Życie zwierząt w mieście często wiąże się z wieloma niebezpieczeństwami i trudami. Osoby wrażliwe na ich los próbują pomagać zwierzętom w sytuacji zagrożenia, ale i codziennym życiu. Tylko czy zawsze nasza pomoc jest niezbędna? Jak pomagać mądrze? O tym dowiecie się z lektury artykułu.

Przeczytaj poprzednie artykuły z cyklu “Wrocławska przyroda”

W miastach żyje wiele gatunków zwierząt – część z nich jest dla nas widoczna i dobrze nam znana, część z kolei żyje na tyle skrycie, że często nie zdajemy sobie sprawy z ich obecności. Ze względu na silne i stosunkowo szybkie przekształcenie środowiska miejskiego w stosunku do terenów naturalnych, zwierzęta nie nadążają z adaptowaniem się do nowych, zmienionych warunków. Oczywiście możemy – i wielu z nas to robi – pomagać im i chronić je przed niebezpieczeństwami, czyhającymi w mieście – ważne jest jednak, żeby ta pomoc była właściwa, adekwatna i faktycznie niezbędna.

Nie zabieraj mnie rodzicom!

Późna wiosna to czas, w którym z ptasich gniazd wylatują pierwsze podloty. Są to młode ptaki, które pod czujnym okiem rodziców uczą się samodzielności. Mają już pierwsze pióra, ale wciąż jeszcze są karmione i bronione przez matkę i ojca. Wyglądają jednak dosyć bezbronnie (zwłaszcza gdy akurat w pobliżu nie ma rodziców), dlatego też co roku wiele osób, kierowanych odruchem serca, zabiera je z ich środowiska, a tym samym uniemożliwia im zdobycie samodzielności.

Jak pisze Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Ptaków, jeżeli podlot wygląda na zdrowego, nie ma widocznych ran, to należy upewnić się, czy nic zwierzęciu bezpośrednio nie zagraża (pobliże drogi, psy czy koty) i ewentualnie – jeżeli leży ono na ziemi – przenieść je na najbliższy krzak lub gałąź drzewa. Dzięki temu rodzice będą w stanie go znaleźć, gdy wrócą na karmienie.  

Podloty to młode ptaki, które pod opieką rodziców uczą się samodzielności. Autor: Florian Weichert (@holycopypaste), Unsplash

To, że nie ma przy mnie rodziców, nie znaczy, że jestem sierotą

Podobna sytuacja dotyczy m.in. młodych saren czy zajęcy – po urodzeniu zostają one w ukryciu, a matka przychodzi do nich jedynie na karmienie, resztę czasu spędzając z dala od swojego potomstwa. Robi to dla ich bezpieczeństwa – nie mają one jeszcze swojego zapachu, a więc drapieżniki nie są w stanie ich odnaleźć. Jeżeli napotkasz młode, jeszcze niesamodzielne ssaki – upewnij się, że nic im nie zagraża. Nie dotykaj młodych – w przeciwieństwie do ptaków, rodzice ssaków mogą wyczuć obcy zapach i porzucić potomstwo. Jeżeli stwierdzimy zagrożenie lub młode są chore lub ranne – zgłoś to do odpowiednich służb, na przykład wrocławskiej Ekostraży.

Więcej o tym, jak zachować się, gdy spotkamy dzikie zwierzę, co do którego nie jesteśmy pewni czy potrzebuje naszej pomocy, dowiecie się z artykułu Ptasiego Azylu lub strony Spring Alive.

Młode ssaki wymagają naszej interwencji jedynie, gdy są ranne lub chore. Autor: Vincent van Zalinge (@vincentvanzalinge), Unsplash

Nie karm mnie fast-foodem

Dokarmianie ptaków jest jednym z popularniejszych sposobów pomocy ptakom. Jednak badacze coraz częściej podkreślają, że dokarmianie jest tak naprawdę w najlepszym wypadku obojętne dla ptaków, z kolei niewłaściwie stosowane może być przyczyną wielu ich problemów zdrowotnych. Dokarmianie zimą – w dobie przemian klimatycznych – nie jest ptakom niezbędne, pożywienia w miastach zazwyczaj jest dość. W dodatku w tym okresie roku należy robić to konsekwentnie – jeżeli zaczniemy dokarmiać w danym sezonie, musimy kontynuować dokarmianie przez całą zimę, nie możemy przerwać w połowie, gdyż ptaki przyzwyczajają się do miejsca, w którym się „stołują”.

Poza tym wciąż duża część ludzi dokarmia ptaki pieczywem, które jest dla nich szkodliwe – powoduje choroby układu pokarmowego, kwasicę, wpływa negatywnie na płodność, jest przyczyną tzw. anielskiego skrzydła u łabędzi. Wyobraź sobie, że karmienie ptaków chlebem jest jak opieranie żywienia dziecka jedynie na fast-foodzie. W dodatku takie produkty gniją, zanieczyszczając zbiorniki wodne. Jeżeli koniecznie chcesz dokarmiać – wybierz zboża, nasiona, orzechy, niesolone tłuszcze zwierzęce (słonina czy smalec).

Jeże (tak jak i płazy) często giną wiosną na drogach. Autor: Tadeusz Lakota (@tadekl), Unsplash

Pomóż mi przejść przez drogę

Wiosną wiele stworzeń podejmuje coroczne wędrówki, zwykle związane z porą godową i poszukiwaniem partnera oraz aktywnym poszukiwaniem pokarmu po zimowym okresie bezczynności (zimowaniu) – tak jest w przypadku płazów czy też jeży. Niestety bardzo często na trasie takich wędrówek staje ruchliwa droga, na której zwierzęta te masowo giną. Nasza pomoc w takich sytuacjach jest im niezbędna – jeżeli zauważymy problem to powinniśmy zwierzę delikatnie przenieść na drugą stronę (oczywiście dbając w pierwszej kolejności o swoje własne bezpieczeństwo).

Poza bezpośrednią pomocą powinniśmy zgłosić miejsca kolizji zwierząt z samochodami do zarządcy drogi (Zarządu Dróg i Utrzymania Miasta) oraz odpowiedniego wydziału UM Wrocław. Takie zgłoszenie może zostać wysłane mailem, a jednostki miejskie mają obowiązek podjąć działania zmierzające do zabezpieczenia tras migracji zwierząt. Władze samorządowe są odpowiedzialne za ochronę zwierząt żyjących na terenie przez nie zarządzanym.

Śmieci stanowią pułapkę dla olbrzymiej liczby zwierząt – tu: dziesiątki nieżywych owadów. Autor: Krzysztof Kolenda

Śmieci to pułapki dla zwierząt

Obecność śmieci w środowisku naturalnym jest niestety przykrym, ale codziennym widokiem podczas naszego kontaktu z przyrodą. Chciałabym w tym miejscu gorąco zachęcić do wyrobienia w sobie nawyku zbierania śmieci podczas spacerów w parku czy lesie – w trosce o dobro wspólne, jakim jest otaczająca nas przyroda. Oprócz oczywistych korzyści wizualnych usuwamy w ten sposób ze środowiska potencjalne śmiertelne pułapki dla zwierząt. Ofiarami ludzkiego niedbalstwa i śmiecenia są zarówno kręgowce (ssaki, ptaki, gady czy płazy), jak i liczne bezkręgowce.

Największym zagrożeniem są różnego rodzaju pojemniki – butelki, słoiki, puszki aluminiowe itp. Więcej informacji na temat śmieci jako zagrożenia dla życia zwierząt można znaleźć tu i tu. Długoterminowym rozwiązaniem problemu wydaje się wprowadzenie efektywnego systemu kaucjowania, zanim jednak to nastąpi możemy uratować życie wielu zwierząt po prostu zbierając (na miarę swoich możliwości) śmieci ze środowiska. Już jedna puszka po napoju zabrana z lasu to czasem i kilka uratowanych istnień.