Wszystko wskazuje na to, że od przyszłego roku największe polskie miasta, w tym Wrocław, będą mogły wprowadzić w ścisłych centrach tzw. śródmiejskie strefy płatnego parkowania. Godzina postoju w takiej strefie ma kosztować nawet 10 złotych.
W piątek 27 lipca Senat bez poprawek przyjął rządowy projekt nowelizacji ustawy o partnerstwie publiczno-prywatnym, który zakłada m.in. zmiany w przepisach dotyczących stref płatnego parkowania. Ustawa trafiła teraz do prezydenta. Jeśli Andrzej Duda ją podpisze, nowe regulacje związane z parkowaniem wejdą w życie po 12 miesiącach od ogłoszenia ustawy. Czyli najwcześniej w drugiej połowie 2019 roku.
Śródmiejska strefa i wyższe opłaty
Najważniejsza zmiana to wprowadzenie, oprócz dotychczasowej strefy płatnego parkowania, także śródmiejskiej strefy płatnego parkowania. Prawo do wyznaczania takich stref – na obszarach zgrupowania intensywnej zabudowy funkcjonalnego śródmieścia, czyli w faktycznych centrach – dostaną miasta powyżej 100 tys. mieszkańców. Jest ich w Polsce 39.
Przed wprowadzeniem takiej strefy, włodarze miasta będą musieli przeprowadzić analizę poziomu rotacji parkujących aut, z której będzie wynikało, że jest zapotrzebowanie na różnicowanie stawek parkingowych.
Zmieni się też sposób naliczania opłat za parkowanie. Obecnie opłata za pierwszą godzinę postoju w strefie płatnego parkowania nie może przekraczać 3 złotych. Po wejściu nowelizacji w życie, opłata za pierwszą godzinę postoju w strefie płatnego parkowania nie będzie mogła przekraczać 0,15% minimalnego wynagrodzenia. A w śródmiejskiej strefie płatnego parkowania, przez 7 dni w tygodniu – 0,45% minimalnego wynagrodzenia.
Przekładając procenty na liczby i biorąc pod uwagę, że w 2018 roku płaca minimalna wynosi w naszym kraju 2100 złotych brutto, obecnie stawki opłat kształtowałyby się tak: 3,15 zł za pierwszą godzinę postoju w „normalnej” strefie płatnego parkowania i 9,45 zł w śródmiejskiej strefie płatnego parkowania.
Pamiętajmy jednak, że zmiany wejdą życie dopiero w przyszłym roku. Zgodnie z propozycją Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, w 2019 roku płaca minimalna ma wzrosnąć do 2220 złotych. A to oznacza, że maksymalna stawka na postój w śródmiejskiej strefie płatnego parkowania może wynieść nawet 9,99 złotych (i 3,33 zł w „zwykłej” strefie).
Zmieni się także wysokość opłaty dodatkowej za brak ważnego biletu parkingowego. Obecnie maksymalna wysokość takiej opłaty to 50 zł, a po wejściu zmian w życie będzie to 10% minimalnego wynagrodzenia. Czyli 210 złotych wedle stanu na 2018 rok.
„To decyzja samorządów”
Jak wyliczają przedstawiciele Ministerstwa Inwestycji i Rozwoju, 65 procent środków z opłat za parkowanie będzie musiało iść na rozwój infrastruktury dla pieszych i rowerzystów, na transport publiczny, czyli tramwaje, autobusy, trolejbusy oraz na rozwój terenów zielonych.
– Są trzy powody, dla których dajemy samorządom nowe uprawnienia. Po pierwsze, ze względu na inwestycje. Chcemy dać samorządom finansowe narzędzie do budowy wielopoziomowych parkingów w formule PPP. Po drugie po to, by miasta były bardziej przyjazne. Duże polskie miasta należą do najbardziej zatłoczonych w Europie. Obecną wysokość opłat za parkowanie – maksymalnie 3 zł za pierwszą godzinę – ustalono w innej rzeczywistości, bo aż 15 lat temu. Przeciętne miesięczne wynagrodzenie było wtedy o połowę mniejsze. Po trzecie, ze względu na środowisko i nasze zdrowie. Dajemy miastom kolejne narzędzie do walki ze smogiem – tłumaczy wiceminister inwestycji i rozwoju Witold Słowik.
Słowik podkreśla, że nowa ustawa nie oznacza automatycznych podwyżek, a decyzję w tej sprawie podejmą poszczególne samorządy.
Urzędnicy: nie należy spodziewać się drastycznych podwyżek
Jak proponowane zmiany w prawie ocenia wrocławski magistrat?
– Jak wszystkie duże miasta w Polsce uważamy, że obecny limit cen w strefach płatnego parkowania jest nieadekwatny do współczesnych realiów centrów polskich miast. Dlatego też pozytywnie oceniamy pozostawienie samorządom szerszej swobody w kształtowaniu cen – komentuje Tomasz Stefanicki, oficer pieszy w urzędzie miejskim.
Stefanicki zaznacza, że odgórnie narzucony sztywny limit, który obowiązuje zarówno w Warszawie, jak i np. Kątach Wrocławskich, nie jest dobrym rozwiązaniem. Oficer pieszy przypomina, że kilkanaście lat temu, gdy ten limit był określany, we Wrocławiu było prawie dwukrotnie mniej samochodów.
– Do tej pory nie rozważaliśmy podwyżek stawki opłat, ponieważ nie mamy do tego podstawy prawnej. Dopóki zapowiadane od dawna przez Ministerstwo rozwiązania nie wejdą w życie, nie będziemy tego analizować. Ewentualne zmiany muszą być przygotowane na podstawie aktualnych danych oraz wdrażane stopniowo. Dlatego nie należy się spodziewać drastycznych podwyżek. Nie obawiałbym się gwałtownego wzrostu opłat. Radni Wrocławia swoje decyzje podejmują z myślą o mieszkańcach, a nie wbrew im – podkreśla Tomasz Stefanicki.
Jak zaznacza urzędnik, magistrat obecnie koncentruje się na przygotowaniu nowego systemu poboru opłat, który ułatwi korzystanie ze strefy – m.in. umożliwi płatność kartą w parkomatach.
– Pozwoli nam to na jeszcze lepsze zarządzanie strefą, pozyskanie większej liczby informacji na temat zapełnienia miejsc i rotacji. Na tej podstawie będziemy mogli podejmować decyzje co do właściwej wysokości cen, o ile do tego czasu przepisy się zmienią. Cena powinna być ustalona tak, aby zawsze 10-20% miejsc postojowych była dostępna. W ten sposób nie tylko oszczędzany jest czas zmotoryzowanych, ale zyskujemy wszyscy, ponieważ znacząco zmniejsza się natężenie ruchu związanego z krążeniem po okolicy w poszukiwaniu wolnego miejsca – tłumaczy Stefanicki.
I dodaje, że strefę płatnego parkowania należy traktować przede wszystkim jako narzędzie realizacji lokalnej polityki transportowej, czyli w naszym przypadku Wrocławskiej Polityki Mobilności.
Przypomnijmy, że jak informowaliśmy niedawno, magistrat chce też rozszerzyć strefę płatnego parkowania we Wrocławiu o ponad 100 procent.

