Transport zbiorowy to układanka, którą stanowią autobusy, kolej, tramwaje, samochody a w skali jednostkowej – urządzenia transportu osobistego a także komunikacja piesza. Aby zapewnić płynność poruszania się po mieście, należy wypracować sprawny system łączący te wszystkie elementy – to najważniejszy wniosek debaty „Jak przemieszczają się wrocławianie”, która odbyła się w zeszłą sobotę.
Organizatorami spotkania była Fundacja Wroclife oraz Centrum Historii Zajezdnia – miejsce nierozerwalnie związane z transportem, ale także mające w swojej historii momenty wielkiego zaangażowania w życie społeczne. To tutaj 26 sierpnia 1980 roku odbył się masowy strajk głodowy pracowników ówczesnej zajezdni numer VII. Dzień ten jest obchodzony jako czterdziesta rocznica powstania wrocławskiej „Solidarności”.
Chcemy być miejscem otwartym dla wszystkich
Spotkanie otworzył dr Andrzej Jerie, zastępca Dyrektora ds. programowych Ośrodka „Pamięć i Przyszłość (Centrum Historii Zajezdnia).
– Wydarzenia sierpnia 1980 roku były deklaracją mieszkańców, że biorą miasto i jego sprawy w swoje ręce. Opowiadamy o tym, że w tamtym momencie mieszkańcy poczuli, że są wrocławianami – nie przybyszami. To miasto stało się ich miastem. Myślę, z każdym dziesięcioleciem mieszkańcy czują to coraz mocniej i czują też potrzebę rozmawiania o swoim mieście – stąd wzięła się inicjatywa debat i dobór tematów, które będą na nich poruszane. Nie będą mówić o przeszłości, ale o teraźniejszości i przyszłości. Cieszę się, że w Zajezdni znowu rozmawia się o Wrocławiu. Naszą ambicją jest, aby Centrum Historii Zajezdnia było miejscem przyjaznego dialogu wszystkich, którym zależy na naszym mieście – na jego osiedlach, ulicach, lokalnym środowisku.

W debacie wzięli udział paneliści reprezentujący pozornie odległe, ale, jak się okazuje, wzajemnie uzupełniające się obszary zainteresowań. Podczas debaty przedstawione były częściowe efekty konsultacji z radnymi osiedlowymi, które są obecnie prowadzone przez Fundację Wroclife. Wynika z nich między innymi, że pociąg należy do najrzadziej wybieranych środków transportu. Remedium na małą dostępność pociągów mogłoby być utworzenie kolei aglomeracyjnej. O to, czym jest kolej aglomeracyjna i jakie są perspektywy na jej stworzenie we Wrocławiu, zapytano Wojciecha Zdanowskiego, wiceprezesa Kolei Dolnośląskich SA.
– Kolej aglomeracyjna jest bardzo efektywnym środkiem komunikacji przy przemieszczaniu się pomiędzy Wrocławiem a najbliższymi miejscowościami, w zasięgu 30-40 kilometrów. Liczba biletów miesięcznym sprzedawanych na takie trasy jest większa niż na innych trasach w województwie. Jest to system, który bardzo efektywnie spacja Wrocław i okoliczne miejscowości, stanowi jeden układ transportowy. Coraz więcej mieszkańców korzysta z pociągów wewnątrz miasta. Działania dynamizujące ten sposób podróżowania rozpoczęły się w 2012 roku – wtedy wprowadzono możliwość podróżowania na wspólnym bilecie. Przez ostatnie dziesięć lat podwoiła się liczba linii na obszarze wrocławskiego węzła kolejowego. Z każdym rokiem dwukrotnie wzrasta także liczba pasażerów na terenie miasta. Kolej aglomeracyjna nie jest jedynym sposobem na rozwiązanie problemów komunikacyjnych Wrocławia, ale na pewno bardzo ważnym elementem sprawnego transportu publicznego.
– Patrzymy z nadzieją na kolej aglomeracyjną – komentowała Monika Kozłowska-Święconek, dyrektor Biura Zrównoważonej Mobilności Urzędu Miejskiego Wrocławia. – 80% mieszkańców ościennych miejscowości, którzy bywają we Wrocławiu co najmniej trzy razy w tygodniu, przyjeżdża tutaj samochodem. Bardzo chcielibyśmy zapewnić im atrakcyjną alternatywę transportu zbiorowego. Chciałabym także podkreślić wagę dostępności kolei poza miastem, aby w sytuacji, w której jest do wyboru samochód, albo pociąg ludzie jednak wybierali transport kolejowy.

Jak zachęcić mieszkańców do komunikacji zbiorowej?
Czy komunikacja zbiorowa jest kluczem do redukcji korków i zanieczyszczeń w miastach? Na to pytanie odpowiadała Iwona Budych, prezes Stowarzyszenia Wykluczenie Transportowe.
– Tak, ale aby mieszkańcy z niego korzystali, musi być spełnionych kilka warunków. Jeśli z danego przystanku autobus lub tramwaj odjeżdża częściej niż co siedem minut, to transport zbiorowy jest traktowany jako pierwszy wybór mieszkańca. Dodatkowo, odległość do przystanku powinna wynosić do 450 metrów – to sytuacja idealna. Nie zawsze tak jest, nawet w tych dobrze skomunikowanych osiedlach.
– Musi być wiele elementów układanki, aby pasażera zachęcić do przesiadki na komunikację zbiorową – dodaje Wojciech Zdanowski. – Musimy zadbać o odpowiednią infrastrukturę przystankową, szczególnie w mniejszych miejscowościach, które dysponują o wiele mniejszym budżetem.
– Na obszarach rzadziej zabudowanych rower stanowi doskonałe uzupełnienie transportu zbiorowego – dodaje Cezary Grochowski. – Można te tereny obsłużyć komunikacją zbiorową pod warunkiem, że będą obok parkingi dla rowerów lub innych urządzeń transportu osobistego. Nam nie chodzi o to, żeby ludzi wyciągać z komunikacji zbiorowej i przesiadać na rower ale o to, żeby wyciągać ich z samochodów, bo jest ich za dużo
– Komunikacja zbiorowa jest bezkonkurencyjna, jeśli chodzi o emisję dwutlenku węgla na osobę – dodaje Iwona Budych. – Niestety, obecnie panuje w Polsce przekonanie, że dojeżdżanie do pracy komunikacją zbiorową to coś niefajnego i nie prestiżowego. Że jeździmy komunikacją dlatego, że nie stać nas na auto. Powinniśmy się zastanowić jak promować transport zbiorowy.

Jeśli nie komunikacja zbiorowa, to może rower? Na pytanie o to, komu polecany jest rower jako codzienny środek transportu i czy warto we Wrocławiu inwestować w transport rowerowy odpowiadał Cezary Grochowski, prezes Wrocławskiej Inicjatywy Rowerowej.
– Rower można polecić tym, którym się to będzie opłacało. Nie jestem fantastą. Ludzie nie przesiądą się na rower dlatego, że jest on jest dobry dla środowiska, klimatu, powietrza. Nie. Zrobią to z pragmatycznych pobudek. Czyli wtedy, kiedy będzie to szybsze i bardziej korzystne niż inne środki transportu. Musimy zrobić wszystko, aby rower był konkurencyjny. Polecam go na krótkich dystansach, do 5 – 6 kilometrów, a także tym, którzy mają szczęście mieszkać blisko dobrej jakości trasy rowerowej. Ale dobrej jako całość – takiej, która się nie kończy w niebezpiecznym miejscu, nie rzuca rowerzysty na pas dla samochodów. Paradoks polega na tym, że osobom, które nie jeżdżą rowerami, wydaje się, że tras jest dużo. Natomiast rowerzyści wiedzą, że często korzystanie z nich jest niekomfortowe i bywa niebezpieczne.
Równowaga nie sytuacją, że wszyscy mają po równo
Jedną z tez postawionych podczas debaty było stwierdzenie, że niemożliwa jest sytuacja, w której każdy z mieszkańców ma dostęp do tramwaju, świetnej drogi rowerowej, kursującego co siedem minut autobusu i węzła przesiadkowego. Czy to prawda? O przykład fragmentu przestrzeni miejskiej, w której udało się lub uda w najbliższej przyszłości wypracować równowagę w korzystaniu z niej przez różne grupy (pieszych, pasażerów, kierowców, rowerzystów) zapytano Monikę Kozłowską-Święconek, dyrektor Biura Zrównoważonej Mobilności Urzędu Miejskiego Wrocławia.
– Równowaga nie polega na tym, że wszyscy mają po równo. Przestrzeń musi być podzielona tak, aby ci, którzy są w niej najważniejsi, mieli zapewniony komfort i odpowiednie funkcjonowanie. Zupełnie inaczej funkcjonują osiedla na obrzeżach a inaczej ulice śródmiejskie. Mój przykład nie będzie oczywisty – niedługo zostanie oddana do użytku ulica Berenta. Jest to centralna część wschodnich Karłowic. Myślę, że to jest dobry przykład zagospodarowania przestrzeni. Była to szeroka, dziewięciometrowa ulica. Jezdnia została zwężona do 6 metrów, poszerzone zostały objazdy, powstała szeroka przestrzeń przy przystankach., pojawił się pas zieleni, wygodne dojścia do sklepów, wjazdy na posesję i ruch rowerowy na zasadach ogólnych, bo ulica jest w strefie ograniczonej szybkości.
– Równowagę zastąpiłbym słowem balans. – komentuje Sławomir Czerwiński, Prezes Zarządu Osiedla Maślice. – To sytuacja, w której wszyscy użytkownicy ruchu będą czuć się bezpiecznie. Warto na to nawet dłużej poczekać, zastanowić się kilka razy, aby dostosować projekt do potrzeb wszystkich użytkowników.

Kiedy tramwaj na Maślice?
Sławomir Czerwiński podczas panelu reprezentował także Wrocławskie Forum Osiedlowe. W imieniu mieszkańców wyjaśniał, jakiego rozwiązania komunikacyjnego najbardziej brakuje na Maślicach i sąsiadujących osiedlach.
– Pytanie to padło już na pierwszym Panelu Obywatelskim – jest to tramwaj na Maślicie, jedyna forma komunikacji, który może pomóc. Druga ważna spawa to remont poniemieckiej ulicy Maślickiej – to są naprawdę kluczowe kwestie. Ulice osiedlowe powinny mieć chodniki wolne od pojazdów. Zachęcałbym także do budowy większej liczby rond w skali całego miasta. Każde osiedle potrafi przedstawić mapę z miejscami takich inwestycji – drobnych w skali miasta, ale niezwykle ważnych dla mieszkańców. Brakuje także, o czym już wspominałem, połączeń między poszczególnymi osiedlami. Liczę na skuteczny dialog z miastem.
Nie da się przecenić roli współpracy
Z wszystkich wypowiedzi wynika, że najważniejsza dla kwestii komunikacji jest integracja. Sytuacja, w której każdy z mieszkańców będzie miał dostęp jednocześnie do tramwaju, świetnej trasy rowerowej, autobusu, który kursuje co dziesięć minut, pociągu i węzła przesiadkowego, jest sytuacją idealną, ale w najbliższym czasie nieosiągalną. Obecnie trzeba skupić się na takiej organizacji i integracji, żeby różnymi środkami umożliwić mu dotarcie do celu podróży. Współpraca różnych podmiotów działających w obszarze transportu jest już faktem.
– Cieszę się, że łączymy siły w proponowaniu różnych rozwiązań – podsumowała spotkanie prowadząca, dr Małgorzata Burnecka. – Dyskusja różnych środowisk jest kluczowa aby uporać się z tak kompleksowymi zagadnieniami jak problemy miejskie.
Całą debatę, a w niej informacje o pomysłach na zagospodarowanie Dworca Świebodzkiego, przystanku w Iwinach i innych trapiących mieszkańców zagadnieniach można obejrzeć w serwisie Youtube.
Następna debata: „Zdrowe życie wrocławian: drzewa, oddech, cisza i spokój” odbędzie się w sobotę 27 lutego o godzinie 10.00.

