Już wkrótce na ulicach stolicy Dolnego Śląska pojawi się dwieście powszechnie dostępnych samochodów o napędzie elektrycznym. Wrocławski magistrat właśnie zakończył negocjacje z partnerami, którzy chcą uruchomić w naszym mieście wypożyczalnię aut elektrycznych, podobną do systemu miejskich rowerów. Będzie to pierwsze tego typu rozwiązanie w Polsce, wzorowane na wypożyczalniach w Paryżu, Monachium czy Amsterdamie.

Wikimedia Commons CC BY 2.0
Źródło: Wikimedia Commons CC BY 2.0

Pomysł narodził się w głowach wrocławskich urzędników już kilka lat temu.

– Wzorem najbardziej rozwiniętych miast europejskich chcielibyśmy mieć we Wrocławiu sieć wypożyczalni małych samochodów elektrycznych – mówił pod koniec 2013 roku Rafał Dutkiewicz, prezydent stolicy Dolnego Śląska.

Na początku 2014 roku magistrat przeprowadził dialog techniczny w tej sprawie, a w połowie 2015 roku ogłosił przetarg na uruchomienie i zarządzanie miejską wypożyczalnią aut elektrycznych.

Urzędnicy chcą w ramach postępowania znaleźć firmę, z którą w formule partnerstwa publiczno-prywatnego zrealizują całe przedsięwzięcie. Do przetargu zgłosiło się pięciu zainteresowanych: Arriva Polska, ENIGMA Systemy Ochrony Informacji, konsorcjum spółek EGIS Projects Polska i NAWROT, Decatur Investments oraz AWL VIII.

Potem przez wiele miesięcy trwały indywidualne spotkania z poszczególnymi zainteresowanymi, podczas których rozmawiano na tematy techniczne, prawne i finansowe. Negocjacje zakończyły się w zeszłym tygodniu, teraz miasto wyśle do partnerów zaproszenia do składania ofert.

– Przewidujemy, że otwarcie ofert nastąpi w drugiej połowie września – tłumaczy portalowi Wroclife.pl Małgorzata Szafran z biura prasowego magistratu.

Carsharing to same plusy

Jeden z oferentów, francuska firma Egis zajmująca się systemami mobilnymi od autostrad po wypożyczalnie rowerów, zorganizowała pod koniec lipca spotkanie prasowe dotyczące uruchomienia i zarządzania miejskimi wypożyczalniami pojazdów elektrycznych.

– Idea opiera się przede wszystkim na zmianie myślenia. Mimo że posiadanie auta nadal jest wyznacznikiem statusu społecznego, w Europie wyraźnie zmieniają się trendy. Coraz więcej mieszkańców Starego Kontynentu decyduje się na wypożyczanie aut miejskich o napędzie elektrycznym – tłumaczyła Krassimira Iordanowa, ekspert w dziedzinie carsharingu.

Zdaniem przedstawicieli firmy Egis, jest ku temu kilka powodów. To tańsze rozwiązanie, gdyż korzystając z wypożyczalni, nie trzeba kupować własnego samochodu, martwić się o jego ubezpieczenie, tankowanie, przeglądy i naprawy. Nie ma też problemów z parkowaniem – każda ze stacji ładowania pojazdów elektrycznych (są one usytuowane w odległości trzystu metrów od siebie) gwarantuje miejsce parkingowe. Trzeci powód to rosnąca świadomość ekologiczna wśród Europejczyków.

– Proszę zwrócić uwagę, jaką przemianę przeszły rowery: jeszcze parę lat temu kierowcy w miastach trąbili na rowerzystów i uważali ich za sprawców utrudnień w ruchu. Dziś sami przesiadają się na jednoślady. Jesteśmy przekonani, że to samo dotyczyć będzie aut elektrycznych. Jak wynika z prognoz, do 2020 liczba ich użytkowników na świecie wynosić będzie 12 milionów – podkreślała Krassimira Iordanowa.

We Wrocławiu jak w Paryżu?

Egis, jeśli wygra przetarg, zamierza zaproponować we Wrocławiu podobny model funkcjonowania systemu carsharingu jak w Paryżu. Tam koszty wypożyczenia zorientowane są względem cen usług taksówkarskich – auto elektryczne musi być tańsze, nawet jeśli chodzi o usługę jednorazową, wówczas znacznie korzystniejszy będzie też zakup abonamentów, np. miesięcznych. Na negocjowanie własnych stawek mogą także liczyć hotele czy firmy, których działalność wymaga mobilności w mieście.

Jeśli Wrocław zdecyduje się na ofertę Egis, na ulicach pojawią się samochody elektryczne marki Renault. Koncern motoryzacyjny produkuje obecnie trzy modele aut o takim napędzie, wygodnych w eksploatacji: podczas godzinnej przerwy na lunch można naładować baterię samochodu w 80 procentach, co wystarcza na przejechanie 120-180 kilometrów w ruchu miejskim.

mat. prasowe
Źródło: mat. prasowe

Dwieście aut dostępnych przez całą dobę

Wrocławski magistrat udzieli zwycięzcy przetargu koncesji na usługę, w skład której wejdzie udostępnienie samochodów, stacji wypożyczeń (terminali wraz z ich montażem), oprogramowania do obsługi systemu, strony internetowej, biura obsługi klienta oraz wprowadzenie jednolitego oznakowania systemu z wykorzystaniem znaku graficznego miasta Wrocławia.

Urzędnicy chcą, by wypożyczalnie działały całą dobę i przez cały rok. Samochodów ma być około 200, stacji wypożyczeń – od 60 do 100, a miejsc parkingowych dla elektrycznych aut – od 400 do 500. Około 30 lokalizacji stacji wypożyczeń wskażą urzędnicy, pozostałe zaproponuje wyłoniony w przetargu partner.

– Wyobraźmy sobie nowoczesne, jednolicie oznakowane samochody, które stoją zaparkowane na specjalnie dedykowanych miejscach, w konkretnych punktach miasta. Korzystając ze smartfona sprawdzamy, czy w danym miejscu stoi wolne auto i możemy je zarezerwować. Na miejscu przykładamy kartę miejską lub smartfona do terminala albo do szyby. Drzwi się otwierają, a w schowku czekają kluczyki. Wystarczy prawo jazdy i jedziemy. W zależności od rodzaju systemu samochód możemy oddać w dowolnej stacji lub… gdziekolwiek w strefie – tak całe przedsięwzięcie opisywała w zeszłym roku na platformie Blogi Wrocław Elżbieta Urbanek, dyrektor Departamentu Infrastruktury i Gospodarki w magistracie.

Opłata ma być ustalana na podstawie czasu wypożyczenia, albo długości przejechanej trasy. Miasto chce też zapewnić użytkownikom wypożyczalni korzystniejsze warunki poruszania się po Wrocławiu od tych ogólnie obowiązujących.

Chodzi o wydzielone miejsca parkingowe w atrakcyjnych lokalizacjach, możliwość parkowania za darmo w strefie płatnego parkowania, możliwość korzystania z buspasów, pasów tramwajowo-autobusowych (na odcinkach bez wyspowych przystanków MPK) i zamkniętych dla ruchu samochodowego ulic – m.in. Szewskiej, św. Jadwigi, ulic na Ostrowie Tumskim czy mostów Młyńskich.

Wyłoniona w postępowaniu firma będzie zarządzać wypożyczalnią przez co najmniej 4 lata, ale nie dłużej niż 8 lat.

Tomasz Matejuk