlowych. I to też się dzieje. To także potwierdzenie kierunku działań samorządu. Jeśli w tej i w innych dziedzinach wrocławianie wskazują, że są one jeszcze niewystarczające – to sygnał dla tego, by je zintensyfikować, poszukać kolejnych sposobów na rozwiązywanie bolączek wrocławian. Władze samorządowe – jakie by nie były po kolejnych wyborach – powinny reagować na zapotrzebowanie społeczności miejskiej, które wskazuje ta unikalna diagnoza. We wszystkich planach rozwojowych da się i można wprowadzać korekty.

Z pewnością nie da się jednak zadekretować tolerancji, otwartości i wielokulturowości. Ale na szczęście nie trzeba – z wrocławskiej diagnozy społecznej wynika wprost, że wrocławianie są w większości bardzo przychylni obcokrajowcom mieszkającym i pracującym we Wrocławiu, a przecież jest tutaj już ponad 100 tysięcy, w większości Ukraińców. Dostrzegamy po prostu korzyści gospodarcze i kulturowe wynikające z migracji do stolicy Dolnego Śląska – a osiedlają się tu ludzie ze wszystkich stron świata. I żadne incydenty – choć bolesne, na które trzeba reagować natychmiast i bezwzględnie – tego nie zmienią.

W diagnozie martwi jednak zmiana dotycząca zmniejszającego się poczucia bezpieczeństwa wrocławian. Martwi także z powodu ograniczonych możliwości, jakie mają w tej gestii władze samorządowe. To domena służb i struktur państwa. Być może takie głosy są jednak spowodowane licznymi sytuacjami i zdarzeniami, w tym aktami terrorystycznymi, które zdarzają się w innych dużych europejskich miastach, poza granicami naszego kraju. Mam ogromną nadzieję, że Wrocław pozostanie miastem bezpiecznym, a z następnej diagnozy, za kilka lat, dowiemy się, że jest jeszcze lepszym niż dziś miejscem do życia. Wrocław jest miastem otwartym na świat i inne kultury, wciąż może bardziej niż kiedykolwiek Miastem Spotkań.

Jacek Sutryk
Dyrektor Departamentu Spraw Społecznych Urzędu Miejskiego Wrocławia