To zabawne, ale zamiast pisać dziennik, wystarczy notować słówka, których się uczę na danym etapie podróży. Po 10 dniach pobytu w Schronisku dla dzieci w Chilca mój słownik wzbogacił się między innymi o następujące wyrazy:
el trapo – ścierka
- la escoba y el recogedor – miotła i szufelka
- barrer – zamiatać
- el parasito – pasożyt
- la pulga – pchła
- el piejo – wesz
- los calzoncillos – majtki (dla chłopców)
- las medias – skarpety
- el cepillo – szczoteczka do zębów
- el hilo – nić
- la aguja – igła
- coser -szyć, zaszyć
- romper – zepsuć
- morder – gryźć
- recoger – abrać, odebrać
- enjuagar – płukać (pranie, siebie pod prysznicem)
- alcanzar=perseguir – gonić, dogonić, doścignąć
- columpiarse – huśtać się
- tender la cama – posłać łóźko
- las cosquillas – łaskotki
Prawda, że można już wyobrazić sobie mój rozkład dnia?
* polsko-kastylijski, bo w Peru nie habla się español, lecz castellano


