Urzędnicy chcą bardzo znacznie rozszerzyć strefę płatnego parkowania. – Pomysł ten nie sprawi, że nagle auta w cudowny sposób znikną z naszych ulic – komentuje radny osiedla Powstańców Śląskich, który krytycznie ocenia plany magistratu.

W zeszłym roku miasto przeprowadziło konsultacje społeczne na temat rozwoju wrocławskiej strefy płatnego parkowania. Zmiany mają dotyczyć jej obszaru oraz zasad funkcjonowania.

Magistrat zaproponował, by obecną strefę rozszerzyć o ponad 100% i objąć cały obszar śródmiejski. Czyli m.in. plac Grunwaldzki, Nadodrze, Ołbin, Kleczków, Przedmieścia: Oławskie i Świdnickie, północne Huby oraz osiedle Powstańców Śląskich. Oprócz samego rozszerzenia strefy, projekt zakłada wprowadzenie trzech głównych zasad.

Po pierwsze, objęcie strefą nie będzie oznaczać automatycznie wyznaczania płatnych miejsc postojowych, a jedynie stworzenie takiej możliwości. Urzędnicy deklarowali, że w miejscach, gdzie występuje istotna funkcja mieszkaniowa, decyzje w tym zakresie będą podejmować po zasięgnięciu opinii rady osiedla, zgodnie z jej stanowiskiem.

Po drugie, pieniądze uzyskane z parkomatów i abonamentów mieszkańców danej okolicy mają być przeznaczone w całości na niewielkie inwestycje w tym miejscu, jak remonty chodników i jezdni czy odrestaurowanie zieleńców.

Po trzecie, ma zostać wprowadzona zasada ograniczająca gotowość do posiadania wielu aut przez jednego kierowcę. O ile roczny abonament na pierwszy samochód ma nadal wynosić 100 zł, o tyle drugie auto wiązałoby się z opłatą o 50 zł wyższą. A każdy kolejny abonament kosztowałby już 300 zł.

Czy wrocławianie chcą poszerzenia strefy?

Na początku lipca wrocławski magistrat opublikował raport z konsultacji. Jak wynika z przeprowadzonej w ramach konsultacji ankiety, 53% uczestników opowiedziało się za poszerzeniem strefy, a 42% osób było przeciw. Większe opłaty przy kolejnych autach jednego właściciela za zasadne uznało 57%, szersze konsultowanie wprowadzenia opłat ze społecznością lokalną – 67%, zaś przeznaczanie zysku na potrzeby danego osiedla – aż 84%.

Jak wyjaśnia Tomasz Stefanicki, oficer pieszy we wrocławskim magistracie, wśród głosów mieszańców, którzy wzięli udział w spotkaniach, przeważały obawy związane z różnymi przewidywanymi problemami. Najczęściej przewijał się brak ochrony podwórek i zieleńców, nieefektywna egzekucja prawidłowego parkowania czy niewystarczająca oferta komunikacji miejskiej jako realnej alternatywy dla poruszania się po Wrocławiu samochodem.

– Podobnych opinii nie brakowało także wśród internautów. Jednak tutaj przeważały głosy pozytywnie odnoszące się do propozycji i wskazujące na potrzebę szerszej regulacji liczby aut poprzez stosowanie odpłatności za postój. Jedną z bardziej popularnych uwag było objęcie strefą całego Wrocławia. Wpłynęło jednak sporo propozycji dotyczących konkretnych lokalizacji. Były one weryfikowane pod względem spełnienia kryterium przynależności do strefy śródmiejskiej, w tym przede wszystkim łączenia różnych funkcji – mieszkaniowej, biurowej, usługowej, handlowej, edukacyjnej itp. oraz dostępności transportu zbiorowego (maksymalnie 500 m do najbliższego przystanku) – tłumaczy Tomasz Stefanicki.

Na tej podstawie skorygowano granice proponowanej strefy. Najważniejsze zmiany to uwzględnienie części Karłowic – ze względu na obecność kampusu Uniwersytetu Wrocławskiego, szpitala wojewódzkiego oraz perspektywę rewaloryzacji placu Piłsudskiego – oraz objęcie większej części Szczepina, wokół którego kontrowersji było najwięcej.

– Przyjęto jednak zasadę, że lepszym rozwiązaniem jest objęcie spornych obszarów strefą i dyskutowanie o zasadności wprowadzenia odpłatności dla konkretnych lokalizacji, niż w ogóle pozbawiania się możliwości wprowadzenia zmian. Zatem dyskusje na ten temat na pewno są jeszcze przed nami – zaznacza Stefanicki.

Co po konsultacjach?

Jak wyjaśnia Tomasz Stefanicki, rekomendacje z konsultacji zostały już przekazane do Zarządu Dróg i Utrzymania Miasta.

– Zarząd do końca lipca opracuje i przekaże do Rady Miejskiej Wrocławia projekt zmian w uchwale ustanawiającej strefę. Następnie projekt będzie opiniowany w komisjach, aż trafi na sesję plenarną. Nie jest znany jeszcze harmonogram tych prac. Wiadomo jednak, że nie powinniśmy się spodziewać istotnych zmian w strefie płatnego parkowania wcześniej niż w połowie przyszłego roku. Niezależnie od stanowiska radnych i wniosków mieszkańców, ze względu na kończącą się umowę z obecnym operatorem, istotne zmiany w funkcjonowaniu i granicach strefy są obecnie niemożliwe. Jednak biorąc pod uwagę, że od poprzedniej zmiany minęło kilkanaście lat, warto dobrze wykorzystać ten czas, aby dopracować mechanizmy rządzące zasadami płatnego parkowania na ulicach wrocławskiego śródmieścia – tłumaczy Stefanicki.

„Rozszerzenie strefy nie sprawi, że auta znikną z ulic”

Krytycznie pomysł rozszerzenia strefy płatnego parkowania ocenia Krzysztof Bielański, radny osiedla Powstańców Śląskich.

– Strefa niestety nie gwarantuje mieszkańcom, że jeśli zapłacą abonament za postój, to będą mieli gdzie po pracy zostawić swój pojazd. Dodatkowo też należy pamiętać, że pomysł ten nie sprawi, że nagle auta w cudowny sposób znikną z naszych ulic. Kierowcy będą poszukiwali alternatywnych bezpłatnych miejsc postojowych na okolicznych podwórkach – komentuje Krzysztof Bielański.

Jak tłumaczy radny, przed rozszerzeniem strefy, miasto musiałoby najpierw zrealizować kilka innych przedsięwzięć.

Po pierwsze, w porozumieniu z gminami ościennymi wybudować parkingi kubaturowe i doprowadzić do nich komunikację miejską, której koszt finansowany byłby ze wspólnego biletu za postój na tym parkingu kubaturowym.

Po drugie, wyremontować chodniki i uporządkować miejsca postojowe. Tak, by nie zwiększając powierzchni parkingowej, umożliwić postój maksymalnej liczbie aut, głównie okolicznych mieszkańców.

Po trzecie, wymagać by przy budowie galerii handlowej czy innego budynku usługowego, były zapewnione bezpłatne miejsca postojowe dla pracowników na terenie parkingów tych obiektów. A po czwarte, wyremontować i zabezpieczyć przed wjazdem osób niepożądanych podwórka i wnętrza międzyblokowe.

– Dopiero po spełnieniu tych warunków, strefę należałoby ustanowić na terenie całego miasta. W zeszłym roku w naszej radzie współorganizowaliśmy konsultacje społeczne, na które przyszło około 130 mieszkańców. Najbardziej mieszkańcy obawiają się, że ta strefa to nic innego jak kolejny podatek nałożony na mieszkańców, zważywszy na fakt, że mimo iż dokonają płatności abonamentowej, nie będą mieli pewności, czy będą mieli gdzie zostawić auto. Ja osobiście całkowicie popieram te obawy i jestem zdecydowanym przeciwnikiem strefy parkowania w obecnym kształcie – podkreśla Krzysztof Bielański.