Ostatnio pisałam o tym, że do tworzenia potrzebne są klamoty. Dziś podzielę się z Tobą trzema miejscami w sieci, w które w poszukiwaniu klamotów często zaglądam. Kiedy rozmowy, książki z półki z etykietą “do przeczytania” i inne rzeczy, które akurat są pod ręką, już nie wystarczają, takie internetowe repozytoria są jak znalazł.

Przeczytaj poprzednie odcinki cyklu “Wszyscy jesteśmy artystami”

1. Beautiful Bizarre Magazine

Beautiful Bizarre to australijski kwartalnik poświęcony sztuce współczesnej, który stawia sobie za cel inspirować i informować swoich czytelników, ale również promować artystów: plastyków, fotografów, performerów, filmowców, muzyków i projektantów. Magazyn ukazuje się drukiem, ale – co jest dobrą wiadomością choćby dla nas tu, w Polsce – cieszy się też bardzo aktywną społecznością online, skupiającą się wokół profili internetowych magazynu. Profile Beautiful Bizarre śledzi ponad milion osób z całego świata.

Na stronie internetowej magazynu można znaleźć setki artykułów dotyczących sztuki, kultury i mody (traktowanej zresztą również jako forma ekspresji artystycznej). Jest też zakładka MentorMe, w której można znaleźć rady od uznanych artystek i artystów z całego świata, dotyczące tworzenia, pokonywania blokady twórczej, promowania i monetyzowania własnej twórczości.

Dlaczego tam zaglądam?

Najczęściej zaglądam na profile Beautiful Bizarre w poszukiwaniu inspiracji wizualnych. Instagramowy profil magazynu pełen jest obrazów pięknych, odważnych i dających do myślenia. Mam też osobisty sentyment do Beautiful Bizarre, bo to tam znalazłam dolldrums – smutne filcowe lalki, które zachwyciły mnie od pierwszego wejrzenia. Jedna z nich, po bardzo miłej wymianie maili z jej twórczynią, przyleciała do mnie w tekturowej trumience (jakże adekwatnej do jej osobowości) z dalekiej  Australii i stała się twarzą zespołu SHE-la, a ja poczułam wtedy najmocniej w życiu, że świat jest bardzo malutki.

fot. Sebastian Siepietowski

2. Brain pickings

Brain Pickings to takie miejsce w sieci, do którego można zajrzeć, kiedy się szuka inspiracji literackich. Można tam znaleźć mnóstwo perełek: poezje, książki dla dzieci, opracowania popularno-naukowe, powieści, wspomnienia i wiele innych. Książki te prezentowane są nie w formie recenzji, ale refleksyjnych opisów, bogatych kontekstów i omówień. Większość z nich skupia się wokół tego, co głęboko ludzkie: miłość, kruchość, wrażliwość, tęsknota, sztuka.

Co na przykład? “A subversive history of music”, czyli opowieść o tym, jak Pitagoras i Safona zrewolucjonizowali muzykę i przy okazji cały świat. Albo “The Snail with the Right Heart: A True Story”, czyli metaforyczna (choć prawdziwa) opowieść dla dzieci o ślimaku, którego muszelka była zakręcona w przeciwną stronę, a tak naprawdę o śmiertelności, o pragnieniu miłości, o tym, jak to jest, być kruchym i żyć ze swoimi niedoskonałościami, a także o tym, że różnice między nami to różnice właśnie, a nie defekty.

Ale Brain Pickings to nie tylko książki. To również inspirujące cytaty, często prezentowane w formie atrakcyjnych wizualnie grafik. I to nie takie cytaty, jakich pełno w internecie, takie ckliwe i zwykle zmyślone, tylko takie najprawdziwsze ze wspaniałych dzieł – takie, które stanowią często filozoficzną esencję twórczości ich autorek i autorów. 

To także filmy, jak na przykład ten, w którym astronauta Leland Melvin czyta drzewom tekst Pabla Nerudy o chilijskim lesie. I animacje, jak na przykład ta o filozoficznym śnie Neila Gaimana, w której narratorką jest Amanda Palmer. To także wgląd w życia, pragnienia, rozczarowania i miłości wielu artystek i artystów, choćby fragmenty listów miłosnych Emily Dickinson do Susan Gilbert, która wyszła za mąż za jej brata.

Brain Pickings to też wskazówki i podpowiedzi dla tych, którzy szukają inspiracji, motywacji lub chcą rozwijać swój warsztat – na przykład rady od pisarzy dla pisarzy, infografiki z przymrużeniem oka – choćby o tym, jak godzina, o której wstajemy, może wpłynąć na nasz sukces literacki, czy podsumowania autorki Brain Pickings, Marii Popovej, w których można znaleźć zwięzłe życiowe lekcje płynące z setek dzieł, które opisuje ona na swojej stronie.

Dlaczego tam zaglądam?

Lubię Brain Pickings ze względu na szerokość tematyczną, która jednak ma jakiś wspólny mianownik – pewien rodzaj wrażliwości, który mnie porusza i pobudza twórczo. Odkryłam dzięki tej stronie wiele książek, które inaczej prawdopodobnie nigdy nie wpadłyby mi w ręce.

Jednym z moich najciekawszych odkryć jest “Codex Seraphinianus”, który napisał i narysował Luigi Seraphini. Jest to niezwykła encyklopedia, zawierająca ilustracje i opisy najróżniejszych roślin, zwierząt, zjawisk i miejsc z jakiegoś fantastycznego świata. Elementy tego świata są ze wszech miar surrealistyczne, a opisy stworzone w języku, który istnieje tylko na kartach tej encyklopedii – włącznie z przepięknym alfabetem, kojarzącym się z pismem elfickim. “Codex Seraphinianus” dzięki zawartej w nim tajemnicy to tryskające źródło poszukiwań i inspiracji.

3. The Artidote

The Artidote to takie miejsce w sieci, którego celem jest budowanie wspierającej i empatycznej społeczności przez sztukę. Jak pisze na fanpage’u The Artidote jego twórca, Jovanny Varela Ferreyra, “Człowiek nie stworzył wspanialszej technologii, która mieściłaby w sobie więcej uczuć – umożliwiając jednocześnie ich przenoszenie – niż sztuka. Niezależnie od tego, czy to przenoszenie odbywa się za pomocą naszych oczu (malarstwo, fotografia, rzeźba, itp.), uszu (muzyka i dźwięk), naszych ciał (taniec), myśli (poezja), czy przez jakąkolwiek kombinację naszych zmysłów, Sztuka ma moc wnikania w nas i wprowadzania w naszym wnętrzu rewolucyjnych zmian. Może nas popchnąć ku miłości, współczuciu, ciekawości, empatii, zrozumieniu, wytrwałości, budowaniu więzi”.

Nazwa strony pochodzi od połączenia słów: sztuka (art) i antidotum (antidote), bo zawarte na niej treści mają krzepić pięknem, wspierać w radzeniu sobie z trudnościami, jednocześnie zachwycając i inspirując.

Dlaczego tam zaglądam?

The Artidote to miejsce w internecie, jakich mało. Mimo ponad trzymilionowej społeczności nie spotyka się tam hejtu, trollowania, wytykania palcami. Jest to grupa wspierająca, sprzyjająca przyglądaniu się z czułością swoim emocjom, szczególnie tym trudnym. Jednocześnie zaś w każdym poście serwuje połączenie dwóch środków, które uwielbiam – pięknych obrazów i mądrych słów.

To są moje trzy ulubione miejsca. Jeśli są jakieś inne, do których Ty lubisz zaglądać, podziel się nimi w komentarzu – chętnie zajrzę do Twoich miejsc.

Foto główne: Sebastian Siepietowski