Drugi rok z rzędu Wrocław zalicza fiasko w walce o tytuł Zielonej Stolicy Europy. Ponownie nie zakwalifikowaliśmy się nawet do grona finalistów. – Władze miasta powinny skupić się na realnych potrzebach mieszkańców, a nie na tym co zrobić, żeby wygrać konkurs – komentuje radny osiedla Grabiszyn-Grabiszynek.
Przypomnijmy, w 2016 roku Wrocław – po raz pierwszy – złożył aplikację i ubiegał się o bycie Zieloną Stolicą Europy w 2019 roku. Bezskutecznie – nasze miasto nie zakwalifikowało się nawet do grona finalistów. To jednak nie zraziło włodarzy, którzy od razu zapowiedzieli, że stolica Dolnego Śląska będzie kandydować o tytuł także w roku kolejnym, czyli 2020. Tak się stało i Wrocław jesienią zeszłego roku złożył aplikację po raz drugi.
I znów władze miasta muszą przełknąć gorycz porażki. We wtorek 17 kwietnia Komisja Europejska ogłosiła, że do finału walki o tytuł Zielonej Stolicy Europy 2020 zakwalifikowały się trzy miasta – belgijska Gandawa, fińskie Lahti i portugalska Lizbona.
– W tym roku Komisja Europejska wybrała jedynie trzy, a nie jak w ubiegłym roku pięć miast, które wciąż są w grze. Od początku naszych starań deklarowałem, że będziemy walczyć do skutku. Idąc za przykładem miast, które wielokrotnie ubiegały się o tytuł Zielonej Stolicy Europy, zbieramy siły, aby jeszcze lepiej przygotować kolejną aplikację. Zależy nam na zieleni w mieście, na przyjaznym transporcie i na zrównoważonym rozwoju – komentuje prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz.
„Są pilniejsze potrzeby niż nagroda w konkursie”
Bartosz Jungiewicz, radny osiedla Grabiszyn-Grabiszynek i członek stowarzyszenia Bezpartyjny Wrocław, a także autor projektów związanych z zielenią w ramach WBO, podkreśla, że władze miasta powinny skupić się na realnych potrzebach mieszkańców.
– A nie na tym, co zrobić, żeby wygrać konkurs, który w mojej opinii nie jest specjalnie rozpoznawalny w Europie. Wątpię, żeby przeciętny wrocławianin potrafił wymienić ostatnich 5 laureatów tego konkursu. Za to dużo szybciej wrocławianie wymienią kolejne inwestycje deweloperskie powstające na terenach pofabrycznych czy po likwidowanych szkołach – wylicza Jungiewicz.
Jego zdaniem, dużym problemem jest zawłaszczanie kolejnych przestrzeni na działki deweloperskie, bez zostawienia choćby części uwalnianych terenów na potrzeby mieszkańców.
– Zdecydowanie brakuje równowagi pomiędzy nową zabudową deweloperską i biurową, a nowymi przestrzeniami zieleni, czy też po prostu rekreacji. To, co powstaje w zakresie zieleni we Wrocławiu to infrastruktura budowana głownie poprzez WBO. Mieszkańcy chcą nowych parków – świadczy o tym sukces projektów na Zakrzowie, Tarnogaju, Oporowie. Niestety na wielu osiedlach brakuje po prostu przestrzeni na powstanie kolejnych skwerów i parków. Nie wiem, czy to są najpilniejsze potrzeby, ale na pewno pilniejsze niż nagroda w konkursie – dodaje Bartosz Jungiewicz.
10 laureatów
Tytuł Zielonej Stolicy Europy Komisja Europejska przyznaje od 2010 roku. Otrzymuje go miasto powyżej 100 tysięcy mieszkańców jednego z państw członkowskich i kandydujących Unii Europejskiej i Europejskiego Obszaru Gospodarczego. Kandydatów ocenia się m.in. pod kątem ochrony przyrody i różnorodności biologicznej, jakości wody, gospodarowania terenami zielonymi czy ekoinnowacji.
Do tej pory tytuł Zielonej Stolicy Europy otrzymało 10 miast. To Sztokholm (2010), Hamburg (2011), Vitoria-Gasteiz (2012), Nantes (2013), Kopenhaga (2014), Bristol (2015), Lublana (2016), Essen (2017), Nijmegen (2018) oraz Oslo (2019). W tym roku o tytuł Zielonej Stolicy Europy 2020 ubiegało się 13 miast.

