Wrocławska Ekostraż w czwartek wieczorem otrzymała wezwanie na ul. Skarbowców, gdzie w okolicy baru miał grasować mały krokodyl. Wystraszony mieszkaniec bał podejść się do „zwierzęcia”, które koniec, końców okazało się całkowicie niegroźne.
To historia podobna do tej z Krakowa, gdzie przerażona mieszkanka zawiadomiła służby, że po drzewie na osiedlu wspina się „lagun”. Intruz, który zapewne miał być legwanem w rzeczywistości okazał się… wrzuconym na drzewo rogalem.
Podobna sytuacja miała miejsce w czwartek na wrocławskich Krzykach. Jeden z mieszkańców zaalarmował Ekostraż, że przy drzwiach do osiedlowego baru wygrzewa się mały krokodyl. Na dowód tego wysłał nawet zdjęcie zwierzęcia.
– Jest dalej w tym samym miejscu – relacjonował już po wezwaniu pomocy przerażony mieszkaniec.
Gdy wolontariusze Ekostraży przyjechali na miejsce i podeszli do rzekomego krokodyla, okazało się, że jest to krokodyl… tyle, że plastikowy. Zabawkę najprawdopodobniej zgubiło w tym miejscu jakieś dziecko.
To już kolejne nietypowe i niepotwierdzone zgłoszenie o dzikim zwierzęciu grasującym po Wrocławiu. Na początku lutego straż miejska została zaalarmowana o małym niedźwiedziu przechadzającym się przy AOW. Mimo kilkugodzinnych poszukiwań z użyciem drona, misia nie udało się odnaleźć.

